Czy Marks może być Zielony?

Sylwetkę Marka Kossakowskiego trudno pomylić. Szczupły brodacz z grzywą włosów uczestniczył w chyba wszystkich demonstracjach KOD. I wielu innych, z Czarnym Marszem kobiet włącznie.

Ma piękną kartę z lat ubiegłych. Współpracownik KOR, redaktor biuletynu „Solidarności” i podziemnego pisma „Vacat”, dziennikarz „GW” i „Rzeczpospolitej” od roku poświęcił się karierze politycznej. Jest współprzewodniczącym (z Małgorzatą Tracz) Partii Zieloni.

Andrzej Wiktorowicz – PiS-owscy propagandziści nazwali pana „Marksem, którego Engels zapomniał dokarmić”. Poczuł się pan urażony?

Marek Kossakowski – Nie, bo to było dowcipne.

AW – „Dobra zmiana” sprowadziła na nas szereg zagrożeń: rozbicie trójpodziału władz, blokadę Trybunału Konstytucyjnego, zamęt w edukacji, skłócenie z kluczowymi sojusznikami na arenie międzynarodowej, itd., itd. Które z tych zjawisk jest najbardziej szkodliwe?

Marek Kossakowski
Fot. Katarzyna Pierzchała

MK – Stworzenie rankingu plag nie jest możliwe. Wszystkie zagrożenia występują łącznie, a ich celem jest zawłaszczenie państwa i jego instytucji przez PiS. Jeśli min. Szyszko atakuje puszczę Białowieską, religijni fundamentaliści – prawa kobiet, a min. Zalewska system edukacji, to szkoda nie ogranicza się tylko do wyciętych drzew i zlikwidowanych gimnazjów. Tu chodzi o wychowanie nowego Polaka, narodowo – pisowskiego, „patrioty” uformowanego według prostackiego modelu i podatnego na manipulację.

AW – Przez media?

MK – Nie tylko, ale media są tu kluczowym narzędziem.

AW – Czy pokusi się pan o zdefiniowanie samego siebie? Kim pan jest: dziennikarzem, politykiem?

MK – Przez wiele lat byłem dziennikarzem, kiedy pracowałem w „Niezależności” – biuletynie mazowieckiej Solidarności, a potem przez 6 lat wydawałem „Vacat”. Po roku 1989 pracowałem w „Gazecie Wyborczej” i jakiś czas w „Rzeczpospolitej”. Ale ten dziennikarski okres mam za sobą, teraz jestem politykiem.

Czy Marks może być Zielony?
Fot. Renata Zawadzka-Ben Dor

AW – Zależało mi na tej deklaracji, bo polityk to człowiek zimno kalkulujący, wybierający. Tymczasem pan jest wszędzie…

MK – To prawda, zostałem „wychowany na demonstracjach”. A to że teraz uczestniczę w tak wielu, to sprawia program Partii Zieloni…

AW – Ekologia.

MK – Nie tylko, wiele osób widzi nas przez pryzmat działań proekologicznych. Ale to jest tylko część. Zieloni działają na rzecz szeroko rozumianych p r a w  c z ł o w i e k a i dlatego jesteśmy wszędzie tam gdzie trzeba.

AW – Zajrzałem w Internecie do programu pana partii i spotkałem określenie „zielona alternatywa”. Na czym ona polega?

AK – Najkrócej mówiąc, chodzi tu o zrównoważony rozwój, rozumiany jako harmonijny rozwój społeczny, ekologiczny i ekonomiczny. Zrównoważony rozwój, który zaspokajając nasze potrzeby, zapewni jednocześnie zachowanie warunków do godnego życia następnych pokoleń.

Czy Marks może być Zielony?
Fot. Renata Zawadzka-Ben Dor

AW – Gdzie na mapie politycznej sytuować Zielonych?

MK – Kiedyś zaproszono nas na miting, wykreślono linię, od lewicy do prawicy, i poproszono o wybranie sobie miejsca na niej. Konsternacje wywołał fakt, że Zieloni stanęli… obok linii. Ale w sumie do lewicy nam bliżej. Nasza partia generuje postulaty o wielkiej sile nośnej.

AW – Proszę o przykłady.

MK – Kiedy sporo lat temu krzyczeliśmy o ociepleniu klimatu i potrzebie hamowania tego procesu patrzono na nas jak na nieszkodliwych idealistów. A teraz 190 państw przyjmuje program przeciwdziałania ogrzaniu atmosfery. Jedni działają tu skutecznie, inni jak Polska…

AW – Czyli jak?

MK – My ograniczamy się do sadzenia lasów w nadziei, że te pochłoną w przyszłości nadmiar dwutlenku węgla… To tylko przykład. Trzy czwarte naszych pomysłów przechwytują inne partie. I bardzo dobrze.

Czy Marks może być Zielony?
Fot. Renata Zawadzka-Ben Dor

AW – Chyba niedobrze, bo przecież tracicie argumenty w walce o władzę.

MK – Walka o władzę nie jest dla naszej partii celem ostatecznym, bywa także drogą do realizacji wartości, które chcemy szerzyć.

AW – Do których konkurentów wam najbliżej?

MK – Jesteśmy otwarci na propozycje współdziałania. Wykluczamy tylko narodowców, faszystów, a także PiS. Za dwa lata mamy wybory samorządowe. Będziemy współpracować z partnerami, których przekonamy do naszej wizji zielonego, przyjaznego dla mieszkańców miasta.

AW – Cel cząstkowy?

MK – Jacek Kuroń, którego uważam za wzór i nauczyciela, mawiał, że „należy etapować”.

AW – A co z KOD, z którego działaniem również się pan utożsamia?

Marek Kossakowski - Partia Zieloni
Fot. Renata Zawadzka_Ben Dor

MK – Myślę, że przyszedł czas, gdy zapał demonstrowania nieco się wypalił. Tak samo było z „Solidarnością”, gdy w stanie wojennym przyłożono nam lufę do głowy.

AW – Teraz nie ma lufy, jest za to program 500+, którym kupuje się elektorat.

MK – Program 500+ jest fatalnie skonstruowany, ale w sumie bardzo potrzebny. W okresie minionych lat „ciepła woda w kranie” nie była w stanie wymyć frustracji ludzi, którzy nie identyfikowali się z sukcesem kraju.

AW – Więc 500+ będzie decydować?

MK – Nie, bo jego oddziaływanie już się wyczerpuje. To jest to co już się „należy” i lada chwila rozlegnie się wołanie o więcej. A to wywoła konsekwencje w postaci wyższych podatków dla wszystkich, oszczędności na wszystkim i ludzie to boleśnie odczują. Błędy i absurdy w działaniu PiS są obecnie największą siłą, która ogranicza proces zawłaszczania Polski.

Rozmawiał: Andrzej Wiktorowicz

Marek Kossakowski - Partia Zieloni
Fot. Katarzyna Pierzchała
Marek Kossakowski - Partia Zieloni
Fot. Renata Zawadzka-Ben Dor

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij