Europo – pamiętamy!

Przed 13 laty wszedł w Polsce w życie traktat ateński. Tego dnia my, obywatele Rzeczypospolitej Polskiej, nabyliśmy podwójne obywatelstwo.

Bogusław Stanisławski

To był zdecydowanie cieplejszy początek maja. Wtedy świętowaliśmy na ulicach w słońcu. Wtedy, w 2004 roku, staliśmy się pełnoprawnymi obywatelami wspólnoty wolnych narodów Europy – Unii Europejskiej. Nabyliśmy prawa, o których przed zaledwie trzema dekadami nawet nie śmieliśmy myśleć, przyjęliśmy na siebie równocześnie nowe, zaszczytne obowiązki. Spełniło się marzenie pokoleń. Atoli tego podarunku od historii nie otrzymaliśmy za darmo: to lata walki o Niepodległą i Suwerenną, bez której stać by się to nie mogło, uwieńczone sukcesem polskiej „Solidarności” i mądrą, wizjonerską polityką twórców Trzeciej Rzeczypospolitej.

Wiem, codzienność zaciera te wydarzenia w pamięci, dla młodego pokolenia stan zastany jest oczywistością. Tyle tylko, że nic nie jest dane raz na zawsze, a na mapie historycznej pogody widać gołym okiem, że wieją złe wiatry. Narracja narodowej dumy zaciera postrzeganie wartości płynących z uczestniczenia we wspólnocie wolnych narodów, obrona narodowych interesów prezentowana jest często w kategoriach toksycznego, narodowego egoizmu, wypaczone, spłaszczone, zawłaszczane przez narodowe ideologie pojęcie patriotyzmu umniejsza, a czasem wręcz deprecjonuje znaczenie europejskiego obywatelstwa. Dlatego trzeba o nim nieustannie przypominać. Kto ma to robić, jak nie ci, którzy pamiętają podział Europy i jego tragiczne skutki, którzy ze łzą wzruszenia w oku świętowali przed trzynastu laty przystąpienie Polski do Unii Europejskiej, dla których wydarzyło się to przed chwilą? To oczywiste, że młodemu pokoleniu zawsze już będzie brakować tej specyficznej motywacji, jaką daje pamięć: pozostaje im tylko wyobraźnia. Rozbudzanie tej wyobraźni – to wielki obowiązek tych, którzy pamiętają. Czasu coraz mniej, a rzeczywistość przynagla.

Unia Europejska - Europo pamiętamy
Fot. Krzysztof Malinowski

Stąd tych kilka słów o majowym świętowaniu, ale na 1 Maja ono się nie kończy. Już za kilka dni, 9 maja, świętować będziemy Dzień Europy. To kolejna okazja do przypomnienia, czym w odradzającej się po hekatombie wojny Europie była rzucona tego dnia, w 1950 roku, propozycja Roberta Schumana, francuskiego ministra spraw zagranicznych, połączenia należących do Francji i Niemiec zasobów naturalnych. Zrodzony z tej propozycji traktat paryski (na który silne piętno odcisnął Jean Monnet, niedościgniony przykład wizjonera i męża stanu) już rok później powołał pierwszą wspólnotę europejską – Europejską Wspólnotę Węgla i Stali. Był to pierwszy krok na trudnej drodze europejskiej integracji, odbudowywania Starego Kontynentu nie na tkance narodowych egoizmów i rywalizacji, lecz w oparciu o uznanie najwyższego wspólnego dobra, jakim jest pokój: wszystkie inne przywoływane później wartości stanowiące dzisiaj trwały kanon „wartości europejskich” stanowiły już tylko jego rozwinięcie.

Trzeba dzisiaj niezwykłej wyobraźni, by uzmysłowić sobie, czym była w istocie ta śmiała, dalekowzroczna i wizjonerska propozycja Roberta Schumana: to zakopywanie topora wojennego między dwoma odwiecznymi wrogami, przez wieki – kreatorami europejskich niepokojów, to przezwyciężenie panującego w powojennej Europie klimatu nienawiści i chęci odwetu, to droga do pojednania i wspólnego budowania – kotwic wspólnego europejskiego bezpieczeństwa. Historia sprawiła, że Polsce przyszło wejść na tę drogę z półwiecznym opóźnieniem, ale chwała jej, że dała nam tę szansę. Bez realizacji wielkiej idei Schumana, bez francusko-niemieckiego pojednania i uczynienia z tych dwóch wielkich państw zachodniej Europy tandemu, stanowiącego mechanizm napędowy integracji europejskiej, niewyobrażalne wydaje się pojednanie polsko-niemieckie, symboliczne przesłanie pokoju w Krzyżowej, ujrzenie kruchej postaci Tadeusza Mazowieckiego – tytana politycznej wyobraźni – w ramionach potężnego Helmuta Kohla, co doprowadziło nas, dzięki niemieckiemu wsparciu, do Wspólnoty Europejskiej. A czy możliwe byłoby bez tego mozolne wypracowywanie naszego pojednania z Ukrainą, gwarancji pokoju na wschodniej granicy Unii Europejskiej?

Zachęcam więc do świętowania kolejnego Dnia Europy z pełną świadomością wyzwań i zagrożeń, ale też nadziei na nowy impuls dla europejskiej integracji. Kalendarz kazał przesunąć coroczną Paradę Schumana na najbliższą tego dnia sobotę (6 maja). Udział w niej, a później wizyta w Europejskim Miasteczku na Krakowskim Przedmieściu to nasz głos – głos obywateli Europejskiej Wspólnoty, europejskiego demos – za jej niezbywalnymi wartościami, za jej dalszą, mądrą integracją. Jakże potrzebny i ważny  – właśnie tu i teraz!

Bogusław Stanisławski

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij