Dossier kodera – Przemek

Drugi bilans kodera…  Znów bilans osoby, która zmieniła swoje życie dla KOD, która działa aktywnie, która zdobyła przez ten czas wielu znajomych. Czekamy na Wasze podsumowania (mail na stronie). Redakcja.

Rok z KOD-em – okiem Przemka

Moje długie życie zawodowe jest poniekąd dziełem przypadku, a nie planu i konsekwencji. Skończyłem pedagogikę na UW i wyszkoliłem się na psychoanalityka, ale ostatecznie tuż po studiach trafiłem do TVP i zostałem tam na niemal dwadzieścia lat. Mogę zatem powiedzieć o sobie, że jestem dziennikarzem. Z telewizji wyrzuciła mnie poprzednia miotła pisowska. Stanąłem przed nie lada wyzwaniem, któremu do tej pory nie podołałem, bo na rynku pracy poruszać się nie potrafię.
Zaangażowałem się w dialog polsko-żydowski, promując działalność osób i instytucji podtrzymujących pamięć o żydowskich mieszkańcach naszego kraju. Zostałem blogerem i społecznikiem. Dzięki Stowarzyszeniu przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii „Otwarta Rzeczpospolita” prowadziłem w szkołach pogadanki na temat wielokulturowości i zapobiegania dyskryminacji. Zainteresowałem tą działalnością również moją córkę.

Rok z KOD-em – okiem Przemka
Fot. Renata Zawadzka-Ben Dor

Do polityki miałem obrzydzenie odkąd zobaczyłem, jak wielkie postacie mężów stanu wypierane są przez te liche i nikczemne, które systematycznie zdobywały coraz większy poklask. Poparcie tracili tacy jak Mazowiecki, Geremek, Kuroń. Władzę potrafili zdobyć jeszcze ich uczniowie tacy jak Tusk, ale coraz częściej pojawiali się w polityce ludzie znikąd.
W ubiegłym roku nastąpił przełom: pełnię władzy zdobyli populiści, nazywający się przewrotnie „Prawo i Sprawiedliwość”. Dwuletni przedsmak ich obecnych rządów mieliśmy w latach 2005–2007, więc można było spodziewać się najgorszego. Ich rządy traktuję jako klęskę narodową: kulturową, społeczną, gospodarczą.
Dlatego, kiedy objawił się Mateusz Kijowski i Komitet Obrony Demokracji, dostrzegłem w tym ruchu, podobnie jak setki tysięcy innych obywateli, wielką szansę na społeczną obronę przed niszczycielską działalnością autorytarnej władzy PiS-u. Obronę demokracji, praworządności i wolności obywatelskich przed totalitarnymi zakusami Kaczyńskiego i jego dworu.
Zaangażowałem się w KOD na tyle, na ile potrafię. Początkowo irytowało mnie, że muszę uczestniczyć w ulicznych manifestacjach, bo nie lubię tłumnych zgromadzeń. Ale polubiłem, zwłaszcza, że spotykam się z wielką życzliwością i serdecznością, którą staram się odwzajemniać. Widzę dookoła siebie mądre twarze KOD-erów i KOD-erek, zatroskanych o losy ojczyzny, którzy wspierają nasz ruch bezinteresownie, z obywatelskiego obowiązku i w poczuciu szlachetnej misji.
Na portalu www.ruchkod.pl opublikowałem sześćdziesiąt tekstów, zarówno pod swoim nazwiskiem, jak i pod pseudonimem Szymon Karsz, dotyczących naszej sytuacji politycznej. Prowadzę bloga na portalu Liberté! i mam swoją rubrykę „Sam miód” na portalu Studio opinii. Większość tekstów publikuję jednak tylko na Facebooku, na stronie Sympatyków KOD-u i na swojej ścianie, która jest publiczna. Nigdy dotąd nie napisałem tak dużo w tak krótkim czasie.
Zazwyczaj są to teksty krzepiące, ponieważ zauważyłem, jak bardzo wszyscy jesteśmy zestresowani i sfrustrowani. Władza pomiata nami i lży nas. Część społeczeństwa nadal ją popiera mimo ewidentnych naruszeń prawa i niekonstytucyjności rozmaitych posunięć. Władza schlebia środowiskom dotąd marginalnym – kibolom, ruchom neofaszystowskim. Mamy poczucie, że wróciliśmy nie tylko do czasów „bolszewickich”, które pamiętamy z PRL-u, ale wręcz do tych z II RP, kiedy w Polsce rodził się faszyzm. Za dramat ten odpowiadają rządy PiS-u, a imiennie zawdzięczamy to panu Kaczyńskiemu, głównemu architektowi rewolucji pod przekorną nazwą „dobra zmiana”.Rok z KOD-em – okiem Przemka
Chodzę na wszystkie marsze i pikiety KOD-u. Ostatnio także na czarne protesty kobiet i protesty nauczycielskie. Staram się je wszystkie filmować, a wideo zamieszczam na swoim kanale YouTube i publikuję na Facebooku. Teraz włączam się w organizację V-KOD, sieciowej tv obywatelskiej Mariusza Malinowskiego. Zazwyczaj moja aktywność ogranicza się do stolicy, ale zacząłem też jeździć do innych miast. Na razie byłem w Poznaniu, Gdańsku, Wrocławiu, Radomiu, Toruniu, Bydgoszczy i Pile. Wszędzie spotykam wspaniałych ludzi, wielkich społeczników całkowicie oddanych naszej wspólnej sprawie.
Jestem długodystansowcem. Nastawiam się na długi marsz, co najmniej trzyletni jeszcze. Nie po drodze mi ze sprinterami, którzy znają jakoby łatwe i skuteczne recepty na „obalenie” władzy. Najpierw my wszyscy, społeczeństwo, musimy się stosownie wyedukować, żeby podczas przyszłych wyborów podejmować mądre decyzje. Mam zaufanie do KOD-u i do jego lidera. Jesteśmy na dobrej drodze.

Przemek Wiszniewski

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij