Impreza jakiej PiS nie znał

Minister Jaki na urodzinowej imprezie dla żartu zakuwa w kajdanki Kaczyńskiego i daje mu całusa „w czółko”, a Błaszczak wręcza w prezencie kamizelkę odblaskową numerowaną. Czujecie ten klimat?

Kempa zaprasza na przyjęcie-niespodziankę przyjaciół prezesa, przypominając, że impreza jest składkowa, a Pawłowicz wręcza mu prezent, nakazując przekazanie go jako pamiątkę do licytacji na WOŚP. Wszyscy bawią się w pubie, przegryzając chipsy i pijąc tanie wino, a potem nawet Szydło wraca do domu nie na sygnale ani helikopterem. Wyobrażacie sobie takie urodziny prezesa Kaczyńskiego?

Dlaczego o tym piszę? Bo pojawił się film z urodzinowej grudniowej imprezy-niespodzianki, którą przyjaciele zorganizowali Mateuszowi Kijowskiemu. Szokiem dla mnie jest, że prawicowe portale, jak faktoid, który od razu skopiował artykuł, opublikowały film, wiedząc, że była to impreza prywatna. A może to nie powinien być w naszych czasach i przy naszych służbach SZOK?! „Pi razy drzwi” 99,4% osób tam obecnych to nie osoby z pierwszych stron gazet, więc naturalne jest, że chronią swoją prywatność. Redakcje usunęły ten film, ale nie wiadomo, czy w związku z pozwem, który groził im za tego typu publikację…

Opisane urodziny Mateusza były niespodzianką dla jubilata (nie sądził, że ktoś oprócz rodziny o nich pamięta), a ludzie, którzy się tam bawili, byli pełni radości i energii. Prawica nadal nie bardzo rozumie nasze podejście do żartów i humoru. Nie wie, że dowcip jest immanentną częścią zachowania koderów, bez względu na to, czy ma się na nazwisko Kijowski czy Marciniak. Pisowcy czują się nieswojo w towarzystwie osób podchodzących do życia z żartem, czasem sarkastycznie, złośliwie (jak to było? „tylko człowiek inteligentny może być złośliwy”?). Nie rozumieją naszego nadal trwającego optymizmu. I jak widać z opisu imprezy, który jest dostępny na prawicowych portalach, nie mogą zgłębić tajemnicy, dlaczego ponad setka osób chciała zrobić przyjemność swojemu koledze, robiąc mu urodziny za swoje pieniądze? Zapewne też nie rozwikłają zagadki, jak można złożyć życzenia koderowi, nie będąc koderem, ba, nawet negując KOD (a wśród „drugich połówek” współorganizatorów-gości były takie osoby). Skąd piosenka „Łubu dubu, łubu dubu, niech nam żyje prezes naszego klubu” i skąd nawet w tym radosnym dniu życzenia, „żebyś miał więcej czasu dla rodziny”? Dlaczego były kwiaty i ludzie z daleka, którzy przyjechali pociągiem (sękacz, wioząc na kolanach), aby uczestniczyć w urodzinach Mateusza? Może dlatego, że PO PROSTU GO LUBIĄ? Dla PiS-u chyba jest niezrozumiałe, że można kogoś lubić, mimo jego wad i mimo tego, co mówią o nim inni. Chyba na tym właśnie polega PRZYJAŹŃ. Tyle i aż tyle!

 

Katarzyna Wyszomierska

Może zainteresuje Cię artykuł  … https://www.kod-mazowsze.pl/?s=matys

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij