Minister obiecuje, lekarz głoduje

Strajk głodowy lekarzy rezydentów w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Warszawie trwa od 2. października. Wczoraj zapowiedziano rozszerzenie protestu głodowego na inne miasta. Protestujący domagają się zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia do 6,8% PKB w ciągu 3 lat (obecnie 4,3%), wzrostu płac personelu medycznego, skrócenia kolejek oraz poprawy poziomu świadczonych usług medycznych. Czyli w zasadzie nic ponad to, co obiecywał minister Konstanty Radziwiłł w kampanii wyborczej.

Kilka dni temu strajkujący zredukowali swoje żądanie odnośnie nakładów na ochronę zdrowia z 6,8 do 6% PKB. Rząd tego gestu dobrej woli nie raczył nawet zauważyć.

Opinia publiczna jest natomiast mamiona informacjami o tym, jak to rząd usilnie poszukuje sposobu zażegnania sporu i stara się naprawić to, co poprzednia ekipa w sferze ochrony zdrowia napsuła lub zaniedbała. Faktem jest, że w tej dziedzinie wszystkie poprzednie rządy mają coś za uszami. Jednak katastrofalny stan polskiej służby zdrowia trudno zwalać wyłącznie na poprzedników po przeszło 2 latach sprawowania władzy. Tym bardziej, gdy tę władzę sprawuje się samodzielnie i nie trzeba oglądać się na koalicjantów.

Premier Beata Szydło i minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, a w ślad za nimi inni politycy PiS z prezesem Jarosławem Kaczyńskim na czele, wmawiają opinii publicznej, że są pełni dobrej woli i otwarci na kompromis. Jak jednak ów kompromis w wydaniu polityków rządzącej partii wygląda?

Otóż pani premier na spotkaniu z przedstawicielami głodujących lekarzy rezydentów oświadczyła, że: albo zgodzą się wejść do zespołu, który do 15 grudnia ma opracować wstępne propozycje dotyczące poprawy opieki zdrowotnej i przerwą protest głodowy, albo nie będzie z nimi rozmawiać. Pani premier najwyraźniej pomyliła kompromis z ultimatum.

Przedstawiciele protestujących oczywiście to „kompromisowe” ultimatum odrzucili i po kilku godzinach wznowili głodówkę zawieszoną na czas trwania rozmów z premier Szydło.

Dwa dni później, 12. października, minister Radziwiłł z trybuny sejmowej oświadczył: „Opozycja zawnioskowała do rządu o informację bieżącą w sprawie protestu głodowego lekarzy rezydentów, protestu trwającego od wczoraj…”. Zanik pamięci czy celowe wprowadzanie opinii publicznej w błąd?

20171014_Lekarze rezydenci pod KPRM-em

Zresztą po kilku dosłownie minutach minister sam sobie zaprzeczył odpierając zarzut posła Bartosza Arłukowicza, że brak jest dialogu z protestującymi: „spotkania z lekarzami rezydentami, z moim udziałem, już w trakcie protestu, miały miejsce we wtorek 3. października, w środę 4. października oraz w poniedziałek 9. października”.

Jak to więc jest Panie Ministrze? Kiedy przemawiał Pan w sejmie, protest trwał jeden dzień czy też dni dziesięć?

W swoim dość długim wystąpieniu minister Radziwiłł prześlizgnął się tylko po temacie zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia. Stwierdził, że poziom 6% PKB na ten cel nie będzie możliwy do osiągnięcia przed 2025 rokiem.

Tylko nieco dłużej zatrzymał się nad problemem podwyżek płac dla lekarzy rezydentów stwierdzając, że w 2021 roku „nie będzie lekarza rezydenta, który zarabiałby mniej niż 5250 zł”. Zapowiedział też 1200 zł dodatku dla lekarzy rezydentów rozpoczynających specjalizację w najbardziej deficytowych specjalnościach.

Resztę czasu poświęcił temu, jakim to złym ministrem zdrowia był Bartosz Arłukowicz (PO).

Swoistej pikanterii debacie nad informacja rządu o proteście głodowym lekarzy rezydentów dodaje fakt, iż najbardziej tą debatą zainteresowani z trudem dostali się na galerię sali plenarnej sejmu. Dopiero po interwencji posłów opozycji, po 1,5 godzinnym oczekiwaniu w biurze przepustek, mogli przysłuchiwać się obradom ich dotyczącym.

Ministrowi zdrowia dzielnie sekundowali posłowie Prawa i Sprawiedliwości, którzy podobnie jak on problem sprowadzali głównie do żądań płacowych lekarzy rezydentów lub doszukiwali się w proteście kreciej roboty opozycji.

Kiedy jedna z posłanek opozycji zwróciła uwagę, że złe warunki pracy brak możliwości rozwoju zawodowego i niskie płace powodują emigrację lekarzy, posłanka PiS Hrynkiewicz krzyknęła: „Niech jadą”.

Posłanka Hrynkiewicz zapewne nie emigruje z powodu niskich zarobków. Według oświadczenia majątkowego zarabia miesięcznie ponad 23 tys. zł. Lekarze rezydenci w priorytetowych specjalnościach po dwóch latach pracy mogą liczyć na 200 zł podwyżki i osiągnąć pobory w wysokości 2776 zł netto. Dla porównania pensja premier Beaty Szydło w ciągu dwóch lat wzrosła z 16 tys. do 24 tys. zł. A więc o 8 tys. zł.

Posłankę Hrynkiewicz nie martwi też to, iż w Polsce na 1000 mieszkańców przypada 2,3 lekarza. To najgorszy poziom w całej UE. Według aktualnych danych brakuje nam 30 tys. lekarzy i 130 tys. pielęgniarek!

Prezydent Słupska poszukuje do miejscowej przychodni lekarza pediatry. Oferuje płacę 12 tys. zł miesięcznie i mieszkanie. Niestety nie może znaleźć. I to nie dlatego, że chce za mało płacić. Po prostu lekarzy pediatrów brakuje.

Co na to wszystko rząd? A no minister zdrowia recenzuje swoich poprzedników. Pani premier próbuje szantażować protestujących lekarzy rezydentów i obciążyć ich odpowiedzialnością za to, co powinni załatwić miedzy sobą minister Radziwiłł i wicepremier, minister finansów Morawiecki. Zaś na sobotnią pikietę lekarzy przed KPRM reaguje wysyłając zastępcę szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, który odbiera pismo od protestujących i na tym koniec.

Opinii publicznej wciska się natomiast kit, że tak naprawdę to lekarzom chodzi tylko o szmal, chociaż jak wyśledziła TVP Info, jedna z protestujących jeździ za granicę, a inny jada kanapki z kawiorem.

Głos w sprawie protestu zabrał też prezes Kaczyński, który uznał, że protest prawdopodobnie nie ma nic wspólnego ze służbą zdrowia. Cóż – wypada się po części z prezesem Kaczyńskim zgodzić. Istotnie protest najwięcej wspólnego ma z fatalnymi, ponad dwuletnimi rządami PiS i psuciem wszystkiego, co tylko jeszcze zepsuć można.

 

Zbigniew Wąsik

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij