Czy wybierzesz jak Solejukowa?       

Słowo demokracja w nazwie naszego stowarzyszenia ma swoje konsekwencje. Po kilku miesiącach działania KOD zbudował struktury. A teraz nadszedł czas na wybory władz grup lokalnych. W niektórych regionach wybrano już władze regionalne, na Mazowszu jesteśmy na etapie spotkań w grupach lokalnych.

Każda nieformalna grupa (nawet grupa przedszkolna) w naturalny sposób „dorabia się” swojego lidera. Czasami ktoś przyszedł na spotkanie i po prostu był głośniejszy czy bardziej energiczny, ktoś zabłysnął intelektem, a kiedy przyszło do działania, to ktoś akurat w ten weekend miał czas na zorganizowanie PIKOD-u i potem jakoś „samo tak wyszło”, ktoś przy tworzeniu regulaminu wykazał się zdolnością dobrania zgrabnych słów w tej trudnej materii i miał przy sobie komputer. Przypadek po prostu. Teraz już nie ma miejsca na przypadkowe wybory, musimy naprawdę poważnie się zastanowić, kogo wybrać.

Tu nie ma miejsca na emocjonalne podejście jak w telenoweli. Czy pamiętacie, w jaki sposób Solejukowa z „Rancza” wybrała bank? Prosto z mostu powiedziała, że jeden z prezesów wydał jej się podobny do zmarłego stryja, bardzo uczciwego człowieka, nie bankiera. Jej koleżanka, Hadziukowa zakpiła z takiego podejścia do podejmowania decyzji, ale zapytana, czy ona sama miała jakieś lepsze kryterium, przyznała, że nie. Postarajmy się zatem o jakieś rozsądniejsze kryteria oceny kandydatów do władz w grupie lokalnej i wyżej. Choć, prawdę mówiąc, Solejukowa nie straciła pieniędzy.

KOD jest na takim etapie, że naturalny lider musi zostać zastąpiony liderem formalnym (choć czasem ten naturalny sprawdził się na tyle, że grupa wybierze go już świadomie). Zatem, czym się kierować? Wartościami, jakimi kieruje się w życiu, wykształceniem? A może szacunkiem, jakim grupa go darzy? Dotychczasowymi zasługami? Czy zapotrzebowaniem grupy na działacza o takich, a nie innych kompetencjach? A może grupie potrzebna jest „lokomotywa” i takiego osobnika trzeba znaleźć? Może wybierzemy na podstawie jego błyskotliwych publikacji na fejsie lub częstych wizyt pod licznikiem?

Postawmy sobie pytanie: ile czasu poświęcił na działalność KOD – tę widoczną i tę niewidoczną? Ile straciła jego rodzina i on sam? A może (taka nasza wredna natura) będziemy rozważać jego wady, przejęzyczenia i wpadki, żeby jednak nie dać mu szansy na poprawę? Naprawdę trudny wybór.

Kolejna konsekwencja słowa demokracja to dyskusja, nawet jeśli ujawni, że różnimy się. Słowo δημοκρατία (demokratia) powstało przecież m.in. ze słowa δῆμος (demos), a ono oznaczało grupę, która stale dzieli coś wspólnego. Zatem dzielmy się swoją wizją KOD i wizją ludzi kierujących naszym stowarzyszeniem. Nie obawiajmy się zarzutów, że szukamy dziury w całym lub, że dyskusją czy naszymi pytaniami do kandydatów rozwalimy KOD. Ale bądźmy też konsekwentni i jeśli wybierzemy kandydata, okażmy mu swoją pomoc i wsparcie. Dzielmy wspólnie jego pracę i obowiązki. Bądźmy za swój wybór w pełni odpowiedzialni.

Anna Dysińska

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij