KOD uratują kobiety!

Stoimy wszyscy przed ogromnie trudnym zadaniem: wybór pośród tylu znamienitych kandydatów, ludzi naprawdę tęgich umysłów, pomysłów i osobowości.

Za niecały tydzień wybory w regionie Mazowsze. Trochę mnie paraliżuje, a może onieśmiela ta świadomość, że te wybory to nie tylko decyzje personalne, ale także decydowanie o tym, jaki kształt nasz Ruch będzie mieć w przyszłości. Jedni chcą KODu na wzór korporacji, inni widzieliby go raczej jak bojówkę, jedni chcą upolitycznienia, inni chcą pomalować go na „turkus” itd. (https://www.kod-mazowsze.pl/turkus-ale-jaki/). 
Osobiście powiem, że mnie ten nasz KOD się bardzo podoba. Nawet teraz, kiedy zarząd stracił u niektórych zaufanie, kiedy zostaliśmy wystawieni na atak, kiedy nasz zapał jest poddawany ogromnej próbie. Podoba mi się pomimo tych kłótni i wytykania sobie od hejterów, zdrajców i karierowiczów. 

Bez przerwy słyszy się o rozpadzie, ale, kurczę, jaki to rozpad, kiedy dyżury w fajnej i przytulnej „Puczepie” odbywają się regularnie, kiedy jedna z Koderek zorganizowała niedawno protest na 100 bębnów, kiedy pomimo napiętego kalendarza wciąż organizujemy spotkania, kiedy nasze portale bez ustanku publikują nowe teksty? 
Nie możemy pozwolić zabić tę różnorodność. Ona jest naszą słabością, ale także ogromną siłą.
Mówiąc szczerze, w swoich wyborach będę szukał KODu niedoskonałego, ale świadomego własnych ograniczeń, KODu wiecznie próbującego oraz potrafiącego łączyć sprzeczności. Na pewno nie zagłosuję na osoby, którym zawsze wiecznie coś przeszkadzało i wprowadzały zamęt, które nie potrafiły nic trwałego zbudować, a winy szukały w „tych złych”.

I może zabrzmię teraz naiwnie, ale w sumie nie zamierzam kierować się rozumem, ale emocjami. Będę wskazywał na ludzi, którzy potrafili stworzyć takie miejsca i przedsięwzięcia, gdzie odnalazłem się w RUCHU, gdzie nadano sens mojemu działaniu i gdzie po prostu dobrze się czuję. Dla mnie są to portal Mazowsze, Straż i Namiot/Puczepa. Wszystkie te inicjatywy już dawno nie powinny istnieć i trwają tylko dzięki nadludzkiemu wysiłkowi ich liderek, które na co dzień walczą z niechęcią nie tylko PiSu, ale i naszych wewnętrznych frakcji, niezrozumieniem tzw. „góry”, czy wygodnictwem zwolenników. …

Jakoś tak się składa, że są to przeważnie kobiety: T, K, druga K, trzecia K, A, M, Z, J (kolejność niealfabetyczna, lista niekompletna, a ze względu na kampanię podaję tylko pierwszą literę imienia, bo niektóre z nich kandydują). Gdziekolwiek będziecie kandydować – macie mój głos! Gdziekolwiek i kiedykolwiek będziecie coś robić – macie mój akces! Może jest w tym jakaś prawda, że „ten rząd obalą kobiety”.

Rozum za to podpowiada, aby nie oddawać głosów w ciemno. Nie głosować „blokowo” i liczyć czy postawiło się dwanaście krzyżyków, czy tylko siedem. Jeśli na liście złożonej z dwudziestu osób zobaczę 5 nazwisk tych, którym mógłbym zaufać, to skreślę tylko 5. Wolę, żeby mój kandydat wygrał mniejszą ilością głosów, niż przegrał z kimś nieznanym tylko dlatego, że ten „nieznany” został przez wszystkich skreślony niejako „z braku laku”, jako dwunasty krzyżyk i nie kojarząca się z niczym osoba.

To jest moja filozofia, a każdy z Was, ufam, wybierze swoją! Do zobaczenia w sobotę.

P. Czyk

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij