Domański na piątki

O polityce piszę. Dużej, małej i malutkiej. Czasem niepolitycznie. I o Radomiu. I obrazki swoje wrzucam. Zapraszam. 

domanskinapiatki.blox.pl

 

49

ZaPiSki wieczorne

Szczyt NATO przeminął, Franciszek poleciał. Przeżyliśmy, przetrwaliśmy, znieśliśmy prztyczki.

Ale co tam Obama, co tam papież! Idziemy śmiało drogą wytyczoną przez pierwszego sekretarza. Teraz nikt już nas nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne!

Na drodze budowy neobolszewizmu nastąpi uskorienije.

W optymistycznym wariancie licznik KOD pod KPRM przebije 1000. W wariancie mniej optymistycznym nie będzie licznika.

Licznik jest jednak na rękę PiS-owi, dlatego wciąż jest. To symbol, dowód, że jest demokracja, swobody obywatelskie i prawo do demonstrowania. Nikomu tak naprawdę nie wadzi. Ot, niska szkodliwość czynu.

Tak jak te marsze nasze, radosne i rozśpiewane. My chodzimy, zmieniamy numerki, dobrze się bawimy. Oni mają to… i robią swoje.

Oni podbijają ten kraj, My radośnie dajemy im alibi. Jeszcze jest im potrzebne.

 

48

Srebrenica, 12-16 lipca 1995

Nie pamiętamy, nie chcemy pamiętać?

To było zaledwie 21 lat temu, w lipcu. Tu u nas, w Europie, Europejczycy chrześcijanie masowo mordowali Europejczyków muzułmanów. Mordowali nie uchodźców, nie imigrantów, a tubylców, współbraci, z którymi przez wieki żyli na tej samej ziemi.

Nikt z nas nie myślał, że coś tak potwornego jest możliwe w naszej części świata w XX wieku.

Prawie dziewięć tysięcy ofiar nienawiści w pięć lipcowych dni. W kolejnych tygodniach następne tysiące. Największe ludobójstwo na naszym cywilizowanym kontynencie od czasu drugiej wojny światowej.

Inni Europejczycy, też pewnie chrześcijanie, przyglądali się temu biernie w niebieskich hełmach ONZ.

Pamiętacie te nazwy: Srebrenica, Żepa? A Sarajewo, Bihać, Tuzla, Gorażde?

Nic nie usprawiedliwia mordowania, żadna religia ani jej brak. Nic nie usprawiedliwia bierności świadków tych rzezi.

Tak łatwo rozniecić nienawiść, tak trudno ją potem zatrzymać. Rany nie goją się przez pokolenia.

 

47

Kto straszy, kto się cieszy

Jeśli te zamachy, morderstwa, napaści to kolejne elementy zamierzonej kampanii, jeśli mają one wspólnych organizatorów, jeśli ich celem jest destabilizacja Niemiec i Europy, sianie strachu, podsycanie nacjonalizmów i nienawiści do obcych, to polska telewizja narodowa doskonale ich wspomaga. Jeśli nie, to też działa po myśli islamistów. Oni tego właśnie chcą.

Ale nie tylko oni, islamiści…

Na Kremlu taki jeden kagiebista też zaciera ręce. Idzie dobrze! W Europie, w Niemczech strach!

Znów lecą bomby na Aleppo. Saddam zapłaci za pomoc zielonymi ludzikami.

 

46

Brońmy tureckich sędziów!

Turcja jest w krytycznym momencie po najdziwniejszym „zamachu” stanu w swojej historii.

Trzeba wystąpić w obronie tureckich sędziów! To oni są w pierwszej kolejności ofiarami „puczu” Erdogana.

Trzeba wystąpić w obronie tureckich urzędników i oficerów!

W Turcji trwają czystki i masowe aresztowania przeciwników, rzeczywistych lub domniemanych, Erdogana. Dokonano ich niemalże natychmiast po owym „puczu”. Jeszcze się nie zdarzyło, by tak ekspresowo ustalono winnych czy podejrzanych w takiej skali.

Oto jak dyktator z woli suwerena rozprawia się z demokracją, która dała mu władzę.

 

45

Gorzki kawał po turecku

Krew w Turcji. Wojsko wyszło z koszar, by przeprowadzić najbardziej nieudany zamach stanu w historii republiki.

Taka już tradycja w Turcji, że to armia poprzez zamachy, lub tylko nimi grożąc, odsuwała od władzy rządy, które odchodziły od założeń sformułowanych przez Mustafę Kemala, zwanego Atatürkiem, ojca Republiki Tureckiej – świeckiego, demokratycznego kraju.

Zamachowcy tym razem byli doskonale nieprzygotowani do zamachu, w przeciwieństwie do autokratycznego prezydenta Erdogana, który przygotowany był znakomicie i odparł atak… smartfonem.

Teraz nikt go nie powstrzyma przed zdobyciem pełni dyktatorskiej władzy. Właśnie „czyści” sądy i armię. Aresztuje i zwalnia tysiące ludzi. Wymienia elity.

Gdyby nie było tego „puczu”, Erdogan by go musiał wymyślić. Był mu wyjątkowo na rękę. A gdyby go nie wymyślił, to armia prędzej czy później odsunęłaby go od władzy. Skutecznie.

Coś może poszło nie tak, bo ofiary liczone są w setkach, a wielu żołnierzy tłum rozszarpał dosłownie na strzępy. A może autorzy scenariusza liczyli się z tym, ale nie była to dla nich zbyt wysoka cena za osiągnięcie celu?

Nie tak dawno, co dziś przypominają wszystkie media z wyjątkiem rządowych i „niepokornych”, Jaruś Kaczyński stawiał Erdogana za przykład, a Turcję za wzór. Ostatnio mówił też o potrzebie wymiany elit w Polsce.

Potrzebny jakiś pretekst? Tak trudno coś sprowokować?

Może jeszcze jeden wniosek dla nas. Wojsko deklarowało obronę demokracji i świeckości państwa przed dyktaturą Erdogana i jego partii. Armię pokonali jego wyznawcy pod hasłem… obrony demokracji. I tak otworzyli mu drzwi do niczym nieskrępowanej, niepodzielnej władzy dyktatorskiej.

 

44

Kancik poetycki

Starszym przypominam, młodsi pewnie nie znają tego jakże optymistycznego wiersza. Trzeba jednak umieć go odczytać – czytany „tradycyjnie”, z góry na dół, wydaje się pochwałą Stalina. Czytany poziomo (pierwsze wersy strofek I, III, II, IV, następnie drugie wersy… itd.) zyskuje!

Dlatego mimo zalewu chamstwa i prostactwa, buty i arogancji, mimo narastającej paranoi, wbrew tuningowanym autobiografiom i dopisywanym post factum zasługom historycznym, za pewnym klasykiem powiadam wam: Nie lękajcie się. Ducha nie gaście.

Bo przecież to wszystko już było i prędzej (oby!) czy później ONI:

Runą

I

Runą w łunach, spłoną w pożarach

Krzyże kościołów, krzyże ofiarne

I w bezpowrotnym zgubi się szlochu

Z lechickich ziem orzeł Polaków

II

O słońce jasne, wodzu Stalinie,

Niech sława Twoja nigdy nie zginie,

Niech jako orły prowadzi z gniazda

Rosji i Kremla płonąca gwiazda

III

Na ziemskim globie flagi czerwone

Będą na chwałę grały jak dzwony,

Czerwona Armia i wódz jej Stalin

Odwiecznych wrogów swoich obali

IV

Zmienisz się rychło w wieku godzinie

Polsko, a Twoje córy i syny

Wiara i każdy krzyż na mogile

U stóp nam legnie w prochu i pyle.

Zbigniew Turek, (ps. Adam Śreżoga)

 

43

Robienie z owieczek stada baranów

„Kierowca wyprosił z autobusu brzydko pachnącego pasażera” – doniosła „Gazeta”. Tytuł wprowadza w błąd, co wynika z treści artykułu, mimo barwnego opisu sytuacji: „Samo południe, upał, autobus nr 9, komplet pasażerów. Z tyłu autobusu w kierunku środka unosi się nieprzyjemny zapach”.

Nie byłem, nie czułem, jak się unosił, ale domyślam się, że facet nie tyle „brzydko pachniał”, co po prostu śmierdział. Może to szacunek dla bliźniego swego jak dla siebie samego skłonił autorkę tekstu do takiej delikatności.

Czy ten albo inny pasażer pachnie brzydko, czy pachnie ładnie, czy zapach jest przyjemny, czy nie, to rzecz gustu. Smród jest określeniem bardziej konkretnym, jednoznacznym i nie podlegającym dyskusji.

Ludzie w autobusie byli raczej zadowoleni i pewnie odetchnęli z ulgą, że mogą wreszcie oddychać swobodnie, choć diabli wiedzą, czy wszyscy przed wyjściem z domu brali prysznic. Sonda zamieszczona pod artykułem, zgodnie z tym, czego można się było spodziewać, przyniosła jednoznaczne wyniki: zdecydowana większość czytelników uznała, że kierowca zachował się prawidłowo, każąc facetowi opuścić pojazd.

Opinie wyrażane na forum pod artykułem też nie pozostawiają wątpliwości, aczkolwiek znaleźli się również obrońcy pasażera. Jeden z czytelników wyraził obawę, że ten kierowca za parę dni wyprosi z autobusu kulawego.

Dlaczego akurat kulawego? I dlaczego właśnie ten kierowca, a nie którykolwiek inny? Kierowcy nie mają w umowie o pracę klauzuli sumienia, bo gdyby mieli, to – oczywiście tylko ci z sumieniem – mogliby nie wypraszać nikogo; ci bez – wypraszać, kogo chcą. Mówi się przecież, że klauzulę będą mieć nawet kioskarze i pracownicy stacji benzynowych, zmuszani teraz wbrew swojemu sumieniu do sprzedawania prezerwatyw. Może więc stosowny zapis powinien być w Konstytucji RP? Jeśli sumienia nie ma, to chociaż klauzula będzie.

Nie wszyscy oczywiście są takimi formalistami. Czytałem gdzieś, że barman, powołując się właśnie na klauzulę sumienia, odmówił podania piwa z sokiem. A pewnie nie miał żadnego paragrafu w umowie z właścicielem knajpy. Sumienie to sumienie.

No właśnie, czułem, że ten artykuł o śmierdzącym i wyproszonym przez kierowcę pasażerze autobusu jakoś się wiąże z artykułem o wikarym ze Zwolenia, który wmawiał wiernym, że szczepionki są sporządzane z płodów poaborcyjnych. Nie wiem, czy bardziej mu chodziło o to, by zniechęcić ludzi do aborcji, czy do szczepień i szczepionek. (Niestety, tej na głupotę jeszcze nie wynaleziono).

Teraz widzę wyraźnie i jasno, że obydwa artykuły dotykają tych samych ważnych problemów. Po pierwsze, ludzkiego sumienia. Bo czy na przykład księża i biskupi nie powinni mieć czegoś takiego jak klauzula sumienia, o sumieniu nie wspominając? Powołując się na nią, mogliby odmówić opowiadania ludziom bzdur. Bo co powiedzą kiedyś, wyznając swe winy: Wybacz, Panie, że z Twoich owieczek robiłem stado baranów?

I po drugie, czy można wyprosić kierowcę? Gdyby stanowił zagrożenie dla bezpieczeństwa pasażerów? A czy obecni w kościele mogą wyprosić wikarego, który ma ich za idiotów i zagraża ich zdrowiu? Ostatecznie mogą się za niego pomodlić.

(Znalazłem ten tekst w swoim archiwum. Był opublikowany dwa lata temu w radomskiej „GW”. Ponieważ jest aktualny nie tylko ze względu na upał, przypominam go dziś, z niewielkimi zmianami.)

 

42

Trzy pytania do was z dalszych szeregów

Chciałbym jedynie pojąć, jak to jest możliwe, że tylu ludzi, tyle miasteczek, tyle miast, tyle narodów znosi niekiedy pojedynczego tyrana, który ma moc jedynie od tych, którzy mu ją dają (Étienne de La Boétie [15301563), francuski pisarz, eseista, filozof)

Patrzę kolejny raz na „obrady” sejmowej komisji. Nie ma słów dostatecznie obelżywych, by nazwać was za to, co robicie z naszą demokracją.

Na co liczycie?

Nic nie trwa wiecznie, żadna władza, żadna dyktatura, tyrania.

Kiedyś, prędzej czy później, i wy stracicie władzę. Odbierzemy wam ją, bo taka jest zasada, taka jest logika dziejów. Nie było w historii, nie ma i nie będzie od niej żadnych wyjątków. Wszystko przeminie. Wasza władza też. To kwestia czasu. Tylko.

Trzeba będzie kiedyś stawać przed sądami, trybunałami, płacić rachunki. Nie wiem, czy będzie okrągły stół, bo nie uznajecie tego mebla.

Macie tego świadomość?

On, opętany nienawiścią, może nie. A może liczy, że uda mu się przeżyć swój upadek. Pewnie najbliższa klika wie, że już poszliście za daleko, że teraz trzeba za wszelką cenę utrzymać kurs, by uniknąć odpowiedzialności. Ale wy, w drugim, trzecim szeregu i w tych dalszych? Nie wiecie z historii, jak to się kończy?

Gotowi jesteście na to?

 

41

Neobolszewizm

Morawiecki, jabłko, które niedaleko upadło jabłko od jabłoni, czyli nieodrodny syn swojego ojca, chce mi zarąbać moje ciężko zarobione i odłożone na starość pieniądze i oddać Polakom. Czy jako Polak z dziada pradziada też coś z tego dostanę? Pewności nie mam. Bo jeśli mi zarąbie, to jako komu? Polakowi przecież!

Dziennikarz dalekiej od PiS „Gazety Wyborczej” mówi, że to może nawet złe nie jest. Zabrać wszystkim i oddać po równo każdemu. W imię sprawiedliwości społecznej.

Było już paru takich i parę takich pomysłów z zakresu „sprawiedliwości społecznej” zrealizowano. Nazywano ich bolszewikami, komunistami, stalinistami, maoistami, trockistami. Jeden pies, teraz pis.

Czytałem gdzieś, że zapowiada ‒ Morawiecki ‒ budowę nowej elity kraju. Żeby wymieść i wymienić starą, jeszcze popeerelowską elitę. Było paru takich też. Tworzyli nowego człowieka, nowego obywatela, nowe elity. Mao zmarł dawno, może nie pamiętać, ale Pol Pot w 1998 roku, kolejny Kim zaś żyje i ma się dobrze. Można sprawdzić, jak to wygląda w praktyce.

Piotrowicz, poseł prokurator, to nowa czy stara elita? Bo się gubię…

Beata wystąpiła dziś w sejmie w monodramie „Towarzysz Wiesław w spódnicy”. To na pewno już nowa elita, chociaż w klasycznym repertuarze.

Antek ocalał, bo nie było innego scenariusza. Ktoś, kto odbudował z ruin polską armię w parę tygodni, nie mógł polec w starciu ze zdrajcami kraju z PO, służącymi wiadomym ośrodkom…

Nie słychać przewodniczącego Rady Państwa Andrzeja, ale co on ma do powiedzenia. On tylko podpisuje, co Komitet Centralny z woli suwerena I sekretarza przyjmie, a sejm uchwali.

A I sekretarz przyjął w niedzielę wybór na I sekretarza.

Jarek, partia!

Jarek, partia!

Jarek, partia!

Jarek, partia!

Jarek, partia!

 

40

Przeżegnać się czy wypić od razu?

Bywa tak, że czytasz coś i masz prawie pewność, że ktoś robi sobie z ciebie jaja. Że to żart, podpucha jakaś, ktoś cię wkręca. Ja mam tak coraz częściej. I boję się, że się dam nabrać, gdy uwierzę, albo że nie uwierzę, a to będzie na serio.

Dzisiaj na przykład ktoś udostępnił na FB link do ciekawego artykułu na portalu poświęconym fronda.pl. Zaczyna się tak:

„Naukowcy udowodnili doświadczalnie, że znak Krzyża zabija zarazki i zmienia właściwości optyczne wody.Potwierdziliśmy, że stary zwyczaj czynienia znaku Krzyża nad jedzeniem i piciem przed posiłkiem ma głęboki mistyczny sens mówi fizyk Angelina Małachowskaja. Ukryta jest za nim również korzyść praktyczna: Żywność oczyszcza się dosłownie w ciągu chwili. Jest to wielki cud, który dokonuje się praktycznie każdego dnia”.

Dalej jest opis zjawiska, naukowego eksperymentu i jego wyników.

„Naukowcy sprawdzili działanie modlitwy »Ojcze nasz« i prawosławnego znaku krzyża na bakterie chorobotwórcze. Do badań pobrano próbki wody z różnych miejsc ze studzien, rzek i jezior. Wszystkie próbki zawierały bakterie pałeczki okrężnicy i gronkowca złocistego. Okazało się jednak, że jeśli przeczyta się modlitwę »Ojcze nasz« i przeżegna wodę znakiem Krzyża, to ilość szkodliwych drobnoustrojów może zmniejszyć się w 7, 10, 100, a nawet więcej aniżeli 1000 razy!”

No! Więc na cholerę (nomen omen) budować te oczyszczalnie ścieków?! Wystarczy postawić kapliczki przy rzekach i kanałach ze ściekami, a dla pewności odmówić zdrowaśkę przed wypiciem szklaneczki kranówki. I koniecznie się przeżegnać starannie, gdyż:

„Zaobserwowano korzystny efekt modlitwy i oddziaływania znaku Krzyża na człowieka u wszystkich badanych stabilizowało się ciśnienie, poprawiały parametry krwi. Dziwny był ten fakt, że parametry zmieniały się w dokładnie potrzebnym dla uzdrowienia kierunku: u pacjentów z podciśnieniem ciśnienie się zwiększało, z nadciśnieniem obniżało.

Zauważono, że jeśli znak Krzyża człowiek nakładał na siebie niedbale, niedokładnie złożył trzy palce dłoni, lub nie dotykał koniecznych punktów (środek czoła, środek splotu słonecznego, zagłębień prawego i lewego ramienia), to pozytywny wynik oddziaływania był o wiele mniejszy lub w ogóle go nie było”.

Naukowcy dowiedli ponadto, że znak krzyża wpływa na gęstość optyczną wody. Woda rozróżnia sens modlitw, zapamiętuje ich oddziaływanie. Mało tego ‒ potrafi rozróżnić, kto i jak je wypowiada ‒ wierzący mniej czy bardziej, niewierzący, świecki, kapłan. Inaczej reaguje zmianą gęstości optycznej w zależności od stopnia wiary i świeceń kapłańskich!

„Ponieważ ciało ludzkie składa się z więcej niż dwóch trzecich wody, to znaczy, że Bóg stworzył w nas taki system kanałów fizycznych, które w organizmie regulują wszystkie procesy biochemiczne i który dokładnie »rozpoznaje« imię Jezusa Chrystusa!

Można powiedzieć, że znak Krzyża to jest generator światła. Przy żadnym innym ułożeniu palców rąk (dłonią, czy przy niedbałym ułożeniu palców, przy szybkim nieodpowiednim machaniu rękami) żadnych zmian (zwiększenia) gęstości optycznej wody z kranu nie stwierdzono”.

Przeczytałem raz, drugi, piąty, dziesiąty… Chodziłem po wsi i pytałem najstarsze kobiety. Patrzyły na mnie jakoś tak dziwnie, nawet wam nie powiem jak. No i nie wiem do tej pory: przeżegnać się czy wypić od razu?

Jest jeszcze pod artykułem podpis: jko/cudajezusa.pl

Może to jest jakaś wskazówka?

 

39

Akcja z Trybunałem

‒  Puk, puk

‒  Kto tam?

‒  To my, Naród

‒  Wy do kogo?

‒  Nie do kogo, tylko po kogo?

‒  No to: po kogo?

‒  Przyszliśmy po Andrzeja

‒  A czego od niego chcecie?

‒  Chcemy go gdzieś wyciągnąć?

‒  Na narty?

‒ Nieeee, na rozprawę

‒  Jaką rozprawę?!

‒  Przed Trybunałem

‒ Aleeee… nie ma go

‒  Jak to? Stoimy tu od tygodnia. Nigdzie nie wychodził

‒  Uszedł chyba wczoraj kanałami na Żoliborz

‒  O! To idziemy na Żoliborz. Wyciągniemy od razu obu!

Wszelkie podobieństwo do osób, zdarzeń, sytuacji i Bóg wie jeszcze czego jest przypadkowo zmyślone lecz zamierzone. I kto wie, czy nie prorocze.

 

38

Czego nie przewidzianoCzego nie przewidziano w konstytucji

Jeśli osoba sprawująca urząd prezydenta łamie prawo i nic się nie dzieje, jeśli łamie prawo osoba pełniąca obowiązki premiera i nic, jeśli partia rządząca przypomina zorganizowaną grupę przestępczą, dąży do rozmontowania demokracji, pacyfikuje instytucje stojące na jej straży i też nic, to jest to argument za zmianą konstytucji. Gdy tylko będzie to możliwe.

Musi być w konstytucji klarowny zapis o zasadach odsuwania takich ludzi od władzy. Musi być ustalona procedura impeachmentu. Trzeba zmienić też zasady dotyczące stawiania polityków przed Trybunał Stanu, nawet „szeregowego” posła, który pociąga za sznurki. Trudno bowiem to zrobić według dzisiejszych przepisów. Także przewidziane kary, które może TS wymierzyć, są symboliczne w porównaniu do skali zła.

Są zapisy o delegalizacji partii, brak chyba przepisów „wykonawczych”. A może trzeba dać obywatelski impuls, by uruchomiono tę procedurę? Bo jeśli łamana jest konstytucja, świadomie i z premedytacja, to jest chyba warunek wystarczający i konieczny, by to rozpocząć.

Twórcy naszej konstytucji nie przewidzieli, że ludzie wybiorą kiedyś „suwerena”, który demokracji zagrozi, że będzie ją demolował w ramach „dobrej zmiany”.

Ale pierwszym zadaniem jest odsunięcie PiS od władzy. Tu muszą działać zgodnie i razem wszystkie demokratyczne siły, partie, organizacje i obywatele.

Lechu, Władku i inni bohaterowie tamtej walki ‒  wracajcie!

 

37

Bo w moich oczach granatów pęk…

Wzmożenie patriotyczne w krzywym zwierciadle. Oto radomski zespół rockowy „Lustro” nagrał płytę z pieśniami „partyzanckimi”. Lada dzień ma mieć premierę w TVP Historia klip z nową wersją szlagieru Czerwonych Gitar ‒  balladą „Niebieskooka”. Chłopcy grają ostro, patriotom się podoba. Tym bardziej że grupa rekonstrukcyjna zagrała partyzantów AK, że hej.

I czy ktoś jeszcze pamięta, że ta „partyzancka” piosenka (tekst Roman Sadowski, muzyka Henryk Kleyne) po raz pierwszy została wykonana w 1969 roku? Gdy w tamtych latach do władzy w PZPR doszła tak zwana grupa partyzantów z Mietkiem Moczarem, gwiazdy naszych estrad, by mieć wstęp na festiwale i dostęp do radia i tv, śpiewały piosenki w rodzaju: „Przyjedź mamo na przysięgę”, „Żołnierz dziewczynie nie skłamie” czy „Niebieskooką” właśnie. Miały one sławić Armię Ludową i Ludowe Wojsko Polskie. Nikomu do głowy nie przyszło, że po pół wieku będą wykonywane na cześć AK. A jednak się udało!
Przyjdę do Ciebie, niebieskooka, 
Przyjdę do Ciebie, w pogodny czas, 
Żeby zrozumieć, że tam, wysoko, 
Może być miliard zwyczajnych gwiazd. 

Bo moje oczy są granatowe, 
Bo w moich oczach granatów pęk, 
Które mi kiedyś dziad mój zostawił, 
Bym nigdy nie znał, co znaczy lęk.

 

36

Cham ćwierknął coś do Lecha

Niewiele dziś napisze, bo… cóż tu napisać. Jakiś cham (nazwiska nie wymienię, bo chamy nie mają nazwisk godnych wymieniania) z mandatem posła (bo przecież nie poseł) otrzymanym od suwerena, napisał na Twitterze pod adresem Lecha Wałęsy:

„Zapraszam Cię na solo bydlaku!”.

Tylko dla porządku dodam, bo to chyba jest jasne, ów cham (nazwiska nie wymienię, bo chamy nie mają nazwisk godnych wymieniania) z mandatem posła (bo przecież nie poseł) otrzymanym od suwerena jest z PiS-u.

Nasz Lech zadeklarował, że wraca. Zapowiedział, że obecna władza zostanie „wyrwana z korzeniami”. I to tak rozsierdziło chama (nazwiska nie wymienię, bo chamy nie mają nazwisk godnych wymieniania) z mandatem posła PiS-u (bo przecież nie poseł) otrzymanym od suwerena.

Otóż chamie (nazwiska nie wymienię, bo chamy nie mają nazwisk godnych wymieniania) z mandatem posła PiS-u (boś przecież nie poseł) otrzymanym od suwerena, odpowiem ci cytatem z pewnego kabaretu: Lechowi to ty możesz skoczyć tam, gdzie go możesz w dupę pocałować.

Schamienie sejmu postępuje jeszcze szybciej niż dobra zmiana.

 

35

Jarek niezwykle ceni Tuska!

Hmmm… zadumałem się po słowach Jarka. Dotarło do mnie, że on ‒  wbrew temu, co wszyscy mówicie, niezwykle ceni Tuska!

No bo pomyślcie przez chwilę. Jeden nasz emigrant zarobkowy, bo przecież nie uchodźca polityczny, siedząc sobie w Brukseli, wywalił Zjednoczone Królestwo z Europy?! Jeśli Jarek tak twierdzi, mniejsza z tym, czy to ma sens, to znaczy, że uważa Tuska za GIGANTA! Za człowieka, który może dokonać czegoś, co w historii nikomu się nie udało!

Choć, po prawdzie, próbowali raczej w drugą stronę, czyli podbić Brytanię i ją przyłączyć. Czy to Napoleon, któremu pomagali nasi, czy Hitler, któremu nasi przeszkadzali. Był jeszcze Jan Tomaszewski, ale jemu udało się raptem tylko zatrzymać Anglię. A gdy już Zjednoczone Królestwo samo i z własnej woli do Europy się przyłączyło ‒  tracąc, jak chcą prawdziwi patrioci i tu, i tam ‒  swoją suwerenność, to Tusk ich z Europy wygnał! On to sprawił, że wyjdą i znów będą niepodlegli. Czy to nie oznaka nieprawdopodobnego podziwu dla mocy i możliwości Tuska, jeśli ktoś tak twierdzi?

Potwierdza to inne zdanie wypowiedziane dziś przez Jarka: „Tusk powinien zniknąć z polityki europejskiej!” I to należy rozumieć jako uznanie, zachętę, postulat czy nawet zapowiedź: Tusk na szefa ONZ!

PiS, czyli suweren, czyli Polska zgłosi go i poprze!

Tylko ludzie mali, zakompleksieni i złośliwi (nie utożsamiać z Jarkiem!) będą w tym się dopatrywać planu, by trzymać Tuska jak najdalej od kraju i by jak najdłużej nie wracał.

PS

Nawet jeśli Tusk spowodował wyjście Wielkiej Brytanii z EU, to wypad Anglii z EURO jest wyłączną zasługą Islandczyków. Choć Wybitny Znawca Footballu z Żoliborza pewnie ma inne zdanie.

 

34

Pasterz z polityką do swych owieczek… 

Dlaczego głównym punktem obchodów rocznicy radomskiego Czerwca ’76 jest zawsze katolicka msza odprawiana na skrzyżowaniu ulic Żeromskiego i 25 Czerwca, przy kamieniu upamiętniającym robotniczy protest? Nie ma to żadnego racjonalnego uzasadnienia. Nie ma i nie było ku temu żadnego powodu.Różne słowa tu już padały spod ołtarza. W tym roku homilię wygłosił biskup płocki Piotr Libera. Oto jego „słowo Boże”.

„Ile braku rozsądku lub premedytacji było w oddaniu tak wielu gazet, stacji radiowych i telewizyjnych, portali internetowych w ręce resortowych dzieci bądź właścicieli z zagranicy. Czy brakiem zwykłej życiowej mądrości jest małpowanie Zachodu? Jaka dziejowa konieczność może popierać lewacką politykę multikulti, dla której wszystkie kultury są jednakowo ważne, tylko nie ta, w której wyrośli, chrystusowa, chrześcijańska. W ostatnich tygodniach, dniach obserwujemy, jak tak zwana nowoczesna demokracja tu w kraju i na pogubionym duchowo Zachodzie panicznie przestraszyła się Polski. To przecież nie o takie czy inne trybunały chodzi, tylko o to, że taka Polska, Polska odnajdująca swoją tożsamość w chrześcijaństwie, solidarna z wiarą i nadziejami prostego człowieka, zatroskana o naprawienie krzywd i niesprawiedliwości ze strony Wschodu i Zachodu, ze strony własnych elit i bankierów, jest niewygodna” grzmiał Libera z ołtarza.

Cóż powiedzieć na to?

Jeśli gdzieś tam po kuriach frasujecie się, że kościoły pustawe, to wierzcie mi, że to za waszą sprawą. I będzie jeszcze gorzej. Nie zajmujecie się wiarą, ludźmi i ich problemami. Nie proponujecie dialogu, tolerancji, szacunku, miłosierdzia. Nie szukacie odpowiedzi na wyzwania współczesnego świata. Uprawiacie politykę, propagandę. I coraz częściej nic więcej.

Oderwaliście się, panowie pasterze od swych owieczek, tak jak towarzysze sekretarze partii oderwali się od ludzi, od społeczeństwa. Tak jak sekretarze partii, do której teraz lgniecie, w rzeczywistości odrywają się i dziś.

Amen.

PS

Tak na marginesie… Wtedy też wielu z was się bratało z panami sekretarzami…

 

33

40 lat później

Droga pasztetowa to była tylko iskra, która spowodowała eksplozję. Gazu nikt nie czuł wcześniej, ale był już nagromadzony. Więc wybuchnąć musiało.

Polska nie rosła w siłę, a ludzie nie żyli dostatniej. Naród nie był z partią, partia nie była z narodem. Partyjna propaganda budowała kolorowe dekoracje, za którymi kryła się szara, ponura rzeczywistość.

Arogancja władzy, bezczelna propaganda, zakłamanie.

PZPR. W jej nazwie nic nie znaczyło tego, co znaczyć miało. Czy prawo albo sprawiedliwość w nazwie partii znaczą prawo i sprawiedliwość?

40 lat temu w Radomiu, Ursusie, Płocku zaczął się koniec tego systemu. Zdemolowane miasto, upokorzone i pobite. Wydawało się im, że wygrali, ale to była ich porażka.

Tak się to kończy zawsze. Tak się kończy zakłamanie i arogancja władzy, brak demokracji.

Każda władza się kiedyś kończy. Nawet gdy demokracji nie ma. Każda zła władza źle się kończy. I kończy źle.

 

32

Mała Brytania

Strzelili sobie w kolano. Kula przeszła na wylot i przebiła stopę. Wielka Brytania nie wyjdzie z Unii Europejskiej. Prawdopodobnie wyjdzie z atlasów. Ostatnia pozostałość dawnego Imperium rozleci się na poszczególne… federacje piłkarskie. Szkocja po stuleciach odzyska niepodległość. Po stuleciach Brytyjczycy (?) oddadzą Irlandię Irlandczykom. W Małej Brytanii zostanie początkowo Anglia i Walia. Po jakimś czasie i ona zagrozi ogłoszeniem niepodległości. I hit stulecia! Ba! Tysiąclecia. Od Anglii odłączy się Londyn! Czy referendum przeprowadzone w Wielkiej Brytanii będzie ważne, gdy nie będzie Wielkiej Brytanii? Tak się kończą nieodpowiedzialne zagrywki polityków. Tak się kończy budzenie demonów, sianie wiatru. Cameron jest największym idiotą nowoczesnej Europy.

PS

Hiszpania już upomina się o Gibraltar? Argentyna o Malwiny?

 

31

Czas robactwa

robactwRozgrzebią groby. Zbeszczeszczą. Nie znajdą nic, wiedzą o tym. Bo chodzi o to, by szukać, nie znaleźć. Nie wiem, z czym porównać ten czas. Stalinizm? 1968 rok? Czas pogardy, czas obrzydliwości. Czas złych ludzi, nikczemnych, tępych i mściwych. Czas cmentarnych hien. Czas robactwa. Perfidia kłamstwa, że to wszystko w imię prawdy. Jakiej prawdy? „Prawdą” dla nich jest to, w co nawet sami nie wierzą, lecz chcą, by ich lud wierzył. „Prawdą” nie jest to, co nią jest w istocie. „Prawdy” nie ma i nie ma szukania jej. Jest tylko cyniczna gra trupami, pamięcią o ludziach. Będzie publiczne rozdrapywanie ran przez nieszczęsne wdowy, będą spektakle z powtórnymi pochówkami. Na Wawelu też? Mały nikczemnik terroryzuje ten kraj swoimi wyrzutami sumienia.

 

30

Powiew

powiew1Kolejna rocznica. Przemowy, msza, kwiaty pod… Pod kamieniem. Pomnika radomskiego Czerwca nie ma do dziś.

To, co stoi u zbiegu ulic 25 Czerwca i Żeromskiego, to istny dziwoląg. Szpetota, tandeta i chaos. Jakiś kamień węgielny, do tego jedna tablica, druga, papieska, murek… Za pierwszej „Solidarności” był nawet konkurs na pomnik. Wygrał dość kuriozalny projekt z czołgami czy czołgiem. Drugą nagrodę otrzymał znakomity projekt Macieja Szańkowskiego „Powiew” (na ilustracji). Postawiono już ten nieszczęsny kamień. Przyszedł stan wojenny i wszystko przepadło. Potem modlił się przy nim JPII. Co parę lat wraca temat budowy pomnika według tego projektu, w innej lokalizacji ‒ na placu Jagiellońskim. Artysta zrezygnował nawet z honorarium. Wzbudza to jednak za każdym razem niezrozumiały sprzeciw, wręcz furię prawicowych i katolickich środowisk i działaczy radomskiej „S”. Tak jakby to była ich historia, to co się stało przed 40 laty…, tak jakby to był ich symbol… „Powiew” wzbudza do dziś jakiś dziwny lęk w niektórych środowiskach.

Tak wielu boi się powiewu wolności.

 

29

Okruchy z Czerwca

To był początek wakacji, skończyłem właśnie trzecią klasę. Ciepły, słoneczny poranek zapowiadał fajny, beztroski dzień. Leżałem jeszcze w łóżku, gdy z hukiem wpadła sąsiadka z trzeciego piętra i krzyczała do mojej mamy: ‒ Wie pani, co się dzieje!? Z Waltera wyszli, z Blaszanki też. Idą pod Radoskór! Wszędzie pełno milicji!

Zerwałem się i wyjrzałem przez balkon. Na podwórku mojego „radoskórowego” bloku stało kilka kobiet, które żywo gestykulowały. Obok był blok Waltera, z drugiej strony Tytoniówki. Tam podobne obrazki. Zacząłem się szybko ubierać, by biec na miasto. Do pokoju weszła mama i… tak dostałem swój pierwszy i jedyny w życiu areszt domowy.

***

Tym, co się wydarzyło poprzedniego dnia, nie zaprzątałem sobie głowy. Owszem, słyszałem wieczorne rozmowy rodziców i rodziny, która nas odwiedziła. Przeliczali, ile to teraz będzie kosztować kawałek kiełbasy, ile masło. Ja martwiłem się wtedy, skąd wziąć pieniądze na płytę Led Zeppelin. Rano 25 czerwca dotarło do mnie, że na tę płytę, po pierwsze, będę musiał pewnie długo poczekać, po drugie ‒ są ważniejsze sprawy.

***

Po 40 latach zostały jakieś okruchy pamięci, luźne obrazki. Składam je, niekoniecznie w chronologicznej kolejności. Pamiętam jak z pobliskiej Tytoniówki moją ulicą szedł tłum ludzi z okrzykiem: „Chodźcie z nami! Chodźcie z nami!” Gdzieś przez to przedzierał się dźwięk milicyjnych syren. Pamiętam biegnących dokądś ludzi, sąsiadki dźwigające z pobliskiego sklepu torby pełne zakupów. Tak już było, gdy tylko poszła wieść, że coś się dzieje, albo ma się stać, sąsiadki biegły do sklepu kupić mąkę, kaszę, cukier, sól. I starszych chłopaków pamiętam z sąsiedztwa wracających z miasta z belami materiałów i zdobycznym dywanem. Już wiedzieliśmy, że w mieście trwa bitwa, że ludzie rozbili wystawy sklepowe, że wynoszą towar.

Ojciec wrócił po południu. Zaraz weszliśmy na dach naszego bloku. Od strony centrum miasta snuł się dym. Za chwilę ktoś przyniósł wieść, że pali się Komitet Wojewódzki PZPR. Nad centrum latał śmigłowiec. Odrywały się od niego smużki dymu, słuchać było odgłos jakby wystrzałów. Po jakimś czasie zrozumieliśmy i poczuliśmy, że to pociski z gazem łzawiącym. Trzeba było zejść i się schować, bo mimo sporej odległości, zaczęliśmy odczuwać skutki jego działania. Do naszego mieszkania co chwilę ktoś wpadał i dzielił się nowinami z miasta i z naszej fabryki, bo i tak wszyscy w bloku mówili o Radoskórze.

Wieczorem ludzie zebrali się w tych mieszkaniach, gdzie był telewizor, czekali na dziennik. Z grupą kolegów stałem podwórku. Ktoś z balkonu krzyknął: „Odwołali podwyżki!”.

Nie wiem, o której nasz blok, tak jak i sąsiednie, poszedł spać. Z ojcem jak zwykle słuchaliśmy Radia Wolna Europa.

***

Pamiętam wstrząsający obraz centrum Radomia w następnych dniach. Szkło potłuczonych witryn, połamane ławki, porozrzucane skrzynki i sklepowe kartony, smród gazu i dymu. Wszędzie pełno milicji i ZOMO. I ten potworny strach pamiętam. To przygnębienie i bezsilną złość. Krążyły dramatyczne opowieści o wyłapywaniu ludzi, biciu, o „ścieżkach zdrowia”, o strzyżeniu w bramach złapanych przez zomowców chłopaków. My, wówczas długowłosi nastolatkowie, woleliśmy nie wchodzić im w drogę, ale musieliśmy zobaczyć, jak tam jest.

W kolejnych dniach docierało do naszego bloku coraz więcej informacji o wyrzuconych z pracy, o aresztowanych i skatowanych ludziach. Tak, to miasto, które się zbuntowało, zostało skatowane.

***

Kilka tygodni później na wczasach w Wiśle, gdy tylko się rozeszło, że jesteśmy z Radomia, musieliśmy w nieskończoność opowiadać o tym, co się wydarzyło. ‒ Następnym razem będziemy do tego lepiej przygotowani ‒ powiedział mężczyzna ze Szczecina, uczestnik strajków w 1970 roku.

***

Byłem wtedy beztroskim, „hippisującym” nastolatkiem z silnym poczuciem wolności. Dzięki ojcu wiedziałem agresji sowietów 17 września, o Katyniu, o zbrodniach stalinowskich. I o kolejnych naszych ważnych datach, o ‘56 roku w Poznaniu, o marcu ‘68, o grudniu ‘70 na Wybrzeżu. Ale, tak myślę dziś, po 40 latach, że to tamten czerwiec coś we mnie zmienił na zawsze. Zrozumiałem, że wolność to coś więcej, niż sobie do tej pory wyobrażałem. Pięć lat później byłem prawie dwa miesiące na najdłuższym strajku w Polsce. Zakończył się 13 grudnia nad ranem.

Dziś chodzę w tłumie ludzi po ulicach Warszawy i drę się, ile sił:

‒ DE MO KRAC JĘ OB RO NI MY! DE MO KRAC JĘ OB RO NI MY!

Obronimy!

 

28

Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

Jarek pamiętał i towarzysze pamiętali. 67 rocznica urodzin jego i brata to dzień najświętszy ze wszystkich dni świętych. Cała partia święciła ów dzień święty i aparat państwowy też. Stąd ta feta w Świnoujściu, ten pomnik, ten dowód wdzięczności dla wielkiego wizjonera, prezydenta tysiąclecia. Dowód godny i właściwy. Zaprawdę powiadam wam, jeszcze nikt nigdy nie ofiarował nikomu gazoportu. Wzruszające, zaiste. Ciekawe, co będzie za rok, bo czegoś mniej okazałego ofiarować nie uchodzi. Może poeta Rymkiewicz jakiś poemat napisze? A potem pierwszy szeregowy poseł IV RP poleciał w ramach programu Helikopter Plus ze Świnoujścia pod Wawel. Nie wiadomo, czy program wejdzie (wleci?) w życie. Na razie Jarek, mimo takiego święta!, przeprowadza testy policyjnym śmigłowcem od Błaszczaka.

To prawdziwie dobra Dobra Zmiana. Ci z Peło to by pewnie w takim dniu ośmiorniczki żarli na koszt podatnika. Jarek zgodził się lecieć za darmo.

 

27

Karły moralne nie wybaczają

IPN zlustruje generała Zbigniewa Ścibor-Rylskiego. Bohater powstania warszawskiego ma 99 lat. Nie jest „dobrym patriotą”, bo potępił bydło buczące i wyjące na Powązkach.

Karły moralne buczą, ale nie wybaczają.

 

26

Jedna wielka sławojka

Gazoport im. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Trudno niektórym pogodzić się z tym, że wybudował go Tusk. Ale to on, prezydent tysiąclecia rzucił tę światłą myśl, by budować ‒ twierdzi brat bliźniak. Brat bliźniak mówi też, że to historyczna chwila, bo pierwszy obiekt przemysłowy w Polsce będzie nosił imię jego brata bliźniaka. Pierwszy, więc chyba będą kolejne.

A jest co nazywać imieniem prezydenta tysiąclecia! 3 tysiące orlików, autostrady i drogi ekspresowe, stadion narodowy i parę innych, żłobki, szkoły i przedszkola. A oczyszczalnie ścieków? Wszystko to były przecież, ujawnione publicznie lub tylko bratu, jego idee. Eh, Platformo, twoja wina.

Brat bliźniak zrobi wszystko, by zagłuszyć swoje sumienie, wymazać własną winę i odpowiedzialność za tragedię. Robi to Wawelem, fałszywymi oskarżeniami i pomnikami, ulicami, tablicami, a nawet gazoportem. I zatruwa życie w tym kraju swym smoleńskim obłędem.

Dziś na ilustracji zdjęcie gazu. Gaz jest tak samo bezbarwny jak patron gazoportu. Dlatego nic nie widzicie.

PS

W czasach bidnej II RP, by podnieść stopień rozwoju cywilizacyjnego, minister Felicjan Sławoj-Składkowski wprowadził program budowy drewnianych wychodków. W parę lat w całym kraju stanęły ich tysiące i ludność nie chodziła już za potrzebą do obory lub za stodołę. Wdzięczni rodacy nazwali owe wychodki sławojkami.

Nie wiem czemu mi się to skojarzyło z gazoportem Kaczyńskiego?

 

25

Ciągle coś mamy z Niemcami

W Paryżu remis raczej niezwykły. W dodatku zwycięski, jak mówią. Pod Grunwaldem wyszło jak zwykle. Zwycięstwo, zmarnowane, oceniają. Jeśli Jagiełło dostał dwa nagie miecze, to Nawałce należy się chociaż jedna futbolówka. Może być też naga.

 

24

Milosc_ plus nie piecet_1Miłość plus, nie pińcet

Rano po drodze do Radomia miałem coś załatwić w sąsiedniej wsi. Gdy tylko wysiadłem z samochodu, usłyszałem pełne rozpaczy miauczenie. W zaroślach z dala od domów znalazłem to wrzeszczące maleństwo.

I co było robić? Zostawić? Pewnie by nie przeżyło. A ja długo jeszcze bym słyszał ten jego wrzask. Zabrałem. Najpierw do zaprzyjaźnionego od lat pana doktora. Okazuje się, że to kawaler, jest zdrowy, ma około sześć tygodni. A od pana doktora do domu.

I teraz mieszka z nami już trójka: pies Fredek, kotka mojego życia – Lusia, no i mały Stefanek.

Zanim Stefanka przywiozłem, pytałem ludzi we wsi, może komuś zginął albo może ktoś chce? – Eee, panie? Kto by tam kota szukał? Przy każdym domu pełno się tego kręci. A tego tu, to pewno kto podrzucił.

„Pewno” tak. Na sto procent jakiś przechodzący nocą przez wieś imigrant islamista, gej, zdrajca narodu albo inna zaraza. Bo przecież nie Polak, katolik i patriota.

Przy okazji, Beata, nie chcę od ciebie nic na mojego psa i moje koty. Biorę je do domu z miłości plus, a nie dla kasy. To tak, jak powinno być z dziećmi.

 

23

Poeci słuszni i niesłuszni

Poeci od dawna nie dzielą się na dobrych i złych, a na słusznych i niesłusznych.

Czasy teraz takie, że słuszny jest poeta Rymkiewicz, niesłuszny – poeta Kornhauser. Jakub, bo jest ich dwóch. Czy Julian, ojciec, jest słuszny, tego nie wiem.

Niesłuszny był Miłosz i niesłuszna była Szymborska. Dostali te Noble, ale wiadomo, kto i za co je daje. Określone kręgi wiadomych sił. A w młodości to przecież byli piewcy Stalina. Do końca życia win swych nie okupili.

Kornhauser jest teraz szczególnie niesłuszny, bo naszczekał na szwagra Dudę w „Wyborczej” i dostał mało znaczącą wprawdzie nagrodę, ale bardzo niesłusznej Szymborskiej. A tego patriotyczni koneserzy poezji nie wybaczają.

Chociaż…. słuszny poeta Rymkiewicz dostał prestiżową, cenioną wyżej od Nobla, nagrodę Kaczyńskiego, a przed laty Nike od Agory wręczał mu Michnik. Albo wybaczyli, albo zapomnieli. Albo poeta Rymkiewicz słusznymi rymami dawne winy swoje odkupił.

 

22

Teraz widzisz Tusku, jak się gra?!

Przyznaję się! Byłem człowiekiem małej wiary. Do tego podłym i złośliwym, wcale nie oderwanym od koryta, tylko od rzeczywistości. Krytykowałem i potępiałem wszystko, co robił nowy rząd, cały ten PiS, jego prezes Jarosław i sam rezydent.

A tu taki sukces rządu, premier Szydło, sukces PiS-u i rezydenta!!! Oraz, oczywiście, Geniusza z Żoliborza (mieszkańcy dzielnicy, wybaczcie!).

Dobra zmiana sprawdziła się w polskiej piłce. Oto jest 1:0 plus. Plus, bo to pierwsze w historii nasze zwycięstwo na mistrzostwach Europy.

Podobno naszych piłkarzy dodatkowo zmobilizowano, strasząc ich, że jeśli nie wygrają wreszcie na Euroi nie wyjdą z grupy, to prezesa Bońka zastąpi eksposeł Karski.

W naszej szatni zaczęto spekulować zaraz, że prezes Karski z nowym prezesem od piłki ręcznej Hofmanem, też znanym eksposłem, mogą wszystko w sprzyjających okolicznościach przyrody. Mogą na przykład popłynąć na Cyprze albo na jakiejś plaży w Hiszpanii. A wtedy wymyślą unifikację obu dyscyplin piłkarskich. Będziemy wprawdzie mistrzami świata w piłce nożno-ręcznej na dłuuugie lata, ale z obecnej kadry chyba nikt się nie załapie.

Teraz widzisz, Tusku, jak się gra?!

 

21

ZaPiSki imienia…

„Nasi” zrobili wystawę w Berlinie, w Bundestagu. Nie ma na niej prezydenta Wałęsy, jest Szydło. Nawet Urban nie posunął się tak daleko, by Lecha wymazać całkiem. Był Wałęsa, obywatel Wałęsa.

Gazoport w Świnoujściu będzie nosił imię Lecha Kaczyńskiego. To może Polska im. Lecha Kaczyńskiego, prezydenta 1000-lecia?

Jarek własnym palcem wskazał miejsce, gdzie ma stanąć pomnik w Warszawie. A nawet dwa. Nie wiem, czy zaplanował już miejsce również na swój monument?

A może mauzoleum na placu Defilad?

Z dzieciństwa pamiętam, że w salach lekcyjnych, urzędach czy sklepach wisiały portrety naszych drogich przywódców partyjnych i państwowych obok godła. Patrzył na mnie tow. Wiesław, patrzył premier Cyrankiewicz. I komu to przeszkadzało?!

 

20

Cuda, panie. I dziwy

Na pasie z prawej na czerwonym zatrzymał się minivan. Facet opuścił daszek przeciwsłoneczny, otworzył lusterko, wyciągnął jednorazówkę i zaczął się golić. A właściwie skrobać po brodzie, na sucho. Taka mordęga. Widywałem już kobiety poprawiające makijaż, ale golącego się faceta widzę pierwszy raz. Pewnie ma jakąś motywację albo  silną potrzebę.

À propos. W ubiegłym tygodniu, góra 50 metrów od szosy, pod Radomiem, w szczerym polu jakaś para bzykała się w biały dzień na stojąco przy samochodzie.

Może więc facet na randkę jechał, ten w minivanie? Albo na szybki seks przy szosie? Kto gowie?

A może te zjawiska to efekt pińćset plus? Naród ruszył płodzić na potęgę? Znam przypadki, że jednym przestało się opłacać pracować, drugim przestało się chcieć szukać jakiejkolwiek roboty, bo dostają trzy, cztery razy po pińćset. To może ci, co nie dostają, też chcą jak najszybciej? Czy się stoi, czy się leży, pińćset złoty się należy.

Tak czy owak zaczęło się Euro. Lada dzień Kur….ski pewnie ogłosi, że cały naród ogląda telewizję. I kto mu zaprzeczy?!

 

19

„Wersalu tu, na tej sali, już nie będzie”

– Wersalu tu, na tej sali, już nie będzie – powiedział kiedyś z mównicy sejmowej Andrzej Lepper. Można się byłooburzyć, zbulwersować, rzucić: A to cham!, albo też uznać, że to jednak nic nowego: Wersalu nie było tam już od dawna.

Optymistom wydawało się, że właśnie jest już to dno, od którego będzie się można odbić. Że wystarczy poczekać, aż Samoobrony w sejmie nie będzie. Nic z tego, Samoobrony nie ma już od dawna, a poziom nurkuje i dna nie widać.

Dziś było tak:

„Złaź z tej mównicy”, „Siadaj na miejsce, babo jedna”, „Zejdź z tej mównicy, bo ja ci zaraz pomogę”, „no stercz sobie”- komentowały posłanki.

„Oddaj dietę, jak ci się nie chce pracować!”, „Boże, nie rób z siebie idiotki, zejdź, bo wstyd…”, „Zjeżdżaj, babo jedna!”, „Weź, ty plotkaro!”, „Kasa zawsze działa na PO”.*

Tylko dla porządku dodam, że na mównicy stała posłanka z PO Agnieszka Pomaska.

„Miłe słowa”leciały z ław PiS-u. Ław pełnych prawdziwych Polaków, patriotów i katolików.

Nie wiedziałem, że kiedyś tak zatęsknię za Lepperem. Za Chojarską i Renatą Beger z kurwikami w oczach. Wolałbym je obie niż jedną Pawłowicz.

– O tempora, o mores! – zakrzyknął Cyceron w mowie przeciwko rzymskiemu awanturnikowi i aferzyście Katylinie. Ale co Cyceron wiedział o czasach i o obyczajach, a Katylina o awanturach?

Pretensji jednak mieć nie można, bo niby Cyceron taki mądry, ale czy mógł przewidzieć najazd PiS-u?

 

 

*Cytaty za: gazeta.pl

 

18

Reinkarnacja, rekonstrukcja czy déjà vu

Nowe czasy, a jakby stare. Wszystko już było, nie macie takiego wrażenia? Déjà vu?Kto starszy pamięta Wiesława, towarzysza Wiesława? Wielu zauważyło już, że jakby… reinkarnował (jakieś nowe słowo?) w ciele innym, aczkolwiek łudząco podobnym. Taki Wiesław reaktywacja, czyli Jarosław.Jarosław! Jarosław! – Skandują dziś towarzysze partyjni.Wiesław! Wiesław! – Skandował partyjny aktyw pół wieku temu podczas plenum KC PZPR czy przy innym partyjnym święcie.

A może tu chodzi o rekonstrukcję Historyczną, bo jest teraz jakiś maniakalny trend, by rekonstruować? I to nie żadne déjà vu?Może chodzi o to, by naprawić błędy historii i zrekompensować krzywdy? By zrekonstruować PRL, internować wreszcie Jarka, by uciekł z miejsca osadzenia i obalił komunę? On, a nie agenci SB, bo to przecież zwyczajne świństwo było!Po to Piotrowicz pod ręką i paru innych towarzyszy jako konsultanci historyczni. Rekonstrukcja musi być łudząco podobna do oryginału, inaczej może się nie udać. No i musi być ktoś, kto go internuje. Sam siebie chyba nie będzie wyciągał spod kołdry w południe.Nawet hasła pasują po drobnym liftingu.Zamiast „Gierek partia, Gierek partia!” można śmiało skandować: „Jarek partia! Jarek partia!”.A w miejsce „Naród z partią, partia z narodem” –„Narodowcy z partią, partia z narodowcami”.

Hmm… Myślę, że tylko z Kościołem jest pewien problem przy tej rekonstrukcji. Chociaż…? 99 procent członków episkopatu żali się na gnębienie Kościoła. A to już więcej niż za komuny.

PS. Byli tacy, którzy chcieli burzyć Pałac Kultury i Nauki. Wygląda na to, że trzeba będzie zburzyć te wieżowce, które nie pasują do tamtej epoki. No i wyremontować plac Defilad z trybuną.

17

Raz sierpem, raz młotem, raz falangą

Kolejna „dobra” zmiana, tym razem w policji. Podczas szkoleń z działań przeciw ksenofobii mundurowi nie usłyszą już o falandze, o symbolu narodowców – informuje „Rzeczpospolita”.

Polscy policjanci szkolą się z zapobiegania przestępstwom z nienawiści od 10 lat w ramach specjalnego programu koordynowanego przez OBWE. Podobne szkolenia prowadzi Biuro Służby Kryminalnej Komendy Głównej. Korzystano z poradnika „Przestępstwa z nienawiści” wydanego w 2012 roku. Są w niej „symbole o treści rasistowskiej”, m.in. swastyka i krzyż Ku-Klux-Klanu. Jest też znak falangi(ręka z mieczem) – symbol Narodowego Odrodzenia Polski i Obozu Narodowo-Radykalnego.

Jak pisze gazeta, na polecenie wiceministra Jarosława Zielińskiego z PiS obecnie wycofano z użytku poradnik „Przestępstwa z nienawiści”. Powód? „Poprzedni system szkoleń, zawarty w materiale pomocniczym, mógł sprzyjać kształtowaniu postaw niechętnych wobec niektórych środowisk. Tymczasem zadaniem policji jest zapewnić bezpieczeństwo wszystkim obywatelom” – wyjaśnia „Rzeczpospolitej” wydział prasowy MSW.Może dlatego już wcześniej policjanci nie reagowali na nacjonalistyczne i zawierające nienawiść hasła narodowców wykrzykiwane podczas manifestacji m.in. w Radomiu czy we Wrocławiu

Czas się obawiać takiej policji!

ONR, choć to ciągle marginalna grupa, jest widoczny, ostatnio szczególnie w kościołach katolickich! W Białymstoku, w Łodzi. Jesienią dzielni chłopcy spod znaku falangi mogą się zaciągnąć do oddziałów obrony terytorialnej Antka w ramach programu pińcest plus karabin.W II RP (w 1934 roku) rozwiązano ONR za sianie nienawiści…

Cóż, by nie kształtować „postaw niechętnych wobec niektórych środowisk” publikuję dziś symbol, pewnie bliski Antoniemu z czasów rewolucyjnej młodości.Sierpa ani młota w domu nie znalazłem.

 16

Viva la revolución

Dziś tylko gwizd (Jackowi K.)

Nie piszę nic dziś, gwiżdżę, no wiesz…

I czajnik gwiżdże i pociąg też.

Czajnik jest polski, chyba z Olkusza,

pociąg z Bydgoszczy, gwiżdże, gdy rusza.

Ja gwiżdżę wtedy, gdy widzę osła,

którego rola znacznie przerosła.

Gwiżdżę po polsku, patrząc w tivi,

zawsze gdy jest tam prezes lub ty.

Jackowi K.

15

Jestem rebeliantem i… cieszy mnie to!

Dowiedziałem się o tym wczoraj na Marszu dla Wolności w Warszawie. I zupełnie mnie to nie zasmuciło ani nie zaskoczyło… Z różnych powodów.

Nazwał mnie tak pewien koleś, który nie jest kimś specjalnie ważnym, nie pełni żadnej ważnej funkcji, nie piastuje żadnego ważnego urzędu. I nie ma żadnych kompetencji ani uprawnień, by mnie oceniać i określać rebeliantem. Za to wszystkich łaje i poucza, karci i wyzywa. Ot, taki mały, zgorzkniały nienawistnik, złośliwiec, szkodnik.

Rebeliant. Czy nim jestem? To tylko opinia tego kolesia. Ale chyba powinienem raczej się ucieszyć. Po byciu gorszym sortem czy spadkobiercą gestapo to chyba jakiś skok w hierarchii? Może nawet już powinienem zacząć być dumny, bo wszczynać rebelię w obronie konstytucji i prawa przeciwko puczystom to chyba powód do dumy?

Jestem zatem rebeliantem i… nie wkurza mnie to. Jego pewnie tak, pewnie się boi, że pewnego dnia przyjdziemy po niego, co mnie niezmiernie cieszy!

Powiem wam też, że lepiej być rebeliantem niż palantem.

14

My jesteśmy tam, gdzie wtedy. A ONI?

4 czerwca, Dzień Wolności i Praw Obywatelskich, ustanowiony przez Sejm RP w 2013 roku. To rocznica tych pierwszych wyborów w 1989 roku, które zmieniły nasz kraj. Wyborów, które przyniosły wolność właśnie. Rocznica naszego wielkiego zwycięstwa pod wodzą naszego Lecha.

Gdy przed trzema laty sejm przyjmował uchwałę o ustanowieniu Dnia Wolności, wstrzymała się grupa posłów głównie z SLD. PiS, o ile dobrze pamiętam, był za…

Teraz ONI nie świętują, bo w tamtym zwycięstwie zwycięstwa nie widzą. Totalnie olewa ten dzień rezydent Pałacu Namiestnikowskiego, potwierdzając dobitnie, że prezydentem być nie umie i nie jest.

Dla nich „zwycięstwo” to rok 2015. To wtedy zaczęła się „prawdziwa wolność”… Piszą historię od nowa. Wolność mógł wywalczyć przecież tylko ten ich Lech i jego wielki brat!

Ale bez tamtego 4 czerwca nie byłoby tej ich „podłej zmiany”. Bo wywalczona wtedy wolność obejmuje również prawo do popełniania dramatycznych błędów przy urnach wyborczych. Niestety, to jest w pakiecie.

Może lepiej, że to święto będzie bez nich. Bo po co ta hipokryzja? Radośniej będzie spędzić ten dzień w gronie ceniących wolność i szanujących prawa obywatelskie, bez tych, którzy na moją wolność dybią, a prawa obywatelskie mają gdzieś…

Ja świętuję tego dnia od lat. Będę świętował i w tym roku. Przed południem z przyjaciółmi w Radomiu, po południu z tysiącami rodaków w Warszawie.

My jesteśmy tam, gdzie wtedy. A ONI?

 

13

Odczepcie się od Kataryny!

Kataryno!

Nie czytam regularnie Pani bloga, bo daleko mi do Pani poglądów. Wkurzyłem się (to określenie zastępcze!) jednak dzisiaj, gdy przeczytałem gdzieś, że stała się Pani celem ataku internetowych troglodytów po wywiadzie udzielonym „Polityce”. Bo skrytykowała Pani w nim poczynania pewnej partii, która moim zdaniem nie ma nic wspólnego ani z prawem, ani ze sprawiedliwością. Jak widać, nie tego w tamtych kręgach spodziewano się po Pani. Musiało to zaskoczyć i zaboleć. Tak jak w przypadku paru innych znanych osób wcześniej, które również stały się obiektem ataków różnych bydlaków.

Szanowna Pani, proszę przyjąć ode mnie słowa wsparcia i solidarności. Pozdrawiam i życzę zdrowia i spokoju.

A do was, trolle, zwrócę się tymi słowami:Walcie się!

 

12

Stosunki transssatlantyckie, czyli opcja mniej niż zero

Takie spodzianki, czyli nowe objawy chorej zmiany.

Media dziś podały, że odwołano ambasadora Polski w USA Ryszarda Schnepfa. Już jakiś czas temu zlustrowali go różni tacy niepokorni. Potem pan ambasador podejmował (co za bezczelność i wrogi akt wobec samego suwerena!) na placówce prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego.

Stało się, ciekawe, kto go zastąpi? Mam pomysł i dlatego stawiam na Annę Fotygę. Ma doświadczenie, obycie, znana jest w Ameryce. I to jeszcze jak! Ameryka nam ostatnio trochę podpadła, niech ma za swoje.Można tu sporo ugrać kanałami dyplomatycznymi. Na samą wieść, że chcemy im wysłać Fotygę, administracja Baracka Obamy może wpaść w popłoch. Moglibyśmy zatem utargować coś od nich w zamian za rezygnację z tego pomysłu. Na przykład batalion wojska z czołgami i stałą bazę przy naszej wschodniej granicy. O zniesieniu wiz nie wspomnę.

I właśnie bez wizy minister od sprawiedliwości już chce wysłać Amerykanom Romana Polańskiego, co też niespodzianką nie jest. To raczej spodziewana opcja, nazwijmy ją mniej niż zero.Wszystkich martwiących się o bezpieczeństwo Polańskiego pragnę jednak uspokoić. Zbyszkowi jakoś z tymi ekstradycjami do tej pory nie wychodziło. To już taka tradycja. Czyli coś ekstra.

Na razie więc to taka demonstracja, bo na kasację wyroku uniemożliwiającego ekstradycję reżysera musiałby się zgodzić Sąd Najwyższy, a nie najwyższy sędzia z Żoliborza.Poza tym Polańskiego w Polsce nie ma i pewnie w tej sytuacji do ojczyzny nie przyleci, choć miał niebawem kręcić u nas „Sprawę Dreyfusa”. Może zmieni teraz plany i zrobi sobie jakiś remake? „Pisowstręt” albo „Pismatnia”? A może komedię „ZZ. Nieustraszony pogromca wampirów”?

 

11

Wstyd! Nie chcą pomnika Żyda uchodźcy!

Nie podoba mi się to coraz bardziej. Źle się dzieje. Polska staje się krajem nietolerancji i ksenofobii. Jednym słowem obciachu. W Poznaniu chcą postawić pomnik żydowskiego uchodźcy, lokalna władza nie pozwala! Doszło do tego, że statuę musiało przywieźć do Poznania, stolicy Wielkopolski, wydawać by się mogło takiej światłej, europejskiej i nowoczesnej!, wojsko i policja. Jeśli tam jest taka nietolerancja, ba!, wrogość wobec obcych, to co się będzie działo, gdy ktoś popróbuje stawiać podobny monument na Podkarpaciu czy Podlasiu?! Sprawa jest tym bardziej przykra, gdyż rząd prezydent i suweren, mendecja i cała młodzież patriotyczna robią co mogą, by poprawić wizerunek naszego kraju, notorycznie psuty przez targowiczan, przegrane i sprzedajne kliki oraz Tuska w krótkich majtkach.Na szczęście znalazł się sposób, a właściwie odnalazł. Nie dali zgody urzędnicy na postawienie statuy na miejskim gruncie, będzie stała na platformie, na kołach. Czyli sposobem na Drzymałę.Może dzięki temu Unia nie naliczy nam owych 250 tysięcy euro kary za nieprzyjęcie uchodźcy.

 

10

Bombonierzy znad Wisły

Może już nie pamiętacie o tej małej prowokacji, próbie czy sprawdzianie? A było tak:19 grudnia 2015 roku. Manifestacja Komitetu Obrony Demokracji pod sejmem. Jakiś anonim (Antonim?) informuje o podłożeniu bomby. Manifestacja zostaje rozwiązana. Rozchodzimy się „niezwłocznie”, czyli przez godzinę, dwie…Po trawniku w okolicach sejmu chodzą jacyś mężczyźni i policjanci. Szukają bomby.

Bomby oczywiście nie było, więc jej nie znaleźli. Anonim (Antonim?) ponoć był, ale nie wiem, czy go szukali. Nie słyszałem też, by go znaleźli.

Prawie pół roku minęło.Są mocniejsi, przygotowani, mają odpowiednie ustawy. Plan mają?

I nagle jakaś dziwna zamachowa seria…

 

9

Kto co świętował?

Dzień Wolności i Praw Obywatelskich. Rocznica, już 27, tamtych wyborów, które dały nam wolność i demokrację.

Świętowali dziś wszyscy, którzy tę wolność cenią, cenią i szanują prawa obywatelskie. Świętowali dziś ci, którzy wolności będą bronić, a praw obywatelskich odebrać sobie nie pozwolą.

Inni, dla których to nie jest żadne święto, wyjechali sobie na wycieczkę do Włoch, ekscytowali się cudownie odnalezioną gęsiarką, albo coś tam o rebelii majaczyli na Żoliborzu…

 

8

Prosto w zęby i rachunek bez sumienia

Schetyna uśmiecha się z billboardów w całym kraju i zapewnia: Wspólnie obronimy Polskę. Kpią niektórzy z tego uśmiechu i równego garnituru białych zębów. Faktycznie, można odnieść wrażenie, że jest ich więcej nawet niż standardowe 32. Na jednym z ruchliwych skrzyżowań w Radomiu billboardy są aż dwa. Zatem białych i nienagannych zębów może nawet więcej niż 64.

Nie wiem, ile w tym zasługi stomatologa, ile grafika, a ile po prostu codziennej troski samego Schetyny. Efekt jednak jest, jeśli się skuma, o co chodzi.

Wyobraźcie sobie suwerena Jarosława na takim billboardzie, jak się uśmiecha… Przecież tu nie pomoże żaden Photoshop ani najlepszy grafik.

Rozumiecie już, jak Schetyna dogryzł suwerenowi z Żoliborza? Jak dał mu w zęby?

À propos tematów medycznych. Pewien psychiatra, profesor, zdiagnozował u mnie jakąś jednostkę chorobową, czyli PiS-obłęd. Nawet się nie zmartwiłem zanadto. Bardziej mnie zaintrygowało, jak on do tego doszedł. To znaczy do stopnia profesora. Bo, żeby tak stawiać diagnozę odległość, nie znając pacjenta ani go nie widząc? Bez żadnej rozmowy i kozetki? Nawet zdjęcia mojego nie miał, co już u znachorów wiejskich jest jakimś minimum przy ustalaniu choroby.

Lekarzu! Lecz się sam! – mruknąłem idąc spać i myśląc o tym, że między klauzulą sumienia a etyką lekarską jest coraz większy rozdźwięk. Ba, gdy etyka zmienia się w politykę, ze spraw sumienia zostaje nam tylko rachunek.

W nocy z czwartku na piątek spałem jednak kiepsko, bo śniły mi się szpitale psychiatryczne, w których, jak w stalinowskich czasach, zamykano nieprawomyślnych.

Spokój wrócił w piątek. PiSejm uchwalił, że Polska jest krajem suwerennym i  demokracji nic nie zagraża. Natychmiast uchwaliłem, że jestem młody, zdrowy, przystojny i… nieprzyzwoicie bogaty. Na wszelki wypadek przyjąłem przez aklamację ustawę nr 2. To co pokazuje kur…ska telewizja, to jedynie jakaś rekonstrukcja z czasów stanu wojennego. Tylko Falska wygląda jak Holecka, a Barański jak Ziemiec.

Spałem po tym błogo równe 12 godzin. Czego i Państwu życzę.

 

7

Refluks

Podobno ktoś mądry powiedział kiedyś, że Polacy to taki naród, który od czasu do czasu musi się wyrzygać. Nie wiem, kto i czy faktycznie tak powiedział. Ale może to jednak prawda i nadchodzi czas wielkiego rzygania? Rzygaliśmy kiedyś Stanem Tymińskim i jego Partią X (ktoś pamięta? bo jak tak), Partią Przyjaciół Piwa, Samoobroną, LPR-em i całą IV RP. Ilu ma kaca po Palikocie? Dlaczego by się zatem nie wyrzygać Kukizem i Stonogą? Dlaczegóż by sobie nie spróbować refluksu IV RP?

(…)

Niech pan nie straszy PiS-em. To już nie działa – napisał ktoś w komentarzu pod moim felietonem. To prawda. Podobnie zresztą jak nie działa straszenie wyleczonym już kacem przed następną popijawą. Dlatego ja nie straszę, a tylko uprzedzam: będą bolały głowy. Niestety, nie tylko tych, którzy nawarzą tego piwa.

Napisałem to 26 czerwca 2015 roku w felietonie dla „Wyborczej”. Dziś pytam:

– I jak jest, elektoracie pisowsko-kukizowy? Masz już kaca? Rzygasz? Nie?

Tak, wiem, popijawa dopiero się rozkręca. Jeszcze się dobrze bawicie. Ale uprzedzam, trunki będą coraz podlejsze, a zakąski z jadem kiełbasianym albo inną salmonellą. Jeszcze sobie porzygacie i łby was też zabolą.

Życzę zdrowia.

To się dzieje…

Nie wiedziałem, że było aż tak źle. A teraz nie czuję, by się cokolwiek poprawiło.

Może dlatego wtedy spałem spokojnie, a teraz mam koszmarne dni?

Bo to właśnie „dobra zmiana” jest…

Oglądam relację z sejmu… To się dzieje naprawdę…

Na finał – Antoni. Jak wypuszczony na przepustkę z oddziału zamkniętego, podniecony wolnością, zejść z mównicy nie zamierza. Wstrząsające „fakty”. Zdrada, korupcja, gangi i mafia.

Nie rozumiem tylko, dlaczego ta pisowska gawiedź, wobec tak dramatycznych opowieści o fatalnych, a wręcz przestępczych rządach poprzedników, co i rusz wybucha śmiechem…

I jak to się stało, że państwo polskie przetrwało to wszystko, o czym on mówi? Że nas nikt nie napadł i nie podbił, nie rozebrał znów? Dokonał tego dopiero PiS…

Zaiste, to musi być cud! To, jak już stwierdził jakiś biskup, dzieło niebios.

– Za co to, Panie!? – krzyczę bezsilny.

Wtem (to się dzieje!) niebo rozświetla błyskawica, rozlega się grzmot, a potem słyszę głos z góry:

– To nie audyt jest, synu! To tylko opinia grupy kolesi!

 

6

Antek, świrze

Właściwie to nie ma już sensu dzisiaj czegokolwiek pisać. Wystarczy zacytować wieczorny tweet Radka Sikorskiego:

Radosław Sikorski [email protected]

Panie Ministrze Obrony Narodowej, Antek, świrze, wskaż cytat, kiedy rzekomo mówiłem, że ‚Rosja wkrótce będzie członkiem NATO.’

8:33 PM – 15 May 2016

Trudno przebić Sikorskiego. Mini-max, czyli minimum słów, maksimum muzyki. Dlatego robię sobie dzień wolny. Pozdrawiam.

PS

Uwolnić kury! Zwolnić klatkę dla Antka!

 

5

Pełnię obowiązki Polaka. Mogę nawet z wkładką domaciczną.

A Wy? Nie pełnicie? Pewnie w przytłaczającej większości pełnicie. I wypełniacie najlepiej, jak potraficie. Więc lejcie na to, co mówi, jeśli dobrze pamiętam to nazwisko, jakaś Stankiewicz. Bo kimże ona jest? Przypadkiem klinicznym.

A czy czujecie się gorszym sortem? Bo ja nie. Więc olewajcie też to, jak przezywa was mały nienawistnik z Żoliborza. Bo kimże on jest, jak nie wzorem wzorców przypadku klinicznego.

Nienawistne typy już tak mają.

A że nie zgadzam się na żadne zapisy o wartościach chrześcijańskich w ustawie medialnej, których chce Stankiewicz? No nie zgadzam się. Nie pozwala mi na to klauzula sumienia.

Nie mam za to nic przeciwko wkładkom domacicznym czy prezerwatywom. W reakcji na erupcję głupoty jakiejś posłanki PiS, której nazwiska nie zapamiętałem, nawet bym sobie ją (wkładkę, nie posłankę) zamontował. Ryzykując, że fizjoterapeuta odmówi mi zabiegu, powołując się na klauzulę sumienia. Bo taki poroniony pomysł ma owa reprezentantka suwerena, czyli Jarka.

 

4

Ot, byt, czyli nowa fabryka jelit

Na politycznej scenie kabaretowej pojawia się nowy byt. Nowy, ale jakby odświeżany stary. Wydawać by się mogło, że już mocno przeterminowany, z dawno minionym terminem przydatności do spożycia. A jednak ktoś go serwuje. Ot, byt, ktoś powie. Jeden więcej, jeden mniej. A ja myślę, że może nas czekać sporo ciekawych i zaskakujących odkryć i przeżyć.

Ziemkiewicz, ten fantasta, co to jest mądrzejszy od papieża Franciszka, plus Kukiz i paru jego p osłów zakładają endecję i mają śmiałe, ambitne cele. Będą krzewić idee Dmowskiego. Tak, Romana Dmowskiego.

Będą krzewić idee nowoczesnego Polaka sprzed wieku (mała lustracyjka: posła do carskiej Dumy przez dwie kadencyje).

„Krew synów Polski, przelana łącznie z krwią synów Rosyi w walce ze wspólnym wrogiem, stanie się największą rękojmią nowego życia w pokoju i przyjaźni dwóch narodów słowiańskich” – pisał nowoczesny Polak Dmowski 14 sierpnia 1914 roku do wielkiego księcia Mikołaja Mikołajewicza Romanowa.

„Krew synów Polski, przelana łącznie z krwią synów Rosji w walce ze wspólnym wrogiem, stanie się największą rękojmią nowego życia w pokoju i przyjaźni dwóch narodów słowiańskich” – podpowiadam nowoczesnym Polakom, co napisać do cara Putina w 2016 roku.

„Gdyby Polska nie miała tylu Żydów, nigdy by nie było rozbiorów” – pisał nowoczesny Polak Dmowski w 1934 roku w opracowaniu Przewrót.

„Gdyby Polska nie miała tylu Żydów, nigdy by nie było III RP” – podpowiadam współczesnym nowoczesnym Ziemkiewiczom i Kukizom, którym chyba już dawno dokonał się jakiś przewrót w głowach.

„Celem stowarzyszenia będzie m.in. zawrócenie Polski ze ślepej ulicy, w jaką została wprowadzona przez plemienną wojnę polityczną, oderwanie polskiej polityki od kulturowych różnic i oparcie polityki na wspólnocie interesów” – zapowiedział nowoczesny Polak Ziemkiewicz.

Zawrócenie, oderwanie, oparcie… hmmm… chodzi o zoo? Ok, tylko jakie ja mogę mieć wspólne interesy z Ziemkiewiczem czy Kukizem?

Ot, byt… zadumałem się nad sensem i istotą bytu…

Jakoś tak zadumany rzuciłem jeszcze okiem na artykuł i czytam, że ten nowy byt w imaginacji nowoczesnego Polaka Ziemkiewicza ma być „fabryką jelit dla nowej, endeckiej Polski”.

Trochę mnie to zbiło z tropu, bo niby co? Kaszankę będą robić? Pasztetową?! Dopiero, jak się skupiłem, to przeczytałem, że chodzi o elity, nie jelita. A elity narodowe najpewniej kaszanki nie jadają. Ani pasztetowej. O ośmiorniczkach nawet nie ma co nawet wspominać. Tylko ruskie pierogi. No, może jeszcze bliny z kawiorem.

Choć preferencje w dzisiejszych czasach mogą być różne. Niektórzy „nowocześni” Polacy lubią kradzioną whisky, inni swojską czystą wódkę, śledzia albo galaretę.

 

3

Wiadomości z maja, czyli spieprzaj dziadu

Pierwsze trzy dni maja, trzy dni świąt. Dla każdego coś. Europejskie, narodowe, patriotyczne, obywatelskie, kościelne świętowanie.

W najważniejsze święto narodowe (cholera, chyba tak), najważniejszy chce być prezes Polski, co zaznacza wyraźnie. Blednie przy nim wszystko, blednie Duda, blednie Szydło. Prezes usiłuje zepsuć nam to święto, tak jak zepsuł powietrze w tym kraju. Skrzeczy o pilnowaniu przestrzegania konstytucji i o pracach nad nową.Przypomina mi to częste sytuacje sprzed lat. W różnych miejscach, gdy parkowało się samochód, natychmiast zjawiali się dziwni goście, pytając:„Popilnować autka?”. Kto nie dał 5 czy 10 złotych, musiał sobie dokupić lusterko boczne albo wycieraczki. Czasem przebite były dwie gumy.

Jarek, nie te czasy prymitywnej łobuzerki. Nic ci nie dam za to pilnowanie. Sam, będę pilnował. Zacytuję twojego brata: Spieprzaj dziadu.

A nowej konstytucji na twoją miarę uszytej nie będzie. Nie zdążysz jej skroić. To nie księżyc.

Wildstein przypięty do Orła Białego.Wydawało się, że to rzadki ptak, prawem chroniony, dobro narodowe. A tu taki wybryk. Od tej pory może się zdarzyć wszystko,tym bardziej że w kapitule został już tylko jeden członek: p.o.prezydentaAndrzej Duda.

Dupa blada, nie orzeł biały.

 

2

Dwanaście lat w UE. Pytasz, Kubo, co mi dało?

Kuba napisał:

„Piszę tekst o Europie i pytam: Czym dla was jest Europa? Dlaczego Europa jest dla was ważna? Co dzięki niej zyskaliście? Jak zmieniła wasze życie?”

Odpisałem mu, choć może nie tego oczekiwał:

Trzynaście lat temu wyprowadziłem się z Radomia i zamieszkałem w bidnej wsi na skraju Puszczy Kozienickiej. Licha ziemia, małe, zapuszczone gospodarstwa. Mój nowy dom wyraźnie odstawał od innych, a dwa samochody na podwórku robiły wrażenie. Do Radomia jeździłem po zniszczonej, dziurawej drodze. Jak piosence Jeremiego Przybory:
Ni wyżyna, ni nizina,
Ni krzywizna, ni równina –
Taka gmina.
Ani piasek, ani glina,
Tylko lasek i olszyna –
Taka gmina.
Ani POM-u, ani młyna,
Krzyż, chałupy i krowina –
Taka gmina.
Od komina do komina
Wiater hula, deszcz zacina –
Taka gmina.
Taka gmina.

A dziś? Jest nowa szosa, brukowany chodnik wzdłuż całej mojej wsi i następnej. Ładnych parę kilometrów. Po obu jej stronach stoją, nowe albo wyremontowane domy. Prawie wszędzie są wybrukowane podwórka, na których widać nowe traktory i po kilka samochodów. Niemal obowiązkowe są trampoliny i pneumatyczne baseny.We wsi był jeden walący się sklep spożywczy. Teraz jest ich chyba sześć, w tym całodobowy, piętrowy, z windą. Ceny wyższe niż w Radomiu, no, ale nie trzeba dojeżdżać. Przed weekendem wieś w okolicach sklepów się korkuje.Jest salon urody, fitness i zajęcia aerobicu dla pań, nowa szkoła z dużą salą gimnastyczną, ze trzy przedszkola, a nawet kursy języków obcych. Parę lat temu otworzyli bar, kwiaciarnię i… zakład pogrzebowy.Są dwa banki i dwa… bankomaty, dwie przychodnie, gabinety specjalistyczne, gabinet masażu i nowe boisko piłkarskie.

Za unijną dotację zachwaszczony plac przy kościele zmieniono w obszerny parking i urządzono park. Raczej mało kto z niego korzysta, zwłaszcza nocą, ale jest oświetlony od zmroku do świtu. Tak jak kościół. Za to parking szybko okazał się stanowczo za mały. Gdy jest msza, nie mieszczą się nami porządne auta.
Masarnia z malutkiego zakładziku przerodziła się w sporą fabrykę z „solarami” na dachu i ma sklepy firmowe w Radomiu. A w wyremontowanych halach po upadłym peerelowskim zakładzie ulokowały się jakieś biznesy, obok stanęły też nowoczesne budynki.

Sąsiad przepisał gospodarkę na syna i bierze z żoną rentę strukturalną. Syn dostał pieniądze na start dla młodego rolnika i kupił sobie nowy traktor. Teraz każdy jeździ w pole swoim, bo uprawiają tak, jak uprawiali, czyli razem.

Oczyszczalnie przydomowe to w zasadzie w mojej wsi norma. Choć coś zostało po staremu: ci, którzy na dofinansowanie oczyszczalni nie przystali, ścieki wylewają z szamba na pole…

No i po staremu wszyscy mówią, że dobrze nie jest…

To tak w skrócie Kubo. Nie muszę Cię zapewniać, że jestem euroentuzjastą, bo to wiesz!

PS

Może to szczegół – wybory w zeszłym roku wygrał PiS.

 

1

O, radości, iskro bogów… Dwunasta rocznica przystąpienia Polski do Unii Europejskiej

1 maja w południe na placu Konstytucji 3 Maja w Radomiu, w dwunastą rocznicę przystąpienia do Unii Europejskiej, śpiewamy „Odę do radości”. Rok temu w taki właśnie sposób z mojej inicjatywyuczciliśmy po raz pierwszy to wydarzenie. Wraz z połączonymi chórami z radomskich szkół „Odę”odśpiewało kilkaset osób.

7 maja demonstrujemy pod KPRM w Warszawie z hasłem: „Byliśmy i będziemy w Europie”. To wreszcie wspólna inicjatywa partii opozycyjnych i Komitetu Obrony Demokracji.Byliśmy, jesteśmy i będziemy w Europie. Tej Europie. Wolnej, zjednoczonej, otwartej i demokratycznej. My, wolni obywatele otwartej i demokratycznej Polski. Nie damy nikomu tego zepsuć! Nie damy nikomu odebrać nam naszej wolności i dumy z naszego dorobku ostatnich 27 lat.

Obronimy ten kraj przed zalewającą go nienawiścią, ksenofobią, nacjonalizmem. Przed ludźmi ogarniętymi swoimi fobiami, maniami, żądzą władzy, zemsty i odwetu. Przed złymi ludźmi wypychającymi Polskę na margines Europy.

O, radości, iskro bogów,
Kwiecie Elizejskich pól,
Święta, na twym świętym progu
Staje nasz natchniony chór.

Jasność twoja wszystko zaćmi,
Złączy, co rozdzielił los,
Wszyscy ludzie będą braćmi
Tam, gdzie twój przemówi głos.

Ona w sercu, w zbożu, w śpiewie,
Ona w splocie ludzkich rąk,
Z niej najlichszy robak czerpie,
W niej największy nieba krąg.

Wstańcie, ludzie, wstańcie wszędzie,
Ja nowinę niosę wam:
Na gwiaździstym firmamencie
Bliska radość błyszczy nam.

http://www.doman.pl/

 

 

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij