„Markowane” konsultacje w Markach

Nie na ulicy, na peronie, pod kościołem, na targowisku, przed zamkniętym urzędem gminy, lecz w kościele odbyło się spotkanie z projektodawcami ustawy o metropolii.

Agnieszka Borowiec, Arkadiusz Stańczykowski

We wtorek (11 kwietnia) odbyły się konsultacje w Domu Katolickim przy Kościele św. Izydora. Gospodarzem był poseł Piotr Uściński wraz z radnym partii „dobrej zmiany”. Sala praktycznie była pełna (około 130 osób). Przedstawienie „założeń reformy” zajęło posłowi prawie godzinę, przy czym przerywane było uwagami niezadowolonych mieszkańców, z których prelegent nic sobie nie robił i prawie całkowicie je ignorował. Gdzieniegdzie pojawiały się w górze ręce chętnych do zabrania głosu, jednak zlekceważone i zmęczone opadały. Większość uwag i refleksji mieszkańców było przeciw ustawie. Ludzie reagowali naprawdę żywiołowo i momentami na sali była nerwowa atmosfera. Sporadycznie zdarzały się osoby, które próbowały uciszać zgłaszających uwagi mieszkańców i popierające projekt PiS. Poseł przedstawiał projekt ustawy bardzo ogólnie i językiem nowomowy, jakby uważał to za rzecz pewną, że ustawa ta podoba się wszystkim i wszyscy powinni być nią zachwyceni.

Niestety tak nie było; po godzinie rozpoczęła się część z pytaniami i uwagami mieszkańców, którzy dokładnie i merytorycznie wytykali błędne założenia reformy i dowodzili, że jest ona fatalnie przygotowana. „Zbijali” argumenty dotyczące „niezależności” powiatów po dołączeniu ich do Warszawy, wykazywali, że nie ma żadnych gwarancji i planów finansowania tej reformy – przez co finanse nowych gmin-dzielnic Warszawy są zupełnie iluzoryczne, a w związku z tym kompletnie nierealne. Wykazywali, że konsultacje są wprowadzane „na gwałt”, przez co są one często „wydmuszką” prawdziwych konsultacji – przytoczono przykłady konsultacji na Śląsku, które trwały rok (sic!). Wypunktowali posłowi, że tylko dzięki „buntowi samorządowców” udało się uniknąć prawdopodobnego scenariusza, czyli przegłosowania ustawy w nocy. „I obudzilibyśmy się w wielkiej Warszawie następnego ranka” – jak powiedział jeden z uczestników spotkania. Taki przebieg wydarzeń byłby możliwy w związku z tym, że ustawa ta jest projektem poselskim, a nie rządowym – przez co nie są wymagane konsultacje międzyresortowe, analizy skutków prawnych i finansowych dla podmiotów uczestniczących w tym przedsięwzięciu etc. Wskazywano na brak zgody rad miejskich wielu powiatów – czyli de facto próbę siłowego wprowadzenia zmian. Przedstawiono absurdalność rozwiązań dotyczących np. transportu – czyli „jednego biletu wspólnego”. Po przyłączeniu 33 gmin do Warszawy odległość między krańcowymi gminami wyniosłaby nawet do 70 km w związku z tym niemożliwością byłoby utrzymanie ceny za jeden przejazd, który musiały obejmować takie połączenie w cenie niższej niż obecnie w Warszawie. Zwracano uwagę także na to, że argumentacja PiS-u sprowadza się do udowadniania, że po reformie nie będzie gorzej.

 

„Markowane” konsultacje w Markach
Fot. Agnieszka Borowiec, Arkadiusz Stańczykowski

Momentami było burzliwie. Uczestnicy spotkania, chociaż grzeczni, jednak reagowali oklaskami lub przeciągłym buczeniem. Największe emocje się pojawiły, gdy pewna młoda uczestniczka spotkania wytknęła organizatorom konsultacji, że przygotowana przez nich ankieta – będącą skróconą wersją tej z internetu – jest źle i tendencyjnie przygotowana. Podobnie jak całe konsultacje. Poseł próbował wejść jej w słowo, na co dość ostro zareagowała słowami: „Teraz ja mówię!”, i została nagrodzona oklaskami przez salę. Prowadzący spotkanie usiłował wyłączyć jej mikrofon, jednak na skutek reakcji oburzonych uczestników wycofał się z tego zamiaru.

W krytyce ankiety wsparli młodą dziewczynę także inni obecni na sali mieszkańcy miasta: wypunktowano absurdalność pytań zawartych w ankiecie oraz sugerowanie gotowych i jedynie słusznych odpowiedzi („Nikt przecież nie powie, że chce, aby Marki się nie rozwijały a ludziom żyło się gorzej”, a odpowiedzi są tak skonstruowane, że logicznym wydaje się wybór tylko tej „lepszej”). W tej wersji skróconej nie ma nawet pytania, czy mieszkańcy chcą tej reformy. Znalazły się tylko pytania o niektóre jej rozwiązania (transport, wybór władz, samodzielność etc).

Także przedstawiciele władz zaznaczyli swą obecność na spotkaniu. Udało się dojść do głosu burmistrzowi miasta Jackowi Orychowi – mimo łagodnego tonu wypowiedzi dało się słyszeć argumenty PRZECIW przyłączeniu Marek do „wielkiej Warszawy”. Obecni byli także radni wraz z przewodniczącym Rady Miasta Michałem Jarochem – jego głos i argumenty przeciw były nagrodzone brawami przez mieszkańców zgromadzonych na sali.

Dzięki reakcji mieszkańców i przytoczenia takiej argumentacji poseł Uściński zmuszony został do przyznania, że reforma jest nieprzygotowana i że popełniono błąd, zakładając z góry, że uszczęśliwi ona wszystkich i wszyscy będą ZA.

Zwraca uwagę fakt, że przez prawie całe spotkanie nikt nie wychodził z sali – dopiero pod koniec ludzie, czując, że argumenty posła PiS są stale takie same i mało merytoryczne, zaczęli rozchodzić się do domów. Większość wystąpień mieszkańców, którzy zabrali głos w dyskusji, było przez resztę również nagradzane brawami i były to głosy zdecydowanie przeciwne tej ustawie. Próbowano także w inny sposób „oświecić PiS”. Przed wejściem na konsultacje mieszkańcy zbierali podpisy przeciwko ustawie w obecnie proponowanym kształcie. Na koniec spotkania wręczono posłowi je wszystkie w kartonie z naklejką sugerującą „oświecenie PiS-u”. Przy zbieraniu podpisów wręczano latarki-dynama, które miały w przenośni „oświecić tę ciemną masę PiS-u”.

Wchodzenie przez posła z odpowiedzią na jeszcze niedokończone pytania i uwagi miało za zadanie zniechęcenie mieszkańców do ich zadawania, a tym samym stawiania „trudnych pytań i poruszania niewygodnych kwestii”. W odróżnieniu od posła, mieszkańcy wydawali się bardzo dobrze przygotowani do spotkania.

Na sam koniec spotkania przewodniczący Rady Miasta Michał Jaroch zapowiedział na najbliższym posiedzeniu Rady Miasta poddanie pod głosowanie uchwały o przeprowadzeniu referendum wśród mieszkańców miasta Marki, aby opowiedzieli się ZA lub PRZECIW tej ustawie. Sądząc po reakcjach przybyłych na spotkanie mieszkańców losy tego referendum w sprawie ustawy w Markach są przesądzone. Większość mieszkańców (podobnie jak w Legionowie) będzie na NIE. Jednak czy będzie to miało jakikolwiek wpływ na los Marek? Poseł Uściński nie potrafił, a być może, co bardziej prawdopodobne, nie chciał, odpowiedzieć na proste pytanie mieszkanki Marek „z dziada pradziada”, czy jeśli mieszkańcy Marek nie zechcą znaleźć się w Metropolii, to czy ich głos zostanie wzięty pod uwagę? Być może los metropolii też jest już przesądzony.

Najważniejsze, że  uczestnicy przy wyjściu podpisywały się pod … sprzeciwem wobec projektowanej ustawy w aktualnym kształcie.

Tekst i zdjęcia: Agnieszka Borowiec, Arkadiusz Stańczykowski

Od redakcji: W gminie Wieliszew, Błonie, Ożarów Maz., Michałowice, Starych Babicach 4 czerwca odbędą się referenda lokalne w sprawie przystąpienia do metropolii warszawskiej. Wcześniej, bo 28 maja głosowanie w gminie Konstancin-Jeziorna.

Tekst powstał we współpracy z Zespołem Obserwatorium Wyborczego. Jak konsultacje wyglądają w stolicy i okolicznych miastach – w tekście:

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij