Jazgoczcie!

Obywatelski Pruszków dopisał, głos z sali, udzielony „publiczności”, był jednoznaczny: głęboko merytoryczny i druzgocąco krytyczny.

Bogusław Stanisławski

Nadzwyczajna Sesja Rady Miasta poświęcona projektowi uchwały projekt ustawy „Warszawa 33+” stawała się chwilami – wbrew wysiłkom prowadzącego obrady –  spontanicznym forum obywatelskiej niezgody. Czy można się dziwić Pruszkowiakom, którzy świętują w tym roku setną rocznicę nabycia przez Pruszków praw miejskich, a którzy od jutra mieli stać się mieszkańcami odległej peryferii stolicy? Sala – podczas zwyczajnych sesji Rady najczęściej pusta, tym razem nie mieszcząca przybyłej „publiczności” – huczała od braw po odczytaniu przez radną z PO, Annę Hejnowicz, uzasadnienia do pruszkowskiej uchwały, podobnie po gorących wypowiedziach  prezydenta miasta i gości, posłanki „Nowoczesnej” Kamili Gasiuk – Pihowicz (mieszkanki Pruszkowa) i burmistrza Ożarowa, Pawła Kanclerza. Dwóch radnych PiS (nazwisk oszczędzę) w swoich czasowo najdłuższych przemówieniach, treściowo – na granicy inwektyw i agresji, zaprezentowało garść tzw. faktów alternatywnych, jakże często zniewalającej umysły w dzisiejszym rozchwianym świecie postprawdy: reakcja sali była do przewidzenia.

Zdecydowana większość była przeciwna włączaniu Pruszkowa do stolicy i utraty części praw samorządu lokalnego i takie stanowisko przyjęła Rada mojego miasta. Podobnie było w innych miastach, w niektórych już zadecydowano o przeprowadzeniu referendum. Głośnie NIE powiedzieli w pobliskim Ożarowie Maz., Starych Babicach, Otwocku, Legionowie, Piasecznie, Podkowie Leśnej i oczywiście w Warszawie.

Jazgoczcie

Warszawa – walcząca, płonąca: ja przecież to doskonale pamiętam, pamiętam jak przełykając łzy deptałem po hektarach zgliszcz secesyjnego śródmieść idąc z Zachodniego (dokąd dojeżdżał „towarowy”) na Żoliborz, a później łzy radości z cudu odradzającego się miasta, przez wiele jeszcze dekad szarego, ale wciąż z charakterem, który nadawali mu ludzie – heroicznie walczący, heroicznie odgruzowujący, później heroicznie protestujący, ale też z charakterystyczną dla Warszawiaków kpiną z głupoty i absurdu „tamtych czasów”. A w minionym ćwierćwieczu „narodowej ruiny” – kolejne łzy radości z rozmachu przeobrażania się miasta w nowoczesną aglomerację nie ustępującą w niczym innym europejskim metropoliom. I teraz to wszystko zniszczyć? Wprowadzić niewyobrażalny chaos w sprawnie zarządzany organizm? Skazać stolicę kraju na prowincjonalizację przez  włączenie w nią setek hektarów pól ornych, łąk, wsi i osiedli? Czy możemy zrobić to naszej ukochane stolicy? Dlaczego tym niepowtarzalnym miastem ma zarządzać w dwie trzecie ludzi nie związanych z nim emocjonalnie, nie czujących go, nie mających żadnych kompetencji do zarządzania takim organizmem?  W imię obłędnej politycznej – raczej partyjnej – ambicji zdobycia w nim władzy?

Moja tożsamość pruszkowska – to wrastanie przez blisko 20 lat w nowe dane mi „miejsce na ziemi”. Równocześnie budzi mój podziw, jak to podwarszawskie miasto Pruszków z dnia na dzień pięknieje, jak niezwykłą daje ofertę kulturalną, ale przede wszystkim – jak umacnia się w nim, w oparciu o lokalny samorząd –  społeczeństwo obywatelskie iskrzące setkami inicjatyw. Jestem dumny patrząc jak Pruszkowianie ukorzeniają się w swojej „małej ojczyźnie” i jak im na niej zależy. Toż przecież dla mojego kraju, dla Polski, wartość fundamentalna! I wszystko to zniszczyć, zaorać? Tu chodzi już nie tylko o manipulowanie okręgami wyborczymi i pozyskanie w ten sposób władzy: tu chodzi o coś więcej.

Jazgoczcie!Celem jest konsekwentna realizacja doktryny ideologicznej: centralizacja państwa, wprowadzenie – w okresie przejściowym miedzy demokracją a dyktaturą – stanu pośredniego, „demokratury”; sypanie piasku w szprychy społeczeństwa obywatelskiego, zniechęcanie do idei „małych ojczyzn” poprzez złudną ofertę: „Wasze jest wszystko, cała Warszawa”.  „Wszystko” nie ogarniane ani wzrokiem, ani wyobraźnią; wasze/nasze wspólne – to znaczy niczyje. A wielki brat zadba, żeby w tym wspólnym wszystkim było dobrze. Ja to już ćwiczyłem przez 45 lat!

Chcę tu przywołać prezydencką inicjatywę podjętą podczas spotkania Majestatu Rzeczypospolitej z mieszkańcami Żagania; inicjatywę przedefiniowania pojęcia obywatelskiego protestu i obywatelskiej niezgody, zastąpienia tych złożonych pojęć jednym prostym słowem: JAZGOT.

Jazgoczcie!Mój apel: JAZGOCZCIE! 

Jazgoczcie głośno, z determinacją i do upadłego!

Jazgoczcie w imię obrony polskiej samorządności gwarantowanej nam Konstytucją, której kompetencje określa ratyfikowana przez Polskę w całości Europejska Karta Samorządu Lokalnego!

Jazgoczcie w imię obrony społeczeństwa obywatelskiego i naszych „małych ojczyzn”!

Jazgoczcie w imię obrony polskiej praworządności i demokracji!

Jazgoczcie w imię prostej, ludzkiej przyzwoitości!

Jazgoczcie, jeśli nie chcecie jutro, po spojrzeniu w lustro, ujrzeć twarzy strasznej!

Nie ustawajcie w jazgotaniu!

 

Bogusław Stanisławski – w latach 80. działacz „Solidarności”, współpracował z demokratyczną opozycją na przełomie lat 80. i 90. Współtworzył ruch Amnesty International w Polsce. Z  rąk Prezydenta Komorowskiego otrzymał Komandorski Krzyż Orderu Odrodzenia. Jego motto: „Zróbcie coś, abyście pozostawili ten świat odrobinę lepszym. Upominajcie się o niezbywalne prawa ludzi, ale także naszych »braci mniejszych« – zwierząt, rozglądnijcie się wokół, co można zrobić razem dla wspólnego dobra”.

 

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij