Jakże aktualna Skłodowska-Curie …

W ciekawych czasach, w których żyjemy, pojawiają się ciekawe filmy, które odnoszą się do współczesności. Epitety „emigrantka” czy „Żydówka” – tak wtedy, jak i teraz, mają obrazić.

Leszek Żarnowski

Po „Pokocie”, a wcześniej po „Powidokach”, mamy kolejny obraz, który jest zamierzonym lub nie komentarzem twórców do aktualnych wydarzeń. Mogłoby się wydawać, że Maria Skłodowska-Curie wiodła nieciekawe życie. Faktycznie, większą jego część spędziła w laboratorium. Twórcy scenariusza filmu o sławnej Polce mieli niełatwe zadanie, ale znaleźli traumatyczny i pełen emocji okres w życiu noblistki (a my, widzowie chcemy oglądać na ekranie emocje). Widzimy zatem chwilę narodzin jej drugiego dziecka, śmierć męża w banalnym wypadku na ulicy, jej starania o przejęcie katedry po zmarłym, aby kontynuować wspólne badania, romans Skłodowskiej z Paulem Langevinem, przyjacielem rodziny, także naukowcem, skandal jaki wywołała tym związkiem, naciski prasy, opinii publicznej i grona naukowców, aby wróciła do ram społecznych- na tym fragmencie biografii twórcy filmu oparli swoją opowieść.

Jakże aktualna Skłodowska-Curie
Fot. Katarzyna Pierzchała

Okazuje się, że wiele osób nie znało Skłodowskiej z tej strony, myślimy o niej nie jak o człowieku pełnym pasji, nawet w wielu opracowaniach dla uczniów nie ma słowa o upokarzaniu jej jako kobiety i imigrantki. Rozpolitykowani Polacy znajdą filmie, który właśnie wszedł na ekrany, odniesienie do sytuacji ze Stanów Zjednoczonych, Europy Zachodniej, Francji czy z kiedyś tak gościnnej Polski, gdzie trwa żenująca dyskusja o „uchodźcach zabierających nam pracę”.

Młoda Maria Skłodowska wyjechała na studia do Paryża, ponieważ w Polsce w tym czasie kobiety nie miały wstępu na wyższe uczelnie. Trafiła do kraju, w którym co prawda mogła studiować, ale rola kobiety była marginalizowana (co widać w filmie, gdy Piotr stara się o uznanie wyników pracy żony). Obowiązujący wówczas we Francji Kodeks Napoleona ograniczał kobiety. Wychodząc za mąż, przychodziły pod opiekę i władzę męża, więc nie mogły np. dysponować swoim majątkiem ani nawet opuszczać domu bez jego zgody. Sama noblistka na początku skrupulatnie stosowała się do tych zaleceń; w sekrecie brała lekcje gotowania i zajmowania się domem, urządziła mieszkanie, a zakupy wpisywała do zeszytu wydatków. Jednocześnie po nocach przygotowywała się do egzaminów, które pozwoliłyby jej nauczać w szkołach średnich. Może być doskonałym wzorem kobiety, która umiała się pogodzić życie domowe z karierą naukową.

Reżyserka filmu Marie Noëlle nie ukrywa, że problemy Marii Skłodowskiej-Curie są jej bliskie i bardzo współczesne: „Nie mogę się z nią porównywać, ale rzeczywiście istnieją takie badania, które pokazują, że w Niemczech jest zaledwie 12% kobiet reżyserów, a jeśli wliczyć telewizję publiczną, to tam nie dochodzi nawet do jednego procenta. Dlatego pracuję w stowarzyszeniu, które działa na rzecz kobiet filmowców”  (wypowiedź z konferencji prasowej z 20 lutego br.). 

Jakże aktualna Skłodowska-Curie
Fot. Katarzyna Pierzchała

„Muszę pani powiedzieć, że bardzo podziwiam pani intelekt, energię i uczciwość”

Piotr Curie, choć temu wielokrotnie zaprzeczał, był wskazywany jako lider tego dwuosobowego teamu. To jednak Maria w toku eksperymentów odkryła nowy pierwiastek chemiczny, choć jej list opisujący odkrycie, który wysłała do Akademii Nauk, został zlekceważony. Piotr porzucił dotychczasowe zajęcia, przyłączył się do badań żony, razem odkryli dwa nowe pierwiastki. Dopiero wtedy sprawa nabrała rozgłosu, bo przecież mężczyznom nie mieściło się w głowie, że kobieta może… Ale nie dziwmy się, skoro obecnie profesor nauk technicznych i profesor zwyczajny polskiej uczelni mówi, że „mężczyzna ewolucyjnie został tak ukształtowany, żeby zajmował się sprawami strategicznymi. Ponadto mężczyźni dużo racjonalniej myślą i to nie jest dyskryminujące, tak jest po prostu”. Tak kilkuset zebranych podczas niedawnego spotkania „uświadamiał” prof. Jan Duda, ojciec „naszego” prezydenta. O eurodeputowanym Korwin-Mikkem nie wspomnę, bo wstyd przynosi mojej płci.

Jakże aktualna Skłodowska-Curie
Fot. Katarzyna Pierzchała

Przypomina mi się dowcip o mężczyźnie, który chwali się koledze szczęśliwym małżeństwem i ważną rolą w rodzinie. „Bo widzisz, my już na wstępie uzgodniliśmy z żoną zakresy decyzyjne; małżonka ma głos w drobnych sprawach życia codziennego, czyli gdzie pojedziemy na wakacje, co kupimy do mieszkania, na jakie studia pójdą dzieci, na co przeznaczymy oszczędności. A mnie zostają problemy najważniejsze: efekt cieplarniany, polityka międzynarodowa kraju, kryzys ekonomiczny na świecie itp.”. Panu Dudzie (jednemu i drugiemu) dedykuję ten jakże prawdziwy żart.

Ówcześnie żyjący dziwili się, że Maria Curie Skłodowska była pierwszą kobietą w historii, która otrzymała tytuł doktora nauk fizycznych, otrzymała najwyższe odznaczenie naukowe od Brytyjczyków i dwukrotnie medal noblowski. Profesorowie z Sorbony także nie chcieli tego widzieć, a starania Marii o katedrę na uniwersytecie pokazano w filmie jako walkę starego z nowym. Widać zakulisowe rozgrywki, kłamstwa, szantaż, a nawet pewne formy nacisku czy propozycje seksualne (scena z Danielem Olbrychskim).

„Sposób, w jaki publika waży się panią atakować, że bezwzględnie musiałem dać upust swemu oburzeniu”.

Romans z francuskim fizykiem, Paulem Langevinem, do którego doszło w kilka lat po śmierci Piotra, był skandalem obyczajowym mającym poważne konsekwencje, ale zdecydowanie większe dla kobiety. Zdumiewające niesymetryczne ataki na Marię spowodowały, że komitet noblowski chciał zniechęcić uczoną do przyjazdu do Sztokholmu, a nawet naciskał na rezygnację z medalu. Jej fan (jakbyśmy dziś powiedzieli) Albert Einstein, bronił jej publicznie. Epitety publikowane przez prasę określały Skłodowską nie tylko jako „złodziejkę mężów”, ale jako „cudzoziemkę”, a nawet „Żydówkę”. Wyjaśnić należy, że plotka o żydowskich korzeniach wzięła się z powodu jej drugiego imienia. Francuzom wydawało się imieniem typowo żydowskim (Salome), bo nie mieli pojęcia, że imię Salomea była bardzo popularne w XVII i XIX wieku w Polsce. Skłodowska-Curie jako Polka miała we Francji trudniejszą sytuację, ale nawet po śmierci męża nie zdecydowała się na stały powrót do kraju (scena z siostrą namawiającą ją na powrót jest też dowodem miłości do męża). Przypomnijmy, że nawet delegacja Towarzystwa Naukowego Warszawskiego z Henrykiem Sienkiewiczem na czele, która odwiedziła ją w 1912 roku także namawiała do powrotu (Maria chciała co prawda na starość przenieść się do Polski, ale I wojna światowa i choroba przeszkodziły jej w tym zamiarze).  W ilu krajach obecnie trwa nagonka na emigrantów, których oskarża się – podobnie jak kiedyś Skłodowską– o zabieranie pracy i wzywa się ich do powrotu do siebie? W ilu obrzuca się przeciwników pogardliwym „ty Żydzie”? Aktualność tego filmu jest porażająca. Przesłanie jest uniwersalne w tej i w innych częściach świata.

Dodatkowym argumentem za tym, aby udać się do kina, są fantastyczne zdjęcia (brawa dla Michała Englerta), znakomicie wyszukane wnętrza (także w Łodzi) i plenery (Łeba), klimatyczna muzyka, a także udział utalentowanej aktorki tak podobnej do pierwowzoru – Karoliny Gruszki.

Leszek Żarnowski

Śródtytuły pochodzą z listu Alberta Einsteina do Marii Skłodowskiej-Curie

Zdjęcia autorstwa Kasi Pierzchały powstały 18 marca na manifestacji „Solidarni przeciw rasizmowi”, która odbyła się w Warszawie.

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij