Gdzie granice nasze są?

Premier Szydło rozwiązała Radę do Spraw Przeciwdziałania Dyskryminacji Rasowej, Ksenofobii i związanej z nimi Nietolerancji, ponieważ podobno nie jest już potrzebna. Faszyzm może teraz plenić się spokojnie.

Zbigniew Wolski

Optymiści, jak zwykle mało zorientowani w sytuacji, pomyślą sobie, że wspomniana rada, rozwiązana zarządzeniem nr 53 prezesa rady ministrów z 27 kwietnia, podczas kilkuletniej działalności uporała się z neonazizmem i podobnymi postawami społecznymi. Nic z tego, proszę państwa, faszyści maszerują dziś w Warszawie pod eskortą policji, która jest w stanie poturbować tych, którym to się nie podoba. Zniesienie rady to nie jest jej sukces, lecz klęska nas wszystkich, sprzeciwiających się nienawiści rasowej i nacjonalizmowi.

To się dzieje naprawdę

Uczcili rocznicę śmierci Hitlera
Fot. Bart Staszewski

Gdy oglądałem relację z niedawnego marszu ONR w stolicy, myślałem na początku, że to jakiś reportaż z planu zdjęciowego dość dziwnego filmu. Czasem jeden czy drugi reżyser pokusi się o przedstawienie nam swojej artystycznej wizji świata przyszłości, w którym powracają mroki przeszłości. Krótko ostrzyżeni młodzi ludzie idą ze sztandarami po ulicach, rycząc niczym zwierzęta o tym, jak bardzo nienawidzą innych. Na ich sztandarach nie ma co prawda swastyk, ale nie trzeba mieć bogatej wyobraźni, aby od razu dostrzec, że to tylko kamuflaż. A my zastanawiamy się, gdzie są granice naszego przyzwolenia? Czy stojąc na chodniku i robiąc foty dajemy im swoje pozwolenie?

Spodziewałem się, że wkrótce policja zatrzyma ten faszystowski marsz i ukróci tym samym propagowanie nienawiści w biały dzień. Znów się rozczarowałem. Policja miała w tym przedstawieniu zadanie ochraniania pochodu i wywiązała się z niego niezwykle skutecznie. Zwarte oddziały funkcjonariuszy prewencji nie dopuszczały osób postronnych (czyli tych bez dziwacznych zielonych sztandarów) do pochodu, a tych, którzy odważyli się protestować, usuwano siłą. Warto przy tym odnotować nowy trend: na takich happeningach specjalnie wyznaczeni do tego funkcjonariusze policji filmują wszystkich gapiów i przechodniów, aby przygotować materiał dowodowy na tak zwany wszelki wypadek. Przesłanie jest proste: mamy zacząć się bać policji i tego, co może nam zrobić. Może jednak moja myśl, że widzę jakąś fabułę z przyszłości, ma sens, aczkolwiek ciarki przechodzą po plecach, jeśli miałoby tak być.

Zbrojne ramię władzy

Każda władza totalitarna dba o to, aby posiadać wiernych sobie bojówkarzy, którzy nie zadają zbędnych pytań, są posłuszni i wierzą w to, co robią. W okresie przejściowym trudno do takich celów używać służb mundurowych, ponieważ jeszcze nie można w pełni im zaufać. Policjanci są jednak ludźmi myślącymi racjonalnie, więc gdy trzeba było ochraniać sejm przez suwerenem kilka miesięcy temu, okazało się, że właśnie panuje wśród nich epidemia grypy i innych schorzeń mogących powalić z nóg w krótkim czasie. Trzeba było ściągać posiłki z całego kraju, a przecież nie chodziło o tysiące policjantów. Jeszcze gorzej jest z wojskiem – mimo wysiłków ministra Macierewicza nadal odkrywani są kolejni dowódcy, którzy wyśmiewają teorię zamachu i sprzeciwiają się rozkładowi naszej armii. Są już pierwsze osiągnięcia żołnierzy w kultywowaniu religii smoleńskiej, jak na razie bez broni: wspierają dzielnie sentymentalne spotkania pod pałacem prezydenckim specjalistycznym sprzętem do nagłaśniania słów, których niewielu chce słuchać.

Widać wynikającą z tych trudności potrzebę posiadania przez PiS zwartych i bezwzględnych oddziałów porządkowych. Nie chcę być złym prorokiem, ale w takich przypadkach, wcześniej bądź później, zbrojne ramię rządzących kierowane jest przeciw tym, którym jeszcze nie znudziło się protestowanie przeciwko łamaniu konstytucji i wszelkich innych praw.

Faszyzm nie przejdzie?

Partia rządząca, jak widać, odpływa za daleko we wprowadzaniu państwa totalitarnego. To, co proponują, jest nie do zaakceptowania. Widać to w sondażach poparcia publikowanych w mediach. Można wciskać nam głupoty, ale do pewnych granic. PiS nie wyciąga jednak wniosków ze spadku popularności, idąc dalej w zaparte. Ale twarda postawa powoduje dalsze tracenie przez nich poparcia. Z niedawnej historii wiemy, że można nam zaprezentować wizję dobrobytu i szczęśliwości totalnej, która później okazuje się kupiona na kredyt za nasze pieniądze. Jednak nigdy nie kupimy wizji faszyzmu, nacjonalizmu i ksenofobii. Dumne miny naszych neofaszystów na ulicach budzą odrazę, nie strach. Obrzydzenie to jedyne odczucie, gdy widzimy symbol Falangi na sztandarze, który niesie młody człowiek z biało-czerwoną opaską na ramieniu.

Zbigniew Wolski

Fot./grafika Bart Staszewski

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij