KODbus w Białowieży

Jak KODbus dotarł do Białowieży, czyli o działaniach politycznych kornika.

Ludzie muszą się integrować, a Koderzy muszą współpracować – pod tym hasłem od kilku miesięcy KODbus objeżdża Polskę udzielając wsparcia lokalnym grupom. Tak też było i tym razem.
W niedzielę, w sile kilkudziesięciu osób zebraliśmy się pod PKiN-em, aby ruszyć do Białowieży.

KODbus w Białowieży
Fot. Katarzyna Pierzchała


Na miejsce dotarliśmy nieco spóźnieni, ale zwycięscy. Nie było czasu na snucie obaw przed kleszczem, wilkiem ani zającem. Karnie podzieleni na trzy podzespoły, udaliśmy się na inspekcję dziewiczej przyrody oraz nieszczęsnego kornika drukarza, którego działalność od pewnego czasu jest sprawą polityczną. 
Po kilkugodzinnych oględzinach zjawiskowej o każdej porze roku puszczy, dołączyliśmy do PIKODU zorganizowanego przez grupę Podlasie, gdzie okazało się, że słowo „integracja” jest trochę na wyrost, bo podlascy Koderzy są tak częstymi gospodarzami Namiotu pod KPRM, że już dawno się z nami zintegrowali. 

KODbus w Białowieży
Fot. Katarzyna Pierzchała


Atmosfera była rewelacyjna. 
Po zakończeniu PIKODu obie grupy, mazowiecka i podlaska, pojechały na pyszną zupę z leśnych grzybów. 
– To są opieńki – wyjaśniała restauratorka. – Świeżutkie, zebrane w lesie specjalnie dla was. Zbierający to nasz człowiek, nie ma się czego obawiać – dodała pośpiesznie.
Zaraz po obiedzie udaliśmy się do Teremisek, aby wziąć udział w dyskusji z grupą ekologów „Lokalsi na rzecz Puszczy”, której współzałożycielem jest Adam Wajrak. Tematem rozmowy była polityka Lasów Państwowych wobec dziedzictwa naturalnego Polski, która najwyraźniej zainteresowała nawet żubry, bo zaczęły przechadzać się po polu za oknem. Gościna u „Lokalsów” trwała około dwóch godzin i trwałaby pewnie znacznie dłużej, gdyby nie Julie Walecka, która przytomnie poinformowała zebranych, że jeżeli nie zaczniemy szykować się do powrotu, to kierowca odjedzie bez nas. 
Zbieraliśmy się z ociąganiem. Wielu z nas pobyłoby w Białowieży o te kilka godzin, dni, albo i tygodni dłużej. W tej scenerii i w tym towarzystwie. 
– Byłbym w pełni usatysfakcjonowany, gdyby towarzyszyła nam ekipa „Wiadomości”. Ostatnio zawsze są tam, gdzie jest Marek Kossakowski, szef partii Zielonych. To teraz prawdziwy celebryta. A Marek przecież był dziś z nami – żartował podczas drogi powrotnej organizator KODbusa Rafał Łuczkiewicz. – Ale mówiąc poważnie, udał się nam ten wyjazd- dodał. – Właśnie o to w tym wszystkim chodzi. Koderzy, czy w ogóle ludzie o poglądach demokratycznych i proeuropejskich, są w całej Polsce i niekiedy nie jest im łatwo w lokalnych społecznościach. Tymi wyjazdami pokazujemy, że nie są sami, a jednocześnie jest mnóstwo dobrej zabawy i pozytywnej energii. 
Za ten fantastyczny pomysł wszyscy Ci Rafale dziękujemy.

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij