Mińszczanki nie składają parasolek

W poniedziałek, 24 października, ulicami Mińska Mazowieckiego przeszedł marsz, podczas którego wyrażono sprzeciw dla zmian obowiązujących przepisów tak zwanej ustawy antyaborcyjnej.

Po raz drugi grupa kilkudziesięciu mińszczanek (teraz było nas mniej) ponownie demonstrowała w Czarnym Proteście. Mówiono o dostępie do antykoncepcji i edukacji seksualnej w szkołach, a przede wszystkim o niedopuszczalnej i niepotrzebnej zmianie zasad regulujących dostęp do zabiegów aborcji.Mińszczanki nie składają parasolek

Mieszkać w niespełna 40-tysięcznym mieście, gdzie od dawna nikt nie zrobił dużej manifestacji, i wyjść na ulicę bez zakrywania twarzy, aby wypowiedzieć się w sprawie planów zaostrzenia ustawy aborcyjnej to prawdziwy wyczyn. Na ten zdobyły się już po raz drugi mieszkanki Mińska Mazowieckiego. Podczas pierwszego strajku (3 października) wiele kobiet nie poszło do pracy, aby wziąć udział w proteście. Manifestujących było wtedy blisko 150. Emocje nadal pulsują, dlatego w poniedziałek, 24 października, nie liczyła się frekwencja. Ważne było to, że odważnie wyszłyśmy, by publicznie pokazać, że nie chcemy wprowadzania zakazów w sprawach, gdzie decyduje przede wszystkim nasze sumienie. Nie złożyłyśmy parasolek. Nie siedzimy spokojnie w domu. Obserwujemy co się dzieje w sejmie i komisjach sejmowych. Nie ufamy rządzącym, którzy „tylnymi drzwiami” mogą wprowadzić przepisy ograniczające dostęp do antykoncepcji. W imię czego? Nie zgadzamy się na pogardę wobec kobiet i ocenianie ich dramatycznych wyborów życiowych. Nie chcemy, aby dziewczynki rodziły po brutalnych gwałtach. Nie chcemy, aby zmuszano kobiety do rodzenia, gdy wiedzą, że płód jest poważnie zdeformowany. Nikt za nas naszego życia nie przeżyje i dlatego nie ma prawa za nas decydować.Mińszczanki nie składają parasolek

Dzisiaj niektórzy wyzywali nas najwulgarniejszymi epitetami, inni podziwiali i solidaryzowali się. Maszerowały z nami nastolatki, starsze panie, matki osób niepełnosprawnych. Nikt nikogo nie chciał oceniać, nikt nie sprowadzał tematu do „zabić”, „uratować”. Każdy miał pełen szacunek do wyboru, do postępowania wedle własnego sumienia. Bo każda decyzja w sprawie przerwania ciąży jest dramatem kobiety.

Organizatorki Czarnego Protestu w Mińsku Mazowieckim

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij