Każdy ma taki domek z kart, na jaki go stać

Idea propagowania katastrofy smoleńskiej weszła w etap stagnacji, a wszystko przez ucieczkę przewodniczącego podkomisji smoleńskiej i ewidentne trudności z kompletowaniem jej składu.

Zbigniew Wolski

Wstyd mi, że nasz rząd, nie mając lepszych pomysłów, stawia na teorie spiskowe o katastrofie smoleńskiej. Upokarzające wystąpienia posła Kaczyńskiego stojącego na swej drabince, traktujące o nienawiści i dzieleniu Polaków na lepszych i gorszych, stały się stałym elementem życia politycznego. Aby usankcjonować swój punkt widzenia, PiS powołał podkomisję smoleńską, która ma za zadanie wyjaśnić kwadraturę koła dla bardziej opornych w pojmowaniu nowomowy już od dawna nabierającej rumieńców w słońcu dyktatury.

Katastrofa smoleńska na eksport

Kosztowny cyrk dla większości autochtonów jest zupełnie niestrawny, jednak zausznicy dobrej zmiany idą dalej i eksportują chorą wizję w świat. Ostatnio przedstawiciele NATO musieli dobrze zastanowić się nad odpowiedzią naszemu resortowi spraw zagranicznych na pytanie o możliwość wsparcia ze strony sojuszu wyjaśniania katastrofy smoleńskiej. Później było gorzej, ponieważ nasz znany, co nie oznacza, że szanowany, minister spraw zagranicznych Waszczykowski na spotkaniu z amerykańskim sekretarzem stanu Tillersonem na wstępie oświadczył, że od siedmiu lat nie możemy rozwikłać katastrofy smoleńskiej. Panie Waszczykowski, a gdzie wymiana gospodarcza, a gdzie ruch bezwizowy, zapomniał pan o tym?

Ucieczka Wacława Berczyńskiego za ocean

Każdy ma taki domek z kart, na jaki go staćGwoździem do trumny podkomisji smoleńskiej okazał się nieoczekiwanie jej przewodniczący Wacław Berczyński. W przypływie szczerości i chęci do zwierzeń oznajmił wszem i wobec, że samodzielnie „wykończył” caracale, co można rozumieć, że to za jego sprawą kontrakt na dostawę nowych śmigłowców dla naszej armii został zerwany w atmosferze skandalu dyplomatycznego. Być może jego wyznania przeszłyby bez echa, jednak osoby bardziej uważne dostrzegły tu pewien zbieg okoliczności, który wydawał się mało prawdopodobny. Berczyński był wieloletnim pracownikiem amerykańskiej firmy Boeing, specjalizującej się w produkcji samolotów pasażerskich. W czasie gdy „wykańczał” nasze śmigłowce na dość nieprzejrzystych warunkach rząd negocjował ze wspomnianą firmą dostawę samolotów dla naszych VIP-ów, a dla szerszego zobrazowania problemu należy dodać, że Boeing jest producentem również śmigłowców bojowych. Zapewne większość z was kojarzy jej produkt, śmigłowiec szturmowy AH-64 Apache. Pan Wacław nie zdzierżył faktu zaproszenia go przez prokuraturę w Szczecinie na przesłuchanie w ramach śledztwa, mającego wyjaśnić wszelkie niejasności w przebiegu i zerwania kontraktu z Francuzami i czmychnął do Stanów Zjednoczonych, niczym pospolity rabuś. Gdzieś po drodze zdołał jeszcze szybko zrezygnować z przewodniczenia rady nadzorczej Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 1 w Łodzi i tyle go widzieli. Wynagrodzenie z tytułu zasiadania w podkomisji smoleńskiej jest chyba niskie, ponieważ rząd musi jeszcze dodawać do tegoż problematycznego zaszczytu intratne stanowisko w państwowej firmie, aby ktoś się zgodził. Jeśli kiedyś prokuratura zażąda jego zeznań, nie spodziewajmy się jednak, że ktoś będzie witał go jak Donalda Tuska, również wezwanego przez reżimową prokuraturę.

Eksperci poszukiwani albo zastraszani

Osoby zainteresowane uczestnictwem w epokowym wydarzeniu, jakim jest dążenie do prawdy prawdziwej w swej prawdziwości, dokonywanej w pracach podkomisji smoleńskiej, mogą jeszcze zrealizować się na jej łonie. Casting zakończył się dość dawno, ale ze względu na powstałe wakaty,  szczególnie na stanowisku przewodniczącego, zapewne wkrótce minister Macierewicz będzie zabiegał o uzupełnienia. Wymogów formalnych jest kilka. Najważniejszym jest głębokie przeświadczenie o fałszowaniu i zatajaniu wspomnianej powyżej prawdy przez komisje Millera, a także uznanie sprawczej roli Rosjan w tym wydarzeniu. Tylko albo aż tyle, aby przed potencjalnym kandydatem otworzyła się świetlana droga kariery w mediach. Dlatego w mediach, ponieważ środowisko związane z ekspertami lotniczymi i osobami badającymi katastrofy lotnicze na pewno się odwróci. Tak było, gdy uruchamiano proceder podkomisji. Osoby wykazujące się zdrowym rozsądkiem odrzuciły zachęty Macierewicza i jego pupila Kazimierza Nowaczyka. Minister obrony musiał improwizować, co nie przydało komisji powagi. Plany były ambitne, jednak się nie zrealizowały. Macieja Laska zupełnie nie chciano zapraszać, słusznie uważając, że to bez sensu, ponieważ jego komisja miała za zadanie wyjaśnić owoc prac komisji Millera zwykłym obywatelom. Skupiono się na wojskowych, a gdy ci odmówili, po prostu ukarano ich przeniesieniem do odległych garnizonów lub w najlepszym razie wysłaniem na emeryturę. Nie najlepiej poszło też z cywilami wchodzącymi w skład komisji Millera, większość pracuje w przemyśle lotniczym, a tam nie ma miejsca na baśnie i myślenie życzeniowe. Ostatecznie osoby przypadkowe, które weszły w skład podkomisji, po ciekawych eksperymentach, takich jak wysadzenie w powietrze baraku z blachy mającego odgrywać rolę kadłuba tupolewa, oświadczyły to, co zakładał Macierewicz jeszcze przed rozpoczęciem prac komisji, dodając nieco gorących wątków o rosyjskich kontrolerach. Dla mnie ciekawy jest fakt, że jednocześnie proponuje się nam historię o bombie i zmowie kontrolerów. Jeśli na pokładzie była bomba, to po co kontrolerzy mieliby spowodować katastrofę?

Fantasmagoria smoleńska

Po wydaniu kolejnych milionów złotych dowiedzieliśmy się, że rosyjscy kontrolerzy lotów na lotnisku w Smoleńsku spowodowali katastrofę naszego rządowego samolotu i aby mieć pewność, ktoś jeszcze bardziej niegodziwy wysadził go w tym samym czasie w powietrze. Z uwagi na braki kadrowe wśród ludzi wiedzących jak się lata lub w jaki sposób zbudowany jest samolot, do przekonywania nas o tych dość śmiałych tezach zwerbowano takie tuzy awiacji jak Jerzy Zelnik.

Główny, osobisty wątek, jakim kieruje się poseł Kaczyński w walce z demokracją, z czasem wygląda naprawdę słabo i trzeba być bezkrytycznym fundamentalistą, aby go przyjmować za pewnik.

Zbigniew Wolski

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij