List od Czytelnika

Szanowna Redakcjo,

Ostatnio rozmawiałem z moim znajomym prokuratorem, zadeklarowanym wyznawcą PiSu.

To, czego nie jestem w stanie pojąć, to fakt, że człowiek wykształcony, znający doskonale historię i prawo może tak otwarcie przeczyć faktom i logice. Takich przykładów mam więcej – w mojej własnej rodzinie mam jeszcze 5 osób: wszystkie z wyższym wykształceniem, z czego dwoje z tytułami doktorskimi – doktora prawa i doktora historii, Do tego dwoje z nich ma legitymacje PiS.

Ostatecznie doszedłem do wniosku, że jestem świadkiem czegoś przerażającego. Mianowicie mam przed sobą ludzi, którzy z kagańca oświaty zostawili sobie tylko kaganiec*. Dobrowolnie i świadomie. Mimo to nadal są autorytetami w swoich dziedzinach i nadal oczekuje się od nich krzewienia posiadanej wiedzy. Tyle, że oni nie są w stanie abstrahować od swoich zapatrywań politycznych i przekazywana przez nich wiedza jest skażona bezkrytycznym uwielbieniem dla wyczynów partii rządzącej.

Wszystkie wspomniane osoby są mniej lub bardziej (w większości bardziej) gorliwymi katolikami i jako argument kluczowy w dyskusji wysuwają aspekty moralne celów, jakie sobie stawia PiS. Powołują się na jakąś mityczna sprawiedliwość społeczną (w ustach prawników jest to – łagodnie mówiąc – groźne), na ochronę polskiej gospodarki przed wykupieniem i szeroko pojętym drenażem ze strony Zachodu. No i oczywiście w czambuł obwiniają za wszystko poprzednią władzę.

Wszystkie powyższe argumenty są oczywiście kłamstwem, jakie propaguje PiS, ale jest jedna znamienna rzecz, którą warto wziąć pod uwagę, rozpatrując to zjawisko, rozpatrując poparcie dla PiSu w ogóle. Mianowicie większość ludzi nie myśli logicznie. Logiczne myślenie boli, bo doprowadza do wniosków, które są niewygodne, wymagają przewartościowania poglądów, wzbogacenia wiedzy i ponownego poddania zastanych tez krytycznej analizie. O wiele łatwiej jest poddać się ocenie intuicyjnej. emocjonalnej, opartej o zasady „prawa naturalnego”.

KOD pozostaje w kręgu światłej logiki, za szlabanem zasad demokratycznych, otoczony ze wszech stron elektoratem PiSu, który jest absolutnie impregnowany przed wiedzą i logicznym rozumowaniem serwowanym przez opozycję.

Zastanawiam się, czy nie warto spróbować opracowania kampanii informacyjnej w języku który trafi do percepcji tych ludzi. Kampanii mieszczącej się w granicach logiki, ale zawierającej duży ładunek emocjonalny, który trafi do tego elektoratu.

Tak długo, jak Kaczyński stoi na cokole z betonowego elektoratu – bunt narodu nie nastąpi. Trzeba mu ten cokół zburzyć, lub chociaż solidnie nadgryźć. Skoro dotarł do nich Kaczyński – to znaczy, że można do nich dotrzeć. Oczywiście ci, którzy chcą wierzyć w kłamstwa są nietykalni, ale są tam i tacy, którzy opierają swój wybór na wierze w populistyczne hasła, bez posiadania wiedzy z zakresu ekonomii czy prawa. Nie dotrą do nich argumenty zawierające tak trudne słowa, jak PKB, proces legislacyjny, stopa procentowa. Dotrze za to prosty przekaz: państwo nie generuje pieniędzy, państwo je tylko zabiera w formie podatków i rozdaje komu chce, po czym zabiera znowu – bo podatki płaci się regularnie. Satis. Idę napić się kawy, dla obniżenia ciśnienia.

* Mam pełną świadomość, iż wspomniany kaganiec pochodzi od słowa kaganek. Niemniej jednak wykorzystałem tu grę słów, by skojarzyć ten obiekt z kagańcem w sensie ogranicznika propagacji argumentów zębowych u czworonogów i nie tylko. Purystów językowych proszę o wyrozumiałość.

Pozdrawiam serdecznie

Grzegorz Łoziński

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij