Drenowanie wodociągiem

W sztuce robienia wyborcom wody z mózgu PiS czyni stałe postępy. Chwyt polega na tym, by dać człowiekowi coś niewielkiego przy huku fanfar, a potem po cichu oskubać go tak, że on sam nie zauważy. Tak jest z 500+  i wodą w kranie.

Andrzej Wiktorowicz

Jeszcze przed inwazją grupy Kaczyńskiego na sejm RP woda w Polsce była stosunkowo droga. Przez ostatnich 14 lat jej cenę podwyższono o 145%. Mało kto to zauważał, bo stawki rosły małymi skokami. To jednak oznaczało, że zaopatrzenie w wodę i odprowadzenie ścieków (zwykle liczy się to razem) kosztowało Polaka ok. 2,1 % jego dochodów. W skali Europy jest to jeden z najwyższych wskaźników.

Jednocześnie  w tej dziedzinie działo się wiele dobrego, przed wszystkim za sprawą funduszy Unii Europejskiej. Od roku 1989 sieć wodociągowa w Polsce wydłużyła się trzykrotnie i 88% rodaków ma do niej dostęp. Paradoksalnie zużycie wody systematycznie się zmniejsza, w latach 1998 – 2012 spadło aż o 20 %. Jest to tendencja korzystna, bo zasobów wody mamy niewiele, zaledwie 1,5 tysiąca m3 na mieszkańca kraju.

Podwyżka, którą rząd PiS zapowiada od przyszłego roku ma niewiele wspólnego z racjonalizacją gospodarki wodą.  Cena z 0,068 zł /m3 w przypadku wody podziemnej i 0,04 zł/m3 za wodę powierzchniową ma podskoczyć  do 0,15-0,60 zł/m3. To może być wzrost nawet 10-krotny.  Już w tej chwili dokonano  wstępnej kalkulacji podwyżek dla gospodarstw domowych w różnych regionach kraju. W Warszawie będzie to 18,3%, w Krakowie 16,4%, we Wrocławiu 14,6%, a we Włocławku aż 24,6%.

Nic strasznego, powie ktoś, w końcu obecna cena to te kilkadziesiąt złotych, więc jak się dopłaci np. 15, to co wielkiego. I jest to… nieprawda. Bo decydujący wpływ na koszty będzie miała podwyżka dla odbiorców rolniczych i przemysłowych, sięgają one od 66 do 100 % obecnej kwoty. Proszę odpowiedzieć na pytanie: co zrobi wytwórca – hm, czegokolwiek – jeśli rząd zapuści mu w kieszeń wodny dren?  Oczywiście podniesie cenę wyrobu, by sobie to zrekompensować. Tak czy inaczej podwyżka, pośrednio, uderzy po kieszeni wszystkich. Także tych, którzy z hukiem dostali 500 zł na dziecko.

PiS popadł w spiralę obietnic na które nie miał i nadal nie ma pokrycia. Teraz chce je – przynajmniej częściowo – spełniać  NASZYM KOSZTEM. To temu służyć ma drenaż kieszeni obywateli dokonany przy pomocy zwykłego wodociągu.

Andrzej Wiktorowicz

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij