Pod krzyżem niewiary (Wielkanoc 2016)

Niedokładnie traktując kalendarz: 2000 lat temu zamordowano pewnego człowieka.

Konrad Materna

Przez jednych uważany za szaleńca i bluźniercę, obwołującego się Mesjaszem i Synem Bożym, innym zdawał się być mądrością, miłością i gniewem Stwórcy w jednym.

Zabili go rękami wielkich ówczesnego bliskowschodniego świata wyznawcy jego filozofii, towarzysze wędrówek i falujący emocjami tłum.

Zabili własną niemocą, pasywnością, konformizmem i tchórzostwem.

Skandujący jego imię w chwili owego wjazdu do Jerozolimy, równie gorliwie rzucali obelgi, napawające z pewnością bezbrzeżną goryczą prowadzonego na śmierć Joszuę z Nazaretu.

Nie fizyczny ból był mu wówczas największą dolegliwością; Jezus wlókł swoje cierpienie od stacjiZdrada, kolejno przezSamotność, Niezrozumienie, aż do stacjiOpuszczenie.

Na żadnej nie przystanął. Na trzech upadł.

W ostatnim oddechu zawarł skargę porzucenia przez tego, w którego imieniu śmiał występować.

Czy zmartwychwstał? Nie wiem. To kwestia wiary w przekaz nie zawsze trzymający się historycznych, naukowych faktów.

Jednego jestem pewien. Człowiek zwany Chrystusem złożył ofiarę z życia w imię odkupienia także moich niegodziwości.

Umarł, bym i ja mógł po wielekroć zmartwychwstawać.

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij