Miliard złotych i gniew rodziców

Już dziś o 17.30 pod MEN pikieta rodziców, a w piątek po raz kolejny odbędzie się protest szkolny. A u nas u prawdziwych kosztach „deformy” oświaty.

W tym tygodniu dwie akcje rodziców, którzy nie wyrażają zgody na reformę edukacji. Na dzisiejszy protest pod ministerstwem warto zabrać ze sobą gwizdki i wuwuzele. A za kilka dni. Dziesiątego dnia każdego miesiąca nie będą posyłali dzieci do szkół. Więcej informacji oraz materiały do pobrania (poradnik Szkolnego protestu i  wzór usprawiedliwienia nieobecności dziecka).

 

0 zł? 900 mln? A może więcej? Ile my, jako podatnicy, zapłacimy za to szaleństwo min. Zalewskiej?

„Przyciśnięte do muru MEN oszacowało w końcu, że koszty zmian w oświacie, w ciągu dwóch lat, wyniosą ok. 900 mln złotych. Przyjrzyjmy się danym.

Samorządy szacują, że wygaszanie gimnazjów spowoduje, tylko w pierwszych dwóch latach, dodatkowe koszty w wysokości ponad 1 miliarda złotych. Spójrzmy na przykłady wydatków, niezbędnych w tym roku: Bydgoszcz — 10 mln zł, Wrocław — 58 mln zł, Lublin — 17 mln zł, Gdańsk — 25 mln zł, Warszawa — 80 mln zł, Poznań — 13 mln zł, Mielec — ponad 2 mln zł, Będzin — 1 mln zł, Konstantynów — 3 mln zł. Podliczyliście? 209 mln zł – a to zaledwie kilka miast.

W tych kwotach uwzględnione są przede wszystkim koszty modernizacji szkół, remontów, adaptacji pomieszczeń – w budynkach gimnazjów do potrzeb młodszych uczniów, w budynkach szkół podstawowych do potrzeb starszych uczniów. Na dostosowanie jednego pomieszczenia trzeba przeznaczyć od 12 do 15 tysięcy złotych. Nie zapominajmy, że szkoły podstawowe dopiero co zostały przystosowane do potrzeb sześciolatków. Teraz część zmian trzeba będzie wykonać ponownie, ponieważ w tych szkołach pojawią się wyrośnięte starsze nastolatki! Liczmy dalej: przygotowanie nowych podstaw programowych to 17,3 mln złotych, a 1,1 mld to koszt szkolenia nauczycieli. Nieuniknione, chociaż w tej chwili trudne do oszacowania, są koszty zwolnień nauczycieli i likwidacji funkcji kierowniczych. Różnica między szacunkami ministerstwa a powyższymi, opartymi na niepełnych danych, przekracza miliard złotych!

Co więcej, należy wziąć pod uwagę dotychczasowe nakłady finansowe, poniesione przez samorządy, na funkcjonowanie gimnazjów od 1999 roku. To 130 mld złotych, w tym 8 mld wydanych na inwestycje. Dodajmy, że wdrożenie obecnej podstawy programowej kosztowało ok. 50 mln, a z budżetu państwa na bezpłatne podręczniki przeznaczono ponad miliard złotych (2014 — 66 mln, 2015 — 290 mln, 2016 — 317 mln, 2017 — 357 mln). Czy stać nas na takie marnotrawstwo? (za www.niedlachaosuwszkole.pl)

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij