Dzisiejsza Polska w Europie

28 października 2016 r. odbyła się zorganizowana przez KOD Żoliborz Bielany powiat warszawski zachodni debata „Europa-Polska. Związek z miłości czy z rozsądku? Wartości czy tylko fundusze?”

Paulina Bojarska

„Rozmowy o Unii odbywają się tak, jakbyśmy zapomnieli, po co Unia jest i co było, gdy jej nie było. Jakim fenomenem jest po prostu to, że w Europie panuje pokój. I jak trudno przekazać następnym pokoleniom, że to nie jest nic oczywistego i może się zmienić z godziny na godzinę, z minuty na minutę”.

Róża Thun podczas debaty

Debata była kolejnym spotkaniem z cyklu „Z Demokracją na Ty”, zorganizowane przez grupę KOD Żoliborz Bielany powiat warszawski zachodni.

Swoją wiedzą na temat kondycji wspólnej Europy oraz miejsca, jakie zajmuje w niej Polska wiadomej zmiany, dzielili się z nami posłowie do Parlamentu Europejskiego: Róża Thun i Michał Boni oraz historyk i politolog prof. Klaus Bachmann. Spotkanie prowadził Stanisław Zakroczymski z magazynu „Kontakt”.

Jako punkt wyjścia do dyskusji prowadzący przypomniał, że dla kolejnych polskich rządów po 1989 roku integracja z Unią Europejską stanowiła jeden z głównych celów polityki zagranicznej. Polska dołączyła do Unii, w której zjednoczone państwa „starej Europy” osiągnęły ogromny postęp gospodarczy i społeczny oraz silną pozycję w świecie. Integracja europejska nie była projektem wyłącznie ekonomicznym. W aspekcie politycznym opierała się na idei jedności, współpracy i solidarności państw, zrywając z obowiązującym przez wieki w relacjach  międzynarodowych prawem dżungli i filozofią Machiavellego. Kraje Europy zjednoczyły się, by wspólnie mierzyć się z wyzwaniami współczesnego świata, pozostawiając daleko za sobą,  jako zamknięte karty historii, faszyzm i bolszewizm.

Europa na zakręcie

Niewątpliwie wspólna Europa przeżywa obecnie kryzys, czego wyrazem są różne tendencje odśrodkowe, takie jak Brexit czy polityka Orbana.

Debata - Dzisiejsza Polska w Europie
Fot. Monika Nowak-Ruchała

Zdaniem Michała Boniego, największe zagrożenie wśród tych tendencji stanowi populizm, sięgający po argumenty nacjonalistyczne. Narracja przeciwko Unii Europejskiej podkreśla to, co w niej jest złe, a milczy o tym, co dobre. Opiera się też na wytwarzanych przez populistycznych polityków lękach. Od 2015 roku jest to z pewnością lęk przed uchodźcami. Nasz gość przypomniał, że połączenie populizmu z nacjonalizmem doprowadziło w przeszłości do powstania faszyzmu. I postawił pytanie, czy obywatele Europy i instytucje europejskie są gotowi dać odpór temu zjawisku?

Róża Thun przypomniała, że przyjęcie kwot uchodźców przez państwa członkowskie miało być gestem solidarności z tymi krajami zjednoczonej Europy, dla których ich napływ okazał się wyzwaniem ponad możliwości. Według propozycji Komisji Europejskiej każdy kraj, proporcjonalnie do swojej zamożności i liczby mieszkańców, miał przyjąć określoną kwotę tych uchodźców, którzy już w Europie przebywali. Fakt, że m.in. Polska okazała się niesolidarna, był wielkim rozczarowaniem dla państw „starej Unii”, tym bardziej, że nasz kraj skorzystał z kolosalnych funduszy europejskich, otrzymując w ostatnim rozdaniu budżetu nieproporcjonalnie dużo środków. To rozczarowanie było tym większe, że w momencie naszego przystępowania do Unii kraje Europy Zachodniej zrobiły wiele, by przekonać swoje społeczeństwa do przyjęcia nas, walcząc z różnymi stereotypami na temat mieszkańców państw Europy Wschodniej.

Róża Thun podzieliła się obawą, że w efekcie obecnego kryzysu w Unii Europejskiej nastąpi podział na kraje bardziej zintegrowane i marginalne. Polska może znaleźć się na marginesie prawdziwej Unii.

Debata - Dzisiejsza Polska w Europie
Fot. Monika Nowak-Ruchała

Również prof. Klaus Bachmann przewidywał, że zmiany pójdą w stronę fragmentaryzacji Unii, że pojawią się w niej członkowie różnych kategorii. Stwierdził, że po raz pierwszy w historii ma wrażenie, że polski rząd zgadza się na utratę pozycji naszego kraju. Jest to ewenement, gdyż wszystkie poprzednie rządy, chociaż reprezentowały opcje polityczne od lewa do prawa, stawiały sobie za cel jak najściślejszą integrację, zabiegając o to, by nas w Unii słuchano, abyśmy byli w unii walutowej, w europejskiej współpracy wojskowej, itd. Obecna sytuacja nie wynika jego zdaniem z określonej strategii rządu, ale z podporządkowania wszystkiego polityce wewnętrznej i  braku strategii działań zewnętrznych.

Róża Thun mówiła również o tym, że punkt krytyczny, w którym Europa się znalazła, może wynikać ze zmiany pokoleń. Nowe pokolenie traktuje wolność i demokrację jako coś oczywistego, więc nie docenia tego, co w Unii najważniejsze. Właściwie nikt o Europę nie walczy, nie ma poważnej rozmowy o tym, jaką siłę daje każdej gminie,  województwu, państwu fakt, że są zintegrowane z 500 milionami obywateli Unii Europejskiej, a jakie byłyby słabe wobec zagrożeń zewnętrznych, gdyby każdy kraj był osobno. Gdyby taka świadomość była powszechna, to zarówno Polacy, jak i inni inaczej by się zachowywali i dokonywali innych wyborów.

Debata - Dzisiejsza Polska w Europie
Fot. Monika Nowak-Ruchała

Polska jako problem. Czy grożą nam sankcje?

W odpowiedzi na pytanie, czy Polsce grożą sankcje ze strony Komisji Europejskiej, europosłowie wyjaśniali, że z  formalnego punktu widzenia sankcją może być wykluczenie Polski z podejmowania decyzji w Radzie Unii Europejskiej, ale tylko wtedy, gdyby wszystkie kraje w radzie zagłosowały za tym jednomyślnie. Obecnie wydaje się to niemożliwe, gdyż Węgry nie zagłosują (raczej) za takim rozwiązaniem.

Jednak mogą też być „sankcje miękkie”, niepisane, wynikające z braku wiarygodności Polski i one już są odczuwalne. Gdy dyskutuje się o różnych ważnych dla Polski sprawach (dotyczących np. rozliczenia środków w polityce spójności, planowaniu przyszłego budżetu), pozycja Polski – niesolidarnej i wojowniczo nastawionej do Komisji Europejskiej – jest znacznie słabsza. Trudno domagać się więcej, gdy jako kraj nie wywiązujemy się z tego, z czego polski rząd nie chce się wywiązać.

W sprawie Trybunału Konstytucyjnego argumentacja Komisji Europejskiej opiera się na opinii Komisji Weneckiej – ciała znaczącego dla wielu krajów do tego stopnia, że nawet Rosja czasem częściowo wprowadzała niektóre rekomendacje. Obecny polski rząd świadomie stosuje taką retorykę, że Komisja Europejska chce nam coś narzucić, podczas gdy, jako strażnik traktatowy ładu europejskiego, jest ona zobowiązana do pilnowania standardów praworządności.

Ponieważ jednak Komisja nie ma ostrych narzędzi reagowania, będzie utrzymywała dalej, przez wiele miesięcy, dialog z polskim rządem i usiłowała wymusić na nim odpowiedzi na temat kolejnych kwestii: wolności mediów, ustawy o policji i wpisanej w nią masowej inwigilacji czy zniszczenia mechanizmów bezstronności służby cywilnej. Pojawią się też nowe wątki, np. sprawa niezawisłości sądów. Ten dialog pozwala trzymać rękę na pulsie tego, co w Polsce się dzieje. I w tym sensie jest naszą szansą.

Parlament Europejski przyjął również raport i zalecenia na temat utworzenia mechanizmu kontroli demokracji i stanu praworządności we wszystkich krajach członkowskich. Taki mechanizm da możliwość wczesnego ostrzegania wszędzie tam, gdzie systemowo dzieje się coś złego. Są też sugestie, aby przy zmianie traktatu wyposażyć go w możliwość sankcji, w przypadku nieprzestrzegania przez któreś z państw członkowskich reguł demokratycznych.

Debata - Dzisiejsza Polska w Europie
Fot. Monika Nowak-Ruchała

Róża Thun porównała Unię Europejską do organizmu, w którym, gdy ropieje jeden palec, cały organizm choruje. Dlatego w Unii jest maksimum dobrej woli pomagania w przypadku różnych problemów, np. skomplikowanych procedur zarządzania funduszami. Ale wiele opiera się na jakości wzajemnych relacji, a obecnie Polska traci wiarygodność i przychylność partnerów. Jest to przykre, gdyż  powstaje teraz wiele nowych przepisów, dotyczących np. warunków pracy polskich pracowników w innych krajach, a nasz głos jest już mniej słuchany. Trzeba się liczyć z tym, że tak samo będzie w sprawie nowego budżetu. Prawdopodobnie po raz ostatni, przy poprzednim rozdaniu, Polska dostała tak dużo środków, dzięki którym mogła zrobić wielki skok rozwojowy.

Prof. Klaus Bachmann mówił o różnicach między współczesnym społeczeństwem polskim a niemieckim, w którym do partii i związków zawodowych należą miliony osób. W związku z tym groźba strajku generalnego jest tam znacznie bardziej realna niż w Polsce. Entuzjazm zebranych wzbudziło stwierdzenie, że gdyby w Niemczech jakaś partia, po dojściu do władzy, chciała zablokować Trybunał Konstytucyjny, to byłby strajk generalny aż do skutku, czyli  do zmiany rządu.

Protestować i nie przestawać

Padło też pytanie o polskie protesty ostatniego roku – marsze i pikiety KOD-u oraz Czarny Protest – czy i na ile są dostrzegane w Unii Europejskiej. Europosłowie odpowiedzieli jednogłośnie: „Trzeba protestować i nie wolno przestawać”. Przekonywali, że nasz głos protestu jest bardzo wyraźnie słyszalny w Europie. Pojawia się na pierwszych stronach gazet i ratuje wizerunek Polski, która na podstawie innych doniesień jawi się jako kraj, w którym zachodzą bardzo niepokojące zmiany.

Debata - Dzisiejsza Polska w Europie
Fot. Monika Nowak-Ruchała

Róża Thun przypomniała, że Polska wchodziła do Unii jako kraj nadziei – kraj Solidarności, Jana Pawła II, wiedzący, czym jest wolność, solidarność, demokracja – jako zastrzyk świeżości dla  starzejącej się Europy. I to, co dzieje się teraz, wywołuje ogromne rozczarowanie. Media informują o zapadających w Polsce decyzjach i okazuje się, że nie jesteśmy solidarni, mamy problem z demokracją, z wolnością. Także te powiedzenia o rowerzystach, wegetarianach, zarazkach, robakach robią karierę poza granicami Polski. Przeciwwagą do tego są zdjęcia protestujących na ulicach tłumów, które pokazują, że społeczeństwo polskie nie zgadza się na ograniczanie demokracji i wolności. Że broni wspólnych, europejskich wartości. I to odbija się szerokim echem.

Europosłowie wspominali również, że w dniu debaty na temat praw kobiet w Polsce, jaka odbyła się w Parlamencie Europejskim, wiele posłanek i posłów z innych krajów przyszło do pracy w czarnych strojach, wyrażając solidarność z Polkami.     Michał Boni zwrócił uwagę, że podczas tej debaty żadne lewicowe ugrupowania nie mówiły o aborcji z punktu widzenia ideologii, skupiając się na kwestii podstawowego prawa kobiet do wolnego wyboru. Podkreślał, że mamy w Parlamencie Europejskim sojuszników, którzy patrzą na Polskę z troską, myśląc o łamaniu fundamentalnych praw człowieka. Im bardziej widoczne są akcje KOD-u, Czarny Protest, tym lepiej oni rozumieją, że polskie społeczeństwo nie da sobie odebrać wolności.

Były to ważne i krzepiące słowa dla naszej – głównie kodowskiej – publiczności, przeżywającej w napięciu od tylu już miesięcy, sytuację w kraju. Pozostajemy z nadzieją, że powtórzy się okazja, by tę rozmowę kontynuować i z przesłaniem, żeby robić swoje i nie przestawać.

Paulina Bojarska

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij