Leśnicy i myśliwi zdobyli Toruń

Kto wsparł na duchu leśników i myśliwych szykanowanych przez stronnicze media za wycinkę i strzelanie do żubrów? Tak, tak… dobrze myślicie.

Zbigniew Wolski

Leśnicy i myśliwi zdobyli Toruń
Podczas konferencji protestowali koderzy z regionalnej grupy! Fot. KOD Kujawsko-Pomorskie

Trzeba na wstępie zaznaczyć, że nie jestem zapraszany na cykliczne uroczystości do Torunia i nie jest mi z tego powodu przykro. Natomiast postronny obserwator, który zdoła tam się dostać, omijając czujne oczy umyślnych od praworządności poglądów, może oniemieć ze zdziwienia. To nie jest cerowanie, aby oskubać co bardziej naiwnych. To prawdziwa fabryka bez komina. Hala „Arena” w Toruniu może niedługo będzie konkurować ze stadionem narodowym w Warszawie. Na konferencję pod nieco dziwną nazwą „Jeszcze Polska nie zginęła –wieś” przyjechało 13 maja osiem tysięcy leśników i myśliwych z całego kraju. Próbuję połączyć myśliwych i leśników z pojęciem wsi i może kiedyś uda mi się ta sztuka. Ojciec Rydzyk zaprosił ich w swoje pielesze, dając  jednocześnie możliwość uiszczenia małego datku. W końcu za darmo umarło.

Kultywując pewną tradycję wysokich lotów dyskusji nad surrealistycznymi zagadnieniami, program konferencji wypełniały wystąpienia osób znanych lub raczej pretendujących do przyszłej sławy. Długa jednak przed nimi droga. Jak łatwo zgadnąć, ludzie ci w dużym stopniu związani są z popularną w pewnych środowiskach stacją radiową. Moją uwagę przykuło wystąpienie „Filozoficzna analiza ideologicznych podstaw animalizacji człowieka i humanizacji zwierząt i drzew” i bardzo żałuję, że nie dane było mi go wysłuchać.

Leśnicy i myśliwi zdobyli Toruń

Nie wyobrażajcie sobie, że kilka tysięcy osób mający na sumieniu setki tysięcy drzew lub pachnących jeszcze prochem poczuło spontaniczną potrzebę ruszenia ku Bogu. W sprawach ważnych nie wolno zdawać się na przypadek, więc dyrekcja Lasów Państwowych za skromne 120 tysięcy złotych podjęła się właściwej organizacji tak ważnego spotkania. Aby wzmóc zapał uczestników konferencji przedsiębiorstwo Lasy Państwowe dało swoim pracownikom dzień wolny drugiego maja, podczas długiego majowego weekendu. Tym samym leśnicy w sobotę trzynastego maja mieli do wyboru, albo mozolnie dotrwać do końca pracowitego dnia pracy, albo jechać do Torunia i wysłuchać zawiłych wystąpień. Nie wszyscy oczywiście załapali się na wycieczkę, ale ci, którzy mieli ten zaszczyt, byli odpowiednio wytypowani. Licho nie śpi. Zgodnie z zaleceniem obowiązywał dresscode, czyli odcienie zieleni w szerokim tego słowa znaczeniu. Bardziej uważni obserwatorzy mieli możliwość na tej podstawie odróżnić leśników od myśliwych. Jeśli jesteśmy jeszcze przy pieniądzach, to według niepotwierdzonych doniesień wizyta w Toruniu była dobrą okazją do wsparcia dzieła Rydzyka. Ponoć obowiązuje tam jeszcze sprawdzona metoda kopertowa.  Być może co zapobiegliwsze jednostki postanowiły zapewnić  sobie przychylności bardziej na ziemi niż w niebie, ale przecież dżentelmeni nie mówią o pieniądzach.

Mobilizacja ludzi w zielonych mundurach przyniosła oczekiwane rezultaty. Jednak z uwagi na mało ujmujący słuchaczy zakres tematów poruszanych przez prelegentów, dość szybko sala zaczęła się wyludniać. Nie można się temu dziwić, część osób musiała wstać prawie w nocy, aby dojechać na czas, dlatego kawa i piernik, jesteśmy wszak w Toruniu, im się należał.

Leśnicy i myśliwi zdobyli ToruńCi bardziej zachowawczy uznali, że w dobrym tonie będzie wysłuchanie również wystąpienia szefa, a także ministra Szyszki, o ojcu Rydzyku nie wspominając. Ich wypowiedzi nie wniosły do sprawy wieś kontra lasy wiele nowego, ale umożliwiły wreszcie rozejście się do domu zebranym.

Patrząc na tę dziwną eskapadę naszych leśników i myśliwych, trzeba przyznać, że dużo wysiłku włożono w ratowanie wizerunku ministra Szyszki. Wizerunek ten ostatnio nie tyle ucierpiał, ile został unicestwiony. Na salę wstęp mieli wyłącznie przedstawiciele właściwych, prorządowych mediów.Wszyscy odtrąbili sukces na niebywałą skalę. Prelegenci dotarli do końca swych arcyciekawych wypowiedzi, minister Szyszko poprawił swoje notowania, a ojciec Rydzyk, jak zwykle zarobił. Czy można życzyć sobie więcej sukcesów jednego dnia?

Zbigniew Wolski

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij