Niby jasne, a jednak …

Jakimi cechami powinien charakteryzować się kandydat na członka zarządu KOD-u, szefa grupy czy regionu? Jakimi niekoniecznie? Może moje prywatne dywagacje pomogą komuś podjąć decyzję.

Michał Mostowy

A więc – czym musi charakteryzować się dobry kandydat? KOD jest organizacją działającą na zasadzie wolontariatu. To zupełnie inny model „zarządzania” niż w typowym układzie szef-pracownik. Ze względu na pewne oczywiste zależności (np. brak pensji), osoba zarządzająca w KOD musi umieć motywować „swoich ludzi”. Co często wcale nie jest proste!

Członek zarządu musi być odpowiedzialny. To chyba jasne, prawda? Nie chcemy, by za naszą organizację odpowiadał ktoś, kto nie dopełnia obowiązków, kto zgubi ważne dokumenty czy nie dopilnuje finansów.

Musi mieć otwarty umysł. Co to znaczy? Zarząd nie jest od tego, aby nakazywać i wymyślać szczegóły działania. KOD jest organizacją oddolną. Każdy członek czy nawet sympatyk ma prawo zgłosić pomysł dowolnej akcji. Funkcją zarządu (ogólnie mówiąc) nie jest selekcjonowanie, który pomysł jest fajny, a który nie. Jesteśmy taką organizacją i działamy na takim polu, że równolegle możemy organizować 1500 różnych akcji – od jeżdżenia tramwajami i czytania zagranicznej literatury, przez PIKOD-y, po wykłady na uniwersytetach i spotkania z inspirującymi ludźmi. Oczywiście, zarząd czasem będzie musiał przekonać pomysłodawcę, że jego projekt wymaga zdecydowanie za dużo zasobów (których jednak mamy ograniczoną ilość) w stosunku do możliwych efektów. Czasem będzie musiał powiedzieć: „wybacz, ale ten pomysł może nam tylko zaszkodzić”. Ale, ogólnie rzecz biorąc, zadaniem zarządu jest organizowanie narzędzi, które pozwolą przeprowadzić najróżniejsze akcje. Jeśli np. przewodniczącemu zarządu nie podoba się idea PIKOD-ów, bo on by na nich nie stanął, ale jasno widać, iż ich działalność przynosi konkretne pozytywne efekty, to zadaniem zarządu jest zorganizowanie środków, które pozwolą na przeprowadzenie tych akcji, jeśli to tylko możliwe. Otwartość to podstawa!

Bezkonfliktowość. To dość trudny temat. Nie chodzi o to, by kandydat zgadzał się z każdym, bo taki zarząd, to żaden zarząd. Chodzi o to, aby umiał porozmawiać z każdym. Spory, czasem nawet kłótnie, jeśli po obu stronach występuje chęć dojścia do kompromisu, najczęściej są twórcze i pozwalają znaleźć rozwiązania. Ale im bardziej „pokojowa” jest zdolność członka zarządu do porozumiewania się, tym lepiej. Powtarzam raz jeszcze: NIE oznacza to automatycznej zgody na wszystko. Nie, nie i jeszcze raz nie!

Przykładność. To cecha, która moim zdaniem silnie łączy się z odpowiedzialnością. Zarząd i inne funkcje w KOD to nie są „ciepłe posadki”. To nie jest tak, że koordynatorzy czy członkowie zarządu mają siedzieć sobie wygodnie w fotelach, popijać kawkę i czasem zamaszyście podpisać jakiś dokument. Nie. Zarząd to wzór. Wybierajmy ludzi, którzy pokazali się przez te dziewięć miesięcy jako niezmordowani, niezłomni, silni. Ci którzy 24 godziny na dobę pracują dla KOD. Dosłownie. Możemy sobie z tego nie zdawać sprawy, ale obecni koordynatorzy i wiele osób często spędza po kilkanaście godzin na dobę, załatwiając najróżniejsze sprawy. Często kompletnie niewidoczne. Ale, jak się zastanowić… Wiecie ile papierologii wiąże się z różnymi zezwoleniami, finansami, fakturami czy wprowadzaniem deklaracji członkowskich? To długie godziny pracy. Kompletnie niewidocznej, bo na zapleczu. Ale szalenie potrzebnej, bo to dzięki niej to, co widać chodzi na tyle gładko, na ile to możliwe.

Członek zarządu musi mieć czas. Czas to podstawowe kryterium. Wiąże się to z poprzednim punktem. Członkowie zarządu będą pracować dla KOD często po kilkanaście godzin dziennie. Bez wynagrodzenia czy choćby ubezpieczenia. Ba, wręcz będą jeszcze do tego dokładać, jeżdżąc na zebrania, szkolenia i zjazdy. Nie każdy tak może. Każdy działa w KOD tyle, ile może, czasem dzień, czasem godzinę na miesiąc. I chwała mu za to, bo liczy się każda cegiełka. Ale w zarządzie muszą być prawdziwi „stachanowcy”. Pierwsza linia frontu. Najbardziej zaangażowani spośród najbardziej zaangażowanych.

Popatrzmy na ogłoszoną listę kandydatów, gdy oficjalnie zawiśnie na stronie. Ilu z tych ludzi znam? W ilu akcjach widziałem, jak uczestniczyli, nie zważając na zmęczenie, tak fizyczne, jak psychiczne? Którzy z nich dali sobą przykład? Ilu rozkładało namioty, kuło ściany w siedzibie, organizowało wyjazdy, prowadziło spotkania, faktycznie działało, a nie tylko pojawiało się na gotowe przed kamerami? Tak, to właśnie ci, którzy pozostaną po tej selekcji, powinni być w zarządzie. I nie przejmuj się, Czytelniku, że żaden z tych, którzy zostali, nie posiada wszystkich powyższych cech. Zarząd podzieli między siebie kompetencje. Najbardziej skrupulatny zajmie się finansami, najbardziej wygadany i reprezentatywny – kontaktem z mediami, najbardziej ugodowy – rozwiązywaniem konfliktów, najbardziej pomysłowy – koordynowaniem różnych akcji i tak dalej. Członkowie nie muszą reprezentować sobą wszystkich tych cech. Ale im więcej, tym lepiej.

Bo pamiętajmy – od wyboru władz regionów zależy to, jak KOD będzie wyglądał przez najbliższe lata. Każdy z nas, kto ma mandat do głosowania, może o tym decydować. Zadbajmy, by była to dobra decyzja!

Michał Mostowy

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij