Kundlizm wiecznie żywy

Kundlizm pojawia się tam, gdzie własne interesy przedkłada się nad dobro innych, gdzie niszczy się godność innych, ale i własną. Minister Zalewska zaprezentowała kundlizm w czystej postaci!

Anna Puziewicz

Kiedy program z udziałem osoby publicznej staje się żałosny? Otóż wtedy, kiedy ktoś, od kogo należałoby oczekiwać elementarnych kompetencji z własnego obszaru zawodowego i umiejętności sensownego odpowiadania na proste pytania,ukazuje z całą jaskrawością, że zarówno jedno, jak i drugie jest mu całkowicie obce. To właśnie miało miejsce 13 lipca w programie Moniki Olejnik.

Na początek darmowa lekcja dla polonistki

Pani minister, polonistka z wykształcenia, na początek ujawniła, że ma niejaki problem ze zdefiniowaniem znaczenia słowa „polec”, które uważa za synonim „zginąć”. Otóż żeby w tej materii była jasność – Słownik języka polskiego PWN jasno określa, że „polec” oznacza „zostać zabitym, zginąć w walce”, natomiast „zginąć” – „stracić życie tragicznie, nagle”. Jeśli by zastosować definicję pani minister, można by mówić o „poległych w wypadkach drogowych”, co każdy średnio kompetentny użytkownik polszczyzny uzna za niepoprawne. Tu nie ma o czym dyskutować, to są całkiem proste sprawy, zrozumiałe dla bystrego gimnazjalisty. Mimo wątpliwości co do kompetencji pani Zalewskiej myślę, że świetnie wie, co te słowa znaczą. Smutne jest zatem przyglądanie się, jak stara się zrobić wszystko, żeby tylko nie wyłamać się z obowiązującej linii propagandy partyjnej. Nie pierwszy to raz w historii propaganda odbiera słowom znaczenia, nadając nowe. Tak właśnie tworzy się fikcyjną rzeczywistość, która zaczyna się rozrastać i budować społeczną świadomość. Taką, jaka jest pożądana przez partię, a nie tę wynikającą z rzetelnej analizy i oceny faktów.

Kombatanci – kwiatek do kożucha dla PiS

Konsekwencją wierności linii partyjnej był komentarz do decyzji szefa MON żądającego odczytywania apelu smoleńskiego przy wszystkich uroczystościach z udziałem wojska obejmujących apel poległych. Decyzję ministra Macierewicza należy uszanować, stwierdziła Zalewska. To, że kombatanci nie zgadzają się na apel smoleński, pozostawiła bez komentarza, natomiast decyzję rady programowej Muzeum Powstania Warszawskiego o niezmienianiu brzmienia apelu poległych oceniła jako polityczną, ponieważ w radzie zasiadają polityk i żona polityka PO. Rzeczywiście trudno wypowiadać się wprost o zdaniu kombatantów, pozostaje zatem zasugerować, i to miało miejsce, że są to ludzie w podeszłym wieku, którym szum medialny nie pomaga w zajęciu słusznego stanowiska, a co więcej, są manipulowani przez wiadome siły. Nie mogę nie pomyśleć, że w tej sytuacji kombatanci stają się dla rządzących zbędnym dodatkiem do obchodów. Wprawdzie można lustrować generała Ścibor-Rylskiego, ale oprócz niego są jeszcze inni, także niezachwyceni tym, co widzą wokół siebie. O ileż prościej (niech mi będzie wybaczony cynizm) będzie za parę lat, kiedy zabraknie uczestników i będzie można dopisywać do powstania wszelkie możliwe treści…

Wniosek: Żydzi sami siebie zamordowali

Dalszy ciąg programu tylko pogłębił pierwsze wrażenie. Odpowiedzi pani minister na dwa proste pytania: o sprawców mordu w Jedwabnem i pogromu w Kielcach, należy uznać za co najmniej zdumiewające. Kto zamordował Żydów w Jedwabnem? Według Zalewskiej jest to „fakt historyczny, w którym doszło do wielu nieporozumień, do wielu bardzo tendencyjnych opinii” i „wielu historyków pokazuje zupełnie inny obraz”. Fakt historyczny, w którym doszło do nieporozumień? Do opinii? Przecież to czysty bełkot. Fakt to wydarzenie, opinie to oceny tego wydarzenia. W fakcie nie może dojść do opinii! Czy to są słowa polonistki? Na miłość boską, gdyby taki gniot myślowy wyprodukował któryś z moich uczniów (w czasach, kiedy parałam się nauczaniem), zostałby z miejsca sprowadzony do parteru jedyną właściwą oceną. Niedostateczną, gdyby ktoś miał wątpliwości. Ale pani minister nie można posadzić na miejsce z jedynką. Zalewska robiła, co mogła, żeby nie odpowiedzieć na proste pytanie „Czy w Jedwabnem i Kielcach Żydów mordowali Polacy?”. Otóż mordowali antysemici, ale to nie znaczy, że Polacy, bo rozciąga się pojęcie antysemitów na wszystkich Polaków… i dalej w tym stylu. To żałosne bredzenie mogłoby sugerować, że ofiary same się mordowały albo zrobili to kosmici, jeśli nie byłoby to co najmniej niesmaczne w kontekście przywoływanych wydarzeń.

Zakłamywanie rzeczywistości, naginanie faktów, jawne kłamstwo lub skrzętne pomijanie prawdy – oto, co pokazała rozmowa. Pokazała to szczególnie wyraźnie, ponieważ zadawane pytania były boleśnie proste. Tym razem nie było mowy o skomplikowanych kwestiach polityki unijnej czy ekonomii, które łatwiej pozwalają lawirować. Linia partii jako wartość nadrzędna, bez liczenia się z rzeczywistością. Odsądzanie od czci i wiary wszystkich, którzy ośmielają się nie podzielać zdania rządzących. To jest jedynie obowiązująca droga, tym razem w wydaniu ministra oświaty, a więc osoby decydującej w ogromnym zakresie o treściach, które będą przekazywane naszym dzieciom. Ilu nauczycieli nie podda się presji? Ilu zaryzykuje utratę pracy, żeby przekazywać rzetelną wiedzę? Nie będę nadmiernie optymistyczna, nie dlatego że nie wierzę w nauczycieli, ale dlatego że wiem, że ludzie są tylko ludźmi.

Przerażający stan umysłu

Na wstępie napisałam, że program był żałosny. Podtrzymuję to, ale muszę dodać – był także przerażający. Pokazał obraz człowieka, któremu pozwolono poczuć, czym jest bycie u władzy, a jednocześnie dano mu do zrozumienia, że bardzo łatwo może swoje przywileje stracić. Ktoś taki zrobi wszystko, żeby zasłużyć na dalsze łaski mocodawcy. I takie śmieszne, stare wartości jak prawda, uczciwość i prawość nie sprawią, że się zawaha. Wańkowicz ukuł swego czasu pojęcie kundlizmu. Postawa gościa „Kropki nad i” 13 lipca była jaskrawym przykładem kundlizmu. Dlatego nie była śmieszna, choć najprościej byłoby pośmiać się z głupiutkiej pani minister.

Anna Puziewicz

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij