Metropolię mą widzę ogromną

Wielu moich znajomych na wieść o wielkiej idei posła Sasina organizacji największej w Europie metropolii zakrzyknęło: ‒ Nie po to wyprowadziliśmy się z wielkiego miasta, żeby teraz ono przyszło do nas.

Jest jasne, że niezależnie od tego, na jakie dobro suwerena poseł Jarosław Kaczyński się powołuje (to przecież on jest duchem sprawczym projektu ustawy metropolitalnej), to rzeczywistym powodem próby zmian administracyjnych jest pragnienie przejęcia władzy nad Warszawą. Poseł wie, że trudno będzie PiS-owi wygrać wybory samorządowe w Warszawie. Przez zmianę ustroju miasta chce otworzyć do tego furtkę. Problem jednak polega na tym, że wybrał fatalny sposób, który może przyczynić się do jego upadku. Otóż, nie zapytał swojego elektoratu zamieszkującego 32 gminy podwarszawskie, co sądzi o pomyśle uczynienia z nich mieszkańców Warszawy. A wszystko wskazuje na to, że elektorat sądzi jak najgorzej.

Nie będziemy się tu rozwodzić nad tym, jak dalece projekt ustawy rozmija się z konstytucją, bo ten aspekt sprawy niestety niewielu bierze pod uwagę, ani nad znaczeniem samorządności (jak powyżej). Słowami naszych ekspertów spróbujemy przedstawić, co dla mieszkańców zarówno Warszawy, jak i obszarów (50% obecnej liczby mieszkańców stolicy), które mają być przyłączone, znaczy w praktyce wojna o władzę.

1. Spadnie poziom i dostępność do usług, wzrosną zaś ceny. Wszystkiego – gruntu, podatków od nieruchomości, rejestracji samochodów, transportu miejskiego, gazu i elektryczności, wywozu śmieci, sprzątania ulic. Ogromne sumy pochłonie doprowadzenie transportu publicznego i sieci wodociągowych.

2. Z braku pieniędzy staną inwestycje. Utrzymanie poziomu rozwoju pod warunkiem dodatkowych środków do 2030 roku, w wysokości, co najmniej 4 mld zł, będzie możliwe zapewne kosztem obecnej Warszawy. Czyli wstrzymana zostanie budowa metra na Pragę, Targówek, Wolę, Bemowo czy tramwajów na Białołękę, Wilanów i Gocław. Mniej będzie żłobków, szkół i przedszkoli, co przy wchodzącej w życie reformie szkolnej rozłoży miasto i samorządy całkowicie jeszcze przed wyborami. Żegnajcie nowe parki, ośrodki sportowe, ścieżki rowerowe dla lemingów, a także fanaberyjne budżety partycypacyjne.

3. Pogorszy się jakość powietrza. Także w gminach leśnych i rolniczych.

4. Zdobycie funduszy unijnych będzie bardzo trudne. W tej chwili trwa realizacja i wybór kolejnych wspólnych projektów międzygminnych, finansowanych ze środków UE na lata 2014‒2020 dla 40 gmin metropolii warszawskiej. Może być konieczna rewizja umów o finansowanie, dokumenty programowe, co będzie oznaczało opóźnienie wykorzystania funduszy a nawet utratę już przyznanych środków. Nie mówiąc o tym, że Unia Europejska przyjęła jesienią 2016 r. podział statystyczny metropolii warszawskiej, z mocą obowiązującą od początku 2018. To Warszawa i 9 powiatów. I jest on podstawą programowania kolejnych funduszy unijnych. Pieniędzy może nie być i dla Warszawy, i dla gmin wchodzących w skład metropolii większej od nowojorskiej. Ale co tam, rząd się wyżywi, jak mówił klasyk.

5. Administracja zamiast zmniejszyć się, czego pragniemy najbardziej, zwiększy się, pochłaniając pieniądze, które mogłyby być spożytkowane na coś bardziej potrzebnego. Wszystkie dotychczasowe urzędy zostaną utrzymane, powołana zaś ma być nowa rada metropolitalna z 50 radnymi (18 z Warszawy i 32 z gmin otaczających). Do urzędu będzie daleko i już nie będzie można zapytać znajomego burmistrza spotkanego w drodze do kościoła, kiedy znikną dziury w ulicy. Zniknie po dwóch kadencjach, choćby był najlepszy.

6. Radni będą bezradni. O sprawach Warszawy będą decydować ci, którzy w niej nie mieszkają. A głos warszawiaków będzie ponad dziesięciokrotnie słabszy niż głos mieszkańców gmin peryferyjnych.Podwójna większość głosów niezbędna do podjęcia każdej decyzji w radzie może doprowadzić do sytuacji patowej. Przypisanie radnych do poszczególnych gmin i dzielnic z kolei może doprowadzić do tego, że własne interesy będą stały ponad interesem wspólnym metropolii. Nie mówiąc już o przepychankach partyjnych między radnymi.

Jednym słowem, poseł Sasin w imieniu posła Kaczyńskiego umebluje nam dom. Chyba jednak trzeba stanąć na jego straży zanim to się stanie.

AL

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij