Nie bądź idiotą

Nie, nie chcę nikogo urazić, obrzucając go słowem uważanym za obraźliwe. Z języka greckiego „idiōtes”, to człowiek prywatny, zajęty swoimi własnymi sprawami, nieuczestniczący w życiu publicznym. Czyli taki, jak większość naszego społeczeństwa.

Uświadomił ten fakt na spotkaniu z kodowcami Jan Hartman, filozof, bioetyk, profesor nauk humanistycznych. Politykę, mówił profesor Hartman, wymyślili Grecy jako sferę potrzeb, interesów, rywalizacji, ale i przestrzeń zwarcia różnych układów, w których powstaje struktura instytucjonalna oparta na prawie. Grecy również gloryfikowali państwo stojące ponad społeczeństwem. Dumę, dobro najwyższe, gdzie władza jest najwyższą służbą. Elity zaś, cieszące się autorytetem u mas, stanowiły podwaliny takiego państwa.

Nie bądź idiotą - spotkanie z Janem Hartmanem
Fot. Renata Zawadzka-Ben Dor

Dzisiaj polityka, zdaniem profesora Hartmana, to odpowiedź na lęk społeczeństwa przed anarchią, nędzą, głodem. Władza kupuje ludzi obietnicami świetlanej przyszłości, a oni w to wierzą, bo kto nie dałby wiary, że będzie jemu albo jego potomkom wreszcie dobrze. A rząd manipuluje ludzkimi lękami, ale także ich empatią, po to, by umówić się na jakąś formę posłuchu. Manipulacji podlegają także wartości. I tak, konkludował Jan Hartman, życie publiczne jest obłudą, a głoszenie ideałów kłamstwem.

Nie było to wesołe, a to dopiero początek diagnozy życia politycznego w Polsce. Elity, inteligencja, pogrążone w sceptycyzmie, wybierają emigrację wewnętrzną, kultywując swoją odrębność i wyższość. Na to tylko czekają ludzie, którzy mają okazję rządzić. Wywodzą się z mas, umieją się z nimi komunikować i obiecują, że zapewnią im świetlaną przyszłość. Tak się dzieje w demokracjach bez elit, w których masy rządzą bezpośrednio. Dotyczy to obecnie nie tylko Polski.

Nie bądź idiotą - spotkanie z Janem Hartmanem
Fot. Renata Zawadzka-Ben Dor

No jak to, pytamy przerażeni, nie ma elit… A profesor Hartman odpowiada: formalnie istnieją, tylko masom stały się niepotrzebne, jak i demokracja liberalna, której wartości są istotne jedynie dla wyobcowanych elit. A masy mówią: my wybierzemy sobie swoje elity, spośród nas, bo wy z tymi waszymi wartościami odpowiedzialni jesteście za twardy kapitalizm i staczanie się świata. I tak elity, ciągnie profesor Hartman, zostały na boku, machając konstytucją, która ludowi nie jest do niczego potrzebna. Do nas, mówią masy, można przemawiać z pozycji autorytetu a wy z tymi idiotycznymi ulotkami takiego nie macie.

I co tu zrobić? Ano, radzi profesor Hartman, wymyślić świat „postkonstytucyjny”. Coś uczciwego, co zastąpi dyskurs li tylko w ramach warstwy mniejszościowej ‒ elit. Są jakieś propozycje?

Notowała AL

 

Zapis Video-KOD ze spotkania

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij