Mój bilans – Stefan

Bez daleko idącej retrospekcji bilans roczny Stefana nie ma sensu. Jako ekonomista z pewnością policzy zyski bycia koderem. Przyślij nam swój bilans – Redakcja.

Rok z KOD-em – okiem Stefana

Skąd się wziąłem w KODzie? Bez retrospekcji mój bilans nie ma sensu. Muszę się cofnąć.

Bilans - Stefan
Fot. Renata Zawadzka-Ben Dor

Lata siedemdziesiąte

Widzę co prawda szaleństwo gierkowskiego „nowego dealu”, ale raczej traktuję to jako zaczątek konwergencji, łagodnej ewolucji. Jestem jak widać naiwnym idealistą, pracuję jako projektant i programista w NBP.
W roku 80. postanawiam sobie, że bez elementarnej wiedzy ekonomicznej nie zrozumiem tego, co się dokoła mnie dzieje. Boję się rewolucji i jej szaleństwa, a jednocześnie od dawna kibicuję ekonomicznemu pragmatyzmowi. Moją ukochaną książką jest „Jak pokonać szklaną górę organizacji czyli co robić, aby nie tłamsić ludzi i nie hamować rozwoju”. R. Townsend dzięki Stefanowi Bratkowskiemu! W połowie lat 80 kończę studia zaoczne na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Rok 2015

Od 26 lat nie angażuję się politycznie, bo wiem, że się nie nadaję, miałem dowody. Rewolucja zmieniła się w roku 1989 w ewolucję i odniosła sukces. Promowany przeze mnie kandydat w czerwcu poniósł klęskę (choć po kilku latach stał się i jest do dzisiaj podporą naszego parlamentaryzmu).

Społecznie działam niewiele. Pokojowy patrol WOSP przez dwa lata, drobne prace dla Banku Żywności, jakaś pomoc dla harcerzy, wszystko raczej jako ojciec, a nie jako społecznik.

W nowej rzeczywistości, która mnie cieszy czy wręcz zachwyca, czuję się w jakiś sposób politycznie wykluczony. To nie ja wywalczyłem nowy ustrój. Jestem chyba od zawsze z przekonania socjalistą czy raczej – żyjąc w ustroju demokratyzującym się – socjaldemokratą. Ale wciąż mi się dorabia gębę homo sovieticusa, podświadomie zaczynam więc wierzyć, że jestem obywatelem z nieprawego łoża.

Listopad 2015

Od kwietnia – po raz pierwszy w życiu – nie mam stałego źródła utrzymania. Od kilku lat po wypluciu mnie przez korporację dawałem sobie całkiem dobrze radę jako informatyk, ale do czasu. Na dodatek do władzy dorywa się sekta z satysfakcją rujnująca to, co w moim mniemaniu najcenniejsze i nienaruszalne. Społeczeństwo obywatelskie jest słabsze niż myślałem, łatwo rozwala się kapitał społeczny, mozolnie budowany od tylu lat.

Realizuje się czarny scenariusz, którego się obawiałem w 1989 roku: dyktatura partii narodowo-populistycznej ubranej w szaty kościelne. Koszmar! A do tego kapitalizm państwowo-monopolistyczny w wydaniu kieszonkowym.

Na szczęście znajomi znajomych na FB i Studio Opinii, które dzięki nim czytam, doprowadzają mnie do założycieli KOD-u. Udaje mi się być przez czas jakiś w przedsionku na słynnym zebraniu na Olesińskiej. Przy wejściu poznaję i zamieniam kilka słów z Krzysztofem Łozińskim i Mateuszem Kijowskim. Bardzo mi to zapada w pamięć.

Kilka dni później biegnąc wieczorem na spotkanie ze wspólnikami na Szucha zatrzymuję się przez chwilę przez Trybunałem Konstytucyjnym, gdzie trwa pierwsza chyba pikieta. Mam łzy w oczach.

Jestem na pierwszym marszu, po prostu wśród innych, na kolejnym już wraz z Akcją, a od następnego w Straży. No i w KODzie zgodnie z dewizą mojej szkoły „Nulla dies sine linea” (z łaciny: ani dnia bez kreski; ani jednego dnia bez owocnej pracy).

Bilans roku

+
·     Poznałem niezliczoną liczbę fajnych ludzi. ·     Niestety niektórych nie udało mi się uściskać.
·     Sam nie wiem jak to się dzieje, ale coś mnie chroni od nienawiści. ·     Niestety wciąż brzydko klnę! Ale po cichu.
·     Mam poczucie, że nie stoję bezczynnie ·     Ale mam za mało czasu i siły.
·     Jest już nie tylko KOD, jest co raz więcej różnych inicjatyw demokratycznych. ·      
·     Prócz tego, że jestem masonem, komunistą i złodziejem, zostałem też nareszcie żydem. Chciałbym jeszcze być murzynem z głosem jak Muddy Waters! ·      
·     Moje dzieci i wnuki też się angażują ·      
·     To co robię w pracy przydaje się w KODdzie i odwrotnie. ·      
·     Wciąż się czegoś uczę ·     Nie mam czasu na studia z socjologii polityki, jak bez tego zrozumiem świat wokoło?
·     Wielu moich dawno nie widzianych znajomych znalazło mnie dzięki marszom i akcjom KODu. ·      
·     Występuję czynnie w obronie kobiet. ·      
·     Dobrze mi w czarnym! ·      
·     FB nie jest moim jedynym środowiskiem społecznym. ·      
·     Dzięki wymuszonym oszczędnościom jestem jeszcze bardziej proekologiczny. ·      
·     Odejścia mnie nie załamały. ·     Bardzo przeżywam odejścia, zarówno odejścia z ruchu jak i odejścia od jego idei.

I jeszcze jedno, znów zacząłem zarabiać i będę miał co dać Wielkiej Orkiestrze.

Stefan Sterzycki

 

Inne artykuły z cyklu:

Komentarz

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij