Frasyniuk: Musimy działać

„Kijowski? Stańmy za nim murem!” – powiedział legendarny lider Solidarności.

Aga Ursynowska

W Domu Braci Jabłkowskich przy ulicy Brackiej 20 kwietnia odbyło się spotkanie z Władysławem Frasyniukiem. Organizatorem była grupa KOD Ochota Plus. Na początek jej lider, Adam Czerwoniec opowiedział o działalności grupy. Ochota Plus to ważna i aktywna struktura, ma na swoim koncie wiele ciekawych działań.

Renata Kim, dziennikarka „Newsweeka”, która prowadziła rozmowę z gościem, zwierzyła się publiczności z dylematów, przed którymi stają obecnie dziennikarze. Powinni być apolityczni, tak nakazuje ich etyka zawodowa. Nie mogą jednak pozostawać obojętni wobec tego, co się wokół dzieje. Sytuacja jest wyjątkowa.

Władysław Frasyniuk zaczął mocno i tak było już do końca. Obecna sytuacja przypomina mu stan wojenny (mówił wprost: „mamy wojnę”). Tylko że wtedy „on i my mieliśmy po 27 lat, a teraz odpowiednio więcej”.

Spotkanie z Władysławem Frasyniukiem
Fot. Renata Zawadzka-Ben Dor

I dalej cytuję z notatek:

„Musimy działać i być świadomi zagrożeń. Obecnie mamy jeszcze dużo swobody. Do szczytu NATO i do Światowych Dni Młodzieży. Potem karnawał może się skończyć. Musimy zaostrzyć nasze działania. Nie można z ostrym i chamskim przeciwnikiem rozmawiać kulturalnie, bo on kultury nie rozumie i nie szanuje. Musimy zradykalizować nasz język. Trzeba rzeczy nazywać po imieniu”.

„Nie dajmy zwieść się pozorom, sytuacja jest poważna, mamy prawo i obowiązek prosić o pomoc kraje Unii Europejskiej. Jesteśmy częścią rodziny Unii Europejskiej.

Stwórzmy własny gabinet ministrów. Potrzebny jest nam własny minister spraw zagranicznych, obrony, gospodarki. Piszmy raporty, przekazujmy je za granicę, informujmy świat. Może to nam się wydawać w tej chwili abstrakcją, mamy pokusę wahań, czy podołamy”.

Spotkanie z Władysławem Frasyniukiem
Fot. Renata Zawadzka-Ben Dor

Tutaj Władysław Frasyniuk opowiedział o tym, jak kardynał Gulbinowicz zwrócił się do niego, wówczas więźnia politycznego PRL, z prośbą, by napisał list do papieża. „Ta prośba wydała mi się wtedy nierzeczywista. Ja do papieża?! Tak, teraz my musimy zwrócić się do ważnych polityków europejskich, którym bliskie są wartości demokracji. My? Ja? Ty? Tak, teraz przyszedł czas, by robić to, czego nie robiliśmy dotychczas. Mało tego, by robić to, co wydaje nam się niemożliwe”.

„Potrzebny jest mocny, wyrazisty lider, a jeżeli takiego nie ma, to niech to będzie grupa. KOD niech zaistnieje NA STAŁE w życiu publicznym, niech broni ludzi przed zawłaszczaniem władzy i wolności obywatelskich przez jakąkolwiek partię. Niech jednak będzie ruchem apolitycznym, który sprawdza każdą partię. W sprawach państwa bądźmy wszyscy razem”.

Spotkanie z Władysławem Frasyniukiem
Fot. Renata Zawadzka-Ben Dor

Renata Kim: Minęło sześć miesięcy od wygranych przez PiS wyborów. Czy miał pan chwile załamania, widząc tempo realizacji „dobrej zmiany”?

„Nigdy! Wprawdzie czasami można się załamać, kiedy widzę i słyszę, jak impregnowani są działacze PiS. Widok ich chamstwa i buty, arogancji i niekompetencji może wyzwalać agresję. Ale trzeba pracować dalej. Przez 25 lat wolności nie zbudowaliśmy społeczeństwa obywatelskiego. Wydawało się, że wszyscy będą umieli skorzystać z wolności, a tak się nie stało. Ważne, by docierać wszędzie. W każdej, najmniejszej miejscowości są ludzie, którzy aspirują do inteligencji, chcą rozumowo pojmować rzeczywistość. Trzeba do nich dotrzeć i pokazać im, że nie są sami”.

Potrzebujemy autorytetów, liderów. Gdzie ich szukać? Frasyniuk opowiedział znowu anegdotę: kiedy został wybrany na przywódcę „Solidarności”, a miał wtedy 26 lat, i powiedział o tym swojemu ojcu, ten się zdziwił: „Mądrzejszego nie było?”.

Spotkanie z Władysławem Frasyniukiem
Fot. Renata Zawadzka-Ben Dor

Frasyniuk mówił dalej: „Mamy Mateusza Kijowskiego – stańmy za nim murem! Lider musi być człowiekiem środka, człowiekiem rozważnym i umiarkowanym. Lider musi być w pewnym sensie człowiekiem naiwnym – musi wierzyć w ludzi. Żadne świństwo, jakie go spotka, nie może zachwiać w nim tej wiary. I tacy też musimy być my wszyscy”.

Wypowiedzi Władysława Frasyniuka były pełne anegdot z czasów, kiedy walczył z komuną. Przytaczał epizody, które potwierdzały, że wiara w człowieka jest uzasadniona. A opowiedziane historie to dzieje pobytów w więzieniu, brutalnych pobić i wielu innych mało przyjemnych wydarzeń. Bagaż życiowy Władysława Frasyniuka daje siłę autentyczności jego wypowiedziom.

Padło wezwanie: Panie Władysławie, niech pan będzie naszym liderem!

Odpowiedź Frasyniuka: „Potrzebny jest lider z nowego pokolenia. Ludzie młodzi potrzebują swojego Tadeusza Mazowieckiego, Bronisława Geremka, Skubiszewskiego. Jak dotrzeć do młodych? Oni są obojętni wobec polityki. W życiu codziennym tego doświadczam”.

Spotkanie z Władysławem Frasyniukiem
Fot. Renata Zawadzka-Ben Dor

Temat młodych zdominował na krótko dyskusję. Wśród publiczności przeważali ludzie w wieku 50+. Władysław Frasyniuk podkreślił, że my doświadczyliśmy braku wolności i wiemy, jaką cenę płaci się za wolność. Dlatego tu jesteśmy.

„Jak dotrzeć do młodych? Edukacja. Trzeba im pokazać, że aktywność obywatelska jest atrakcyjna i frapująca. Że wzbogaca życie, że łączy z innymi, że może stać się stylem życia”.

Podczas drugiej części spotkania to publiczność zadawała gościowi pytania. Młody człowiek, który przedstawił się jako licealista (dostał gromkie brawa), zapytał: „Jak uniknąć katastrofy? Nie chcę tak jak moja babcia, a potem moja mama, zaczynać od zera!”. Władysław Frasyniuk szczerze przyznał, że nie ma dobrej odpowiedzi. Problem jest w tym, że „nikt nie potrafi w sposób sexy mówić o podatkach i finansach. Ekonomia, problemy gospodarcze działają wstrząsowo i otrzeźwiająco dopiero wtedy, kiedy się nasilają. Możliwe, że będziemy musieli przejść przez wstrząs ekonomiczny. Obecna ekipa prędzej niż później napotka ścianę niemożności. Nie ma środków na realizację ich obietnic. Trzeba o tym mówić również do młodzieży. Może najważniejsza jest grupa w wieku licealnym. Oni są jeszcze ideowi. Trzeba znaleźć sposób, żeby do nich dotrzeć. Może poprzez komiks, krótkie teksty, wideoklipy?”.

Spotkanie z Władysławem Frasyniukiem
Fot. Renata Zawadzka-Ben Dor

Spotkanie z Władysławem Frasyniukiem to była dyskusja z byłym liderem, który wyraźnie wskazywał na potrzebę zmiany pokoleniowej. Jego zdaniem tylko młodzi przywódcy mogą pociągnąć za sobą młodych. Jednak wartość więzi międzypokoleniowych jest nie do przecenienia. Władysław Frasyniuk jest jedną z osób łączących pokolenia. Jego obecność wśród nas i chęć dzielenia się wiedzą, doświadczeniami i przemyśleniami jest ogromnie ważna.

Na spotkaniu było nas dużo – kilkaset osób. Dominowały osoby z pokolenia „Solidarności”, członkowie i sympatycy KOD-u. Kiedy padło pytanie, kto z obecnych nie jest członkiem KOD-u, podniosły się w górę pojedyncze ręce. To było spotkanie dla nas i o nas. Jak przyciągnąć tych niezdecydowanych? To ważne pytanie wciąż czeka na odpowiedź.

Aga Ursynowska

Spotkanie z Władysławem Frasyniukiem
Fot. Renata Zawadzka-Ben Dor

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij