Gdzie jest córka generała?

Wyborcy, którzy poparli kandydaturę Anny Anders w wyborach uzupełniających do senatu, łakną dziś niczym kania dżdżu kontaktu ze swoim przedstawicielem.

Zbigniew Wolski

Wyborcy, których cechuje zwykła ludzka troska o bliźniego, powinni się chyba niepokoić o los swej senator. Co najmniej unika ich, by nie powiedzieć, że ma ich za nic. Mieszkający w jej okręgu wyborczym mogą stwierdzić, że zapadła się jak kamień w wodę. Nie oznacza to, że porwała ją zgraja zamaskowanych obwiesi lub że zupełnie pobłądziła, brnąc przez malownicze zakątki Podlasia na jakieś spotkanie z tubylcami. Pani Anna jest zdrowa i miewa się dobrze, świadczą o tym zdjęcia z jej zagranicznych wojaży. W ostatnim czasie odwiedziła Iran, Anglię, Stany Zjednoczone, Włochy, Ukrainę i Meksyk (o ostatniej bytności w Londynie pisaliśmy kilka dni temu). Chyba zaczynam jej zazdrościć. Nie chcę być stronniczy, więc dodam od razu, że jednak była w okolicach swego okręgu wyborczego przed świętami, połamała się opłatkiem, wzięła udział w obchodach budowy jednego z kościołów w Łomży i na „przednówku” zrobiła sobie zdjęcie przed swym biurem wyborczym (na zdjęciu jest sama, co znamienne) i w fabryce okien, ale tam zwykły Kowalski nie dotrze. Kto nie ma Facebooka, nawet tego nie zobaczy.  

Spotkanie ze studentami z ambasadzie w Londynie.
Spotkanie ze studentami z ambasadzie w Londynie.

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie

To nie jest tak, że zwykły wyborca nie może znaleźć jej biura poselskiego, ma takie aż dwa, jednak konia z rzędem temu, kto ją tam spotka. W ogólnym poglądzie na zadania parlamentarzysty nie bez kozery dominuje teza, iż wspomniany parlamentarzysta powinien dla spokoju sumienia i dobra tych, co oddali na niego swój głos, brać czynny udział w pracach parlamentu. Tu jednak mamy kolejne rozczarowanie. Nie można przecież być na Wiejskiej i w Teheranie. Na pewno przeszła dość gładko ślubowanie, ale potem Anders do senatu „chodzi w kratkę” (na 25 posiedzeń była obecna tylko na 14 – dane obejmują okres od 10.03.16 do 30.03. 17 – za http://senat.gov.pl/sklad/senatorowie/aktywnosc-glosowania,949,9.html).

Kupiliśmy ten pomysł i dalej za niego płacimy

Jest w tym szaleństwie metoda. PiS chciał wykorzystać okazję w postaci wyborów uzupełniających na Suwalszczyźnie do zwiększenia swojej reprezentacji w Senacie i to mu się udało. W ogniu głośnej kampanii wyborczej słychać było nazwisko, które większość z nas kojarzy i nikt nie pytał o związki pani Anny z regionem, z którego kandydowała. Nikt za wyjątkiem działaczy KOD-u, którzy trafili przed oblicze sądu, za głośny sprzeciw wobec prowadzenia kampanii pod płaszczykiem wystawy o ojcu pani Anny. Z tym sądem PiS ma jednak trudny orzech do zgryzienia. Działacze zostali oczywiście uniewinnieni, choć trwało to niespełna rok, a w uzasadnieniu kolejny raz dowiedzieliśmy się, że nadal jesteśmy w Europie, co zobowiązuje. Nie trzeba było deklarować nic, co mogłoby zakłócić podróżniczy tryb życia i nikt nie pytał, co będzie po wyborach. Dla poparcia swej kandydatki świta posła Kaczyńskiego musiała zwiedzić odległe, wschodnie zakątki naszego kraju, ponieważ nie można było pozostawić spraw samych sobie. Słyszałem określenie idealnie pasujące do tych wydarzeń: ciemny lud wszystko kupi.

Dziś pani senator za nasze pieniądze i za waszą aprobatą, drodzy mieszkańcy Podlasia, może zamieszczać w sieci zdjęcia z miejsc, do których nigdy nikt z nas nie dotrze. Abyśmy poczuli się lepiej, pani premier mianowała Annę Anders swoją pełnomocniczką ds. dialogu międzynarodowego, czyli znów właściwy człowiek na właściwym miejscu. I tak od Newady po Londyn rozsławia imię …swoje. 

Zbigniew Wolski

 

Czytaj także:

 

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij