Instrukcja obsługi polityka. Cz. 1

Jak możemy przygotować się do wyborów i jakiego polityka wybrać, by nie mieć potem wyrzutów sumienia.

Jacek Mrozowski

W miniony czwartek zawiązała się Koalicja Wolność, Równość Demokracja. Tworzą ją KOD, Nowoczesna, ugrupowania lewicowe, PSL i Zieloni. Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że dołączy do niej Platforma Obywatelska.

Wprawdzie do wyborów jeszcze droga daleka i na pewno będzie wyboista, ale już powinniśmy się przygotowywać.

Lider KOD Mateusz Kijowski powiedział wczoraj w TVN, że Komitet Obrony Demokracji nie startuje w wyborach, a jego działacze nie będą kandydowali. Będzie jednak namawiał KOD-erów i KOD-erki do aktywnego wspierania partii politycznych zrzeszonych w KWRD, wstępowania do nich i oczywiście czynnego udziału w wyborach.

Jak więc możemy się przygotować do wyborów i jakiego polityka wybrać, tak aby potem móc spojrzeć w oczy własnym dzieciom i sobie samemu w lustrze bez odruchu wymiotnego?

Jak postąpić, aby uniknąć potem chodzenia przez cztery lata po mieszkaniu z mokrym ręcznikiem na głowie i mamrocząc pod nosem „Co ja zrobiłem? Co ja zrobiłem, ojej”?

  1. Najpierw musimy określić się sami. Bierzemy kartkę, długopis i wypisujemy w punktach, na czym nam najbardziej zależy. W jakim kraju chcielibyśmy żyć. Najlepiej jest zrobić to indywidualnie, ale jeżeli rodzina jest ideowo spójna, to możemy zagłosować blokiem rodzinnym. Spisujemy więc wspólnie wszystkie preferencje, uwzględniając nawet teściową. Jeśli teściowa ma zdecydowanie odmienne sympatie polityczne od reszty rodziny, zamykamy teściową w kuchni i nastawiamy jej radio na częstotliwość, którą zna. Teściowej nie naprawimy, za to będziemy mogli w spokoju dokończyć naszą analizę.
  2. Gdy będziemy już znali nasze preferencje, odpalamy Internet i wchodzimy na strony ugrupowań startujących w wyborach. Porównujemy ich propozycje z tym, co mamy na kartce, i już z grubsza wiemy, na jaką partię możemy zagłosować. Nie ma sensu czytać programów. Wszystkie są napisane na jedno kopyto i we wszystkich chodzi o dobro, powszechną szczęśliwość i pokój na świecie. Warto czytać, co tam jest drobnym druczkiem, bo często w tym drobnym druczku jest pies pogrzebany.
  3. Jak wybrana przez nas partia sporządziła i przedstawiła odpowiednio wcześniej listę swoich kandydatów na posłów – TO DOBRZE. Jeżeli tego nie zrobiła do ostatniej chwili przed wyborami, to może to oznaczać, że:
  • Ma straszny bajzel w swoich strukturach, nie może się dogadać sama ze sobą i grozi to tym, że również nie będzie mogła dogadać się w czasie prac w parlamencie. Podzieli się na frakcje, koterie, spółdzielnie i kółka zainteresowań.
  • Kombinuje jakiś szwindel, na przykład wsadzenie w ostatniej chwili na listy kogoś, kogo wcale byście na tej liście nie chcieli widzieć.
  • Nikt jej nie chce reprezentować i desperacko łapie kandydatów na posłów, zastawiając zasadzki na rogach ulic.
    Z takimi partiami dajcie sobie spokój. Skupcie się na tej, która opublikowała swoją listę odpowiednio wcześnie, aby można było poznać i przeanalizować kandydatów.
  1. Odszukajcie swój okręg wyborczy i zobaczcie kogo się z wybranej uprzednio partii wystawia. Nie ma co analizować kandydatury lidera, bo on wejdzie na 100 procent o ile partia wejdzie do Sejmu. Wydrukujcie sobie listę kandydatów ze swojego okręgu i za pomocą Internetu prześledźcie ich profile. Na każdej stronie powita was promienny uśmiech kandydata, słoneczka, flagi łopoczące na wietrze, orły w koronach i łąki kwieciem umajone. Nie dajcie się podejść. Porażająca piękność lica kandydata lub strzelistość łydek kandydatki to efekt kilku godzin pracy grafika z Photoshopem. W końcu wybieracie polityka a nie miss/mistera powiatu, więc wygląd nie ma istotnego znaczenia. Jak mi ktoś po wyborach opowiada, że zagłosował na kogoś, bo mu tak dobrze z oczu patrzyło, to wiem, że mam do czynienia z kolejną ofiarą Photoshopa. Kierujcie się więc nie wyglądem, a następującymi zasadami:
  • Jeżeli kandydat był już posłem, wejdźcie na strony sejmowe i sprawdzcie jego aktywność poselską. Tam są dokładnie spisane jego słowa i czyny. Jak głosował, gdzie pracował, co mówił. I może się okazać, że on leń jest patentowany. Że w poprzedniej kadencji/kadencjach drzemał w ławach poselskich i ożywiał się tylko w dni wypłaty diet i uposażenia. A również może się okazać, że to jakiś renegat jest i głosował w ważnych dla was sprawach zupełnie inaczej, niż byście sobie tego życzyli. Warto również prześledzić karierę polityczną kandydata. Tu z pomocą przychodzi Wikipedia, w której spisane są wszystkie partie, partyjki, organizacje i stowarzyszenia przetarte portkami kandydata. Jak jest tam ich cały wachlarz, od lewicy do prawicy a potem odbicie od ściany i w drugą stronę… To macie do czynienia z kimś, kto przyszedł do polityki dla kariery i na stałość jego poglądów nie macie co liczyć. On tam chce się po prostu dorobić.
  • Prawdopodobnie traficie sporą liczbę politycznych świeżynek. Sejmowych dziewic nieskalanych wcześniejsza pracą w parlamencie. W takim przypadku pomocne będzie przeanalizowanie wykształcenia i dotychczasowej działalności zawodowej i pozazawodowej kandydata. Jak kandydat ma skończoną średnią szkołę rolniczą i był zaangażowany wcześniej w Ludowy Zespół Pieśni i Tańca „Podkasanki”, to predyspozycje do Sejmu ma marne. W Sejmie tworzy się prawo, więc co on może wnieść do prawa? Porę podorywek czy kierunek wirowania w obertasie ? Wybierajcie prawników, socjologów, historyków, naukowców.
  • Warto sprawdzić co kandydat może zyskać, a co stracić na wejściu do parlamentu? Jeżeli prowadził bardzo dochodową działalność i na tej działalności dorobił się sporego majątku, to jest wielce prawdopodobne, że w parlamencie będzie pracował pro publico bono, czyli nie dla własnych korzyści (oczywiście to tylko założenie). Jak do tej pory prowadził ledwie zipiący gminny punkt skupu żywca, to istnieje niebezpieczeństwo, że będzie tak kombinował, aby się dorobić. (I tak jak w poprzednim przypadku, to tylko założenie). Zdarzają się wyjątki.
  • Wybieranie do parlamentu gwiazd scen i estrad może skutkować błazenadą w tym zacnym miejscu. Jak się chce pooglądać fajnego piosenkarza, to lepiej pójść na jego koncert albo poczytać o nim na „Pudelku”.
  1. Jak już zawęzicie listę kandydatów do kilku osób, to warto pofatygować się na spotkanie przedwyborcze z pretendentami do poselskiej ławy. Tutaj też trzeba wnikliwie obserwować, bo to trzeci i decydujący szczebel selekcji.
  • Jak kandydat wjedzie na spotkanie na rydwanie zaprzężonym w trzy białe konie, poprzedzany rykiem fanfar, obdaruje was balonikami, posypie konfetti, a całość będą okraszały marsze w wykonaniu damskiej orkiestry dętej – to macie do czynienia z pozerem marnującym kampanijne pieniądze na pozłocenie własnego posągu. Możecie się spodziewać, że w czasie pracy w parlamencie równie ochoczo będzie marnował wasze podatki na podobne słomiane inwestycje mające za zadanie wyniesienie go do pocztu cesarzy rzymskich.
  • Jeżeli kandydat wpadnie jak bomba, spóźniony półgodziny, pomacha do was, ewentualnie obdarzy stojących najbliżej podaniem dłoni w formie „wątłego śledzia” , po czym wybiegnie ciągnąc za sobą ogon sztabu wyborczego – to macie do czynienia z kimś, kto ma gdzieś was i wasze zdanie. Wy, durna i upierdliwa maso wyborcza. Gdy zasiądzie w sejmie, to będzie latał jak kometa Kohoutka pomiędzy telewizjami, wygłaszając kocopoły zupełnie oderwane od rzeczywistości. W końcu skąd ma wiedzieć co się wokół niego dzieje, skoro nie ma czasu, aby się zatrzymać?
  • Zdarzają się odmiany powyższego, które wchodzą na podium i przez godzinę wygłaszają wykład złożony z powszechnie znanych pierdół. Na koniec trącają łokciem asystenta, aby policzył kto klaskał i uzupełnił statystykę. Zawijają na pięcie i fruuuu, już ich nie ma. A wy stoicie z rozdziawioną gębę paleni chęcią zadania jakiegokolwiek pytania.
  • I wreszcie są tacy, którzy wygłaszają krótkie oświadczenie, a resztę spotkania poświęcają na  odpowiedzi na pytania wyborców. NAD TAKIM WARTO SIĘ ZASTANOWIĆ. Warto się sprężyć i zadać pytanie. To bardzo ważny moment, bo odpowiedź na nie może być decydująca. Nie pytajcie kandydata o rzeczy oczywiste, jak wolność słowa, prawo własności, żłobki i przedszkola, gospodarka i rozwój. Naopowiada wam głupot, naobiecuje gruszek na wierzbie a i tak tego nie spełni, nawet jakby chciał, bo nie od niego samego to zależy, a od 400 jemu podobnych. Zadajcie pytanie podchwytliwe. Jak podkręcona piłka w tenisie. Na przykład takie:

„Ciągle wywala mi korki od prądu. Co mam robić?”

Rzecz jasna, po takim pytaniu oczy kandydata zrobią się okrągłe jak deserowe talerzyki. Skupcie się więc i rejestrujcie reakcję.

  • Jak was zignoruje, to znaczy, że będzie was ignorował przez całą kadencję. Podobnie jak odpowie, że to „głupie pytanie” i prosi o następne.
  • Jak odpowie, że po spotkaniu da wam adres dobrego elektryka, to może znaczyć, że chce promować krewnych i znajomych i w parlamencie (a nie daj Boże w rządzie) będzie pchał na synekurki pociotków i konkubiny.
  • Jak udzieli wam rady, że należy odłączyć wszystkie odbiorniki prądu, a potem wpinać je kolejno, aby dojść do tego, który powoduje zwarcie – oznacza to, że ma umysł analityczny, znajduje szybko trafne rozwiązania, w dodatku będzie wspierał indywidualny rozwój i drobną przedsiębiorczość. TO JEST POZYTYWNA CECHA.
  • Jak poleci zasięgnąć opinii o najlepszym elektryku w okolicy, poczytać recenzje na forach, popytać sąsiadów, a jednocześnie się przyzna, że na prądzie się wcale nie zna, to oznacza, że ma głęboko zakorzenioną świadomość demokratyczną, kieruje się zasadami wolnego rynku, konkurencji, stawia na indywidualny sukces poparty rzetelnymi opiniami. Jednocześnie nie jest wszechwiedzący i potrafi się przyznać do niewiedzy. TO TEŻ JEST DOBRĄ CECHĄ !

I tym sposobem wyłoniliście swojego kandydata, którego możecie zaszczycić waszym głosem w wyborach. I byłoby dobrze, aby o tym pamiętał.

W drugiej części instrukcji obsługi polityka, która ukaże się niebawem, napiszę jak postępować z politykiem po wyborach.

Jacek Mrozowski

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij