Ile Lecha w nas

Z szumnych zapowiedzi fotoreportażu z marszu zostały tylko fotografie. Reportaż diabli wzięli.

Renata Zawadzka-Ben Dor

Z szumnych zapowiedzi fotoreportażu zostało tylko foto… Reportaż diabli wzięli, bo nie wiedzieć czemu dyktafon (ładowany poprzedniego dnia wieczorem) powiedział nagle NIET. Rozładował się i już. Może to ta dawka pozytywnej energii płynąca od zebranych wokół zadziałała? Zamiast reportażu więc osobista refleksja.

Emocje na marszu fruwały wysoko, jak niegdyś w moim domu rodzinnym. Tyle że tu były wyłącznie pozytywne. No, mieliśmy z Adamem Wiśniewskim (kolegą-fotografem) jeden zgrzyt, kiedy próbowaliśmy grzecznie wprosić się na dach jednej z rogatek u wylotu Mostu Poniatowskiego. Usłyszeliśmy, że Telewizja Republika wykupiła na wyłączność prawo użytkowania tej prześwietnej miejscówki.  Zachowaliśmy jednak pogodę ducha, ale i… żądzę rewanżu. Następnym razem ich uprzedzimy i wykupimy tę miejscówkę za własną kasę, bo KOD wprawdzie „płaci nam miliony”, ale nie na takie „duperele”. Kiedy usłyszeliśmy, że oni nie lubią KOD-u, odpowiedzieliśmy pięknym za nadobne, ale w odróżnieniu od nich z uśmiechem. W końcu uśmiech to dużo lepsza wizytówka niż skwaszona gęba. O tych pozytywnych emocjach związanych z KOD-em piszą zresztą wszyscy, bo przecież „KOD łączy, a nie dzieli”.

Ile Lecha w nas
Fot. Paweł Kaziemierczuk

Nie z Wałęsą?

Dlaczego nie? Na forach, na których miałam szczęście czy nieszczęście bywać tuż przed sobotnim marszem, pojawiły się dość dramatyczne komentarze dotyczące nieuprawnionego, zdaniem autorów, łączenia demokratycznych, wolnościowych idei z obroną Lecha Wałęsy. Nie podaję autorów wypowiedzi, nie oni bowiem są tu ważni, a przekazywane treści.

„Chciałam iść z KOD w proteście przeciwko temu, co dzieje się w Polsce. Ale nie chcę być podczepiona przez Gazetę Wyborczą do „sprawy” Lecha Wałęsy.”

„Czy ktoś mi zagwarantuje, że dzisiejszy marsz nie będzie w “sprawie Lecha Wałęsy”? KOD w obronie demokracji i Wałęsy! Nie zgadzam się i już. To się nazywa zawłaszczanie, a KOD się na to zgadza?”

Ktoś inny:

„On powinien się wytłumaczyć przed narodem. Niechby się choć uczciwie przyznał.”

I jeszcze:

„Nie będę szedł w marszu w obronie Lecha, bo jak jest niewinny, bronić go nie trzeba. Jak jest winien, ja nie chcę z tym mieć nic wspólnego.”

Te komentarze wybrane spośród wielu są w jakimś (niesocjologicznym) sensie reprezentatywne. Najbardziej dramatycznie zabrzmiało słówko „zawłaszczenie”. Czy istotnie tak było? Czy inni podzielali te obawy? Sądząc z moich rozmów prowadzonych przed marszem z ludźmi „z ulicy”, z tymi, którzy zatrzymywali się na moment przy punktach informacyjnych KOD, to właśnie afera rozpętana wokół Wałęsy sprawiła, że postanowili wyjść na ulicę. Chcieli przyjrzeć się z bliska temu, co oferuje KOD. Przyszli z pytaniami, ale już pełni lęków o własną przyszłość, bo dopiero w tym momencie słowo „inwigilacja” zapukała do ich własnych drzwi. – Bo jeśli ruszają taki autorytet, to mnie mogą zmieść jak pył – mówi jedna z moich rozmówczyń przy PI KOD na Pradze Południe. – Ja go nie będę rozliczać. Mnie dał wolność – mówi ktoś inny. – Atak na Wałęsę to atak na mnie. To ja go wybierałem. To mój prezydent – dodaje.

Ile Lecha w nas
Fot. Paweł Kazimierczuk

Obsmarowywanie autorytetów w odczuciu tych, z którymi rozmawiałam, to atak na nich samych, atak na naród. Moim rozmówcom nie chodziło bowiem o byłego prezydenta i jego przewiny, lecz o to, że PIS dopuścił się grzechu niewybaczalnego: szkalowania własnego narodu. Tak bowiem jest przez wielu odbierany atak na Wałęsę – jako atak na naród. Na jego pomniki. Podniesienie ręki na symbole, na ikony budzi  stare demony.

– W latach osiemdziesiątych nosiliśmy ulotki i chodziliśmy na manifestacje, ale baliśmy się otwierać na drugiego człowieka. Ten lęk tak długo się w nas gnieździł, że nawet jak nastało „nowe” jeszcze przez kilka lat baliśmy się rozmawiać z sąsiadami, na ulicy. I teraz, kiedy wreszcie nabraliśmy przekonania, że możemy się do ludzi normalnie uśmiechać, ONI znowu zasiewają w nas lęk – mówi sympatyczna mieszkanka warszawskiej Pragi. Tak jak wielu innych, może by nie zatrzymała się przy naszym niepozornym namiocie, gdyby nie ta przepełniająca ją gorycz.

Murem za Wałęsą
Fot. Małgorzata Marczuk

Marsz pod hasłem „My, Naród” – zaczerpniętym, nie da się ukryć, z przemówienia Lecha Wałęsy w amerykańskim Kongresie, a właściwie z preambuły amerykańskiej konstytucji – nie był planowany jako marsz w obronie Lecha, ale samo życie napisało nowy scenariusz. Ci „inni” sami są sobie winni. Ci zaś, którzy zdecydowali się iść z nami, którzy za własne, ciężko zarobione pieniądze postanowili przyjechać do Warszawy przywieźli ze sobą Wałęsę. Był na plakatach, flagach, ręcznie zrobionych posterach, na znaczkach. KOD nie został zawłaszczony przez „sprawę Lecha Wałęsy”. To KOD zawłaszczył sobie Lecha, choć nie można powiedzieć, że go wykorzystał, jak chcieliby niektórzy. W rewanżu dostaliśmy oryginalną flagę z napisem „Solidarność” podpisaną przez Wałęsę. Jak zapowiedział Mateusz Kijowski – poprosimy o powtórzenie tego podpisu. Bo to nieważne, ile Bolka w Lechu, ważne ile Lecha w nas.

Ile Lecha w nas
Fot. paweł Kazimierczuk

W wielkim tyglu

Nie wszyscy adwersarze skupili się na kwestii łączenia KOD-u ze „sprawą Lecha Wałęsy”. To dla wielu już tylko wykorzystywanie wzajemne potencjału KOD-u i „Solidarności”. Wspólna budowa siły opozycji. Tym innym zaś chodzi o „prawdziwą politykę”, a ta wiąże się z przeszłymi, aktualnymi, przyszłymi aliansami i wykorzystywaniem niekwestionowanej siły KOD-u dla partykularnych interesów poszczególnych aktorów sceny politycznej. Tym razem także anonimowo przytaczam komentarze z Facebooka:

„Obecność przegranych i skompromitowanych polityków na scenie KOD, przemawiających do tłumu uczestników marszu ‒ poraziła mnie mocno. Zbyt dobrze pamiętam Balcerowicza, aby popierać Petru, który znalazł sobie KOD jako wózek do władzy.”

To już przerabialiśmy przy okazji marszu z 12 grudnia ub. r. Wówczas zanegowano apolityczny charakter KOD-u. Raz zasiane ziarno wątpliwości kiełkuje nadal. W opinii wielu moich „ulicznych” rozmówców jesteśmy agendą skompromitowanej partii Tuska. Nie chcą powrotu PO do władzy i nie chcą widzieć przywódców tej partii na wspólnej z nami scenie. Nie chcą też innych: Protest obywatelski? Jak mawiał klasyk – „ciemny lud to kupi”.

Fot. Małgorzata Marczuk
Fot. Małgorzata Marczuk

Padły nawet (niczym wprawdzie niepoparte) ostrzejsze zarzuty o finansowanie KOD przez polityków: „Tam gdzie pieniądze polityków kształtują zaplecze ruchów oddolnych – nie ma mowy o ich oddolności.” Skąd się wzięły takie opinie, ta spiskowa teoria dziejów? Czyżby osobiste doświadczenia autora? Nie wiem. Mam inne doświadczenia. Sama wrzucam do „skarbonki” z napisem KOD. Jawne (i zgodne z obowiązującym prawem) są zbiórki w trakcie manifestacji, jawne jest konto, na które można wpłacać datki. KOD nie ukrywa też, ile do tej skarbonki wpada. Nie wiem ile włożyła pani Nowacka, pan Petru czy pan Schetyna. Może nic? Może zbierają na inne cele? Wiem natomiast, że na scenie KOD-u na Rondzie Waszyngtona stali razem. Przyjaźnie podawali sobie ręce i właśnie tego, a właściwie jeszcze więcej „My, Naród” od nich oczekujemy – żeby wspólnie stawili opór szerzącemu się złu. Wspólnie ze sobą, a jeszcze lepiej – wspólnie z nami. Bo choć nie każdemu z nas podoba się polska „klasa polityczna”, to „oni” też Naród. Może jestem naiwna? A może nie, bo jednak wierzę w to, że KOD łączy, a nie dzieli. Oto najlepszy przykład: – W jednym pociągu ludzie ze Śląska i Zagłębioki, z Sosnowca i z Katowic, z Będzina, z Częstochowy, z Gliwic, gorole i hanysy. Wszyscy byli zaKODowani! – relacjonował  Bartosz Piotrowski, który przybył na marsz ze Śląska. Te słowa padły na placu Piłsudskiego – dla nas placu Zwycięstwa.

– Niepodległość i wolność zdobyliśmy i zagospodarowaliśmy my. My – społeczeństwo. My– Solidarność. My – naród! – te słowa Lecha Wałęsy, które też tam usłyszeliśmy, chcielibyśmy już niedługo powtórzyć w trochę innej wersji: „Niepodległość i wolność przywróciliśmy my. My – społeczeństwo. My – KOD. My – naród!” Czy mamy na to szansę? Nie wiem. By tak się stało, sami musimy być siłą polityczną, a nie tylko wsparciem dla innych.

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij