Bogumił i Barbara – dojrzałe oblicze KOD

Mieszkanie Bogumiła i Barbary Mierkowskich niełatwo znaleźć na osiedlu Sady Żoliborskie. Ale długotrwałe poszukiwania wynagradza wizyta u tych bodajże najstarszych członków KOD.

Drzwi małego mieszkanka na parterze otwiera pełna uroku i emanująca ciepłem pani Barbara, w tle widzę siedzącego na wózku pana Bogumiła, który z figlarnym uśmiechem wita – „Ooo, przyszedł wreszcie „kodzik”. Nie z tego  powodu od razu mi się podobają. Pomimo słusznego wieku zachowują nie tylko pogodę ducha i bystrość umysłu, ale i urodę.

Bogumił i Barbara, jak w „Nocach i dniach„… i ich historia też jest jak z powieści. On 82, ona 80 lat, pochodzą, a jakże, z Kresów, choć jak podkreśla Bogumił, on urodził się w Warszawie. Poznali się czystym przypadkiem w warszawskim kinie Palladium w 1956,  pobrali w 1959 i odtąd są razem na dobre i złe. A te złe dla Bogumiła zaczęły się wcześnie – opowiada lekkim tonem Bogumił. I tak się spodobał swojej przyszłej żonie. Bo cóż brak nóg skoro w głowie nie pusto a charakter ma się dobry.

Dojrzałe oblicze KOD
Fot. Monika Nowak_Ruchała

Po skończeniu szkoły poszedł na Politechnikę Warszawską, potem  pracował w Instytucie Lotnictwa. Tam dotrzymał do 1980 roku, jeszcze zdążył wziąć udział w tworzeniu NSZZ Solidarność i przeszedł na rentę.

– Była niska, więc dorabiałem remontując znajomym samochody. Także i własnego  poloneza, dzięki czemu służył mi przez 14 lat.. Następny samochód, którym teraz jeżdżę, przerobiła mi już firma – gaz ręczny, automatyczna skrzynia biegów, wszystko co potrzebne człowiekowi bez nóg, bo bez nich mogę żyć a bez jazdy samochodem, nie. Protezy zresztą już odrzuciłem, są niewygodne. Dokonałem różnych usprawnień i mogę bez szczególnego obciążania żony, korzystać z samochodu – z dumą opowiada Bogumił.

Dopiero teraz zauważyłam pochylnię prowadzącą z mieszkania do ogródka.

Do pokoju wraca Barbara. W kuchni przygotowywała dla nas herbatę i ciasto.   Włącza się do rozmowy, a raczej próbuje przekonać męża, żeby dopuścił ją do głosu. Opowiada o swojej pracy. Trudno zgadnąć, że ta drobna kobietka o łagodnej twarzy pracowała przez kilkanaście lat w więzieniu jako psycholog. Na moje niedowierzanie odpowiada, że praca psychologa była jej pasją. Zwłaszcza w kryminalistyce.

Dojrzałe oblicze KOD
Fot. Monika Nowak-Ruchała

– Kiedy dzieci wyszły z domu, poszłam na wcześniejszą emeryturę i rozpoczęłam pracę w Rodzinnym Ośrodku Diagnostycznym. Odchowałam wnuki pracując jako wolontariuszka z ofiarami przemocy. I nagle, niespodziewanie dostałam ofertę pracy  w Zakładzie Opiekuńczo Leczniczym z osobami starszymi. Początkowo myślałam, że już jestem za stara i świata nie zawojuję ale okazało się, że przez 13 lat z pracowałam z dużą satysfakcją a skończyłam pracować trzy lata temu” – opowiada.

Państwo Mierkowscy mają także wspólną pasję – podróże i turystykę. Caravaning dla Bogumiła to wieloletnie hobby. Deklarację członkowską ówczesnego Automobilklubu Warszawskiego podpisał  już 1957 roku, a w 1973 roku zaangażował się w turystykę caravaningową, pełniąc zresztą funkcję członka zarządu Koła. Jest także autorem wielu publikacji o caravaningu. Pytam skąd wzięła się ta fascynacja.

– Najpierw był samochód, który czynił mnie „sprawnym ruchowo” – mówi pan Bogumił. – Auto, przy fascynacji od młodych lat sportem motorowym, dawało szansę pewnej formy jego wykorzystania. Tą formą była turystyka motorowa, zawierająca elementy rywalizacji sportowej. Potem do uprawiania tejże w odmianie caravaningowej. Posiadaczem przyczepy stałem się w 1973 r. To była „samoska”, kupiona okazyjnie. Od razu po jej nabyciu pojechaliśmy z rodziną „Wartburgiem”  na urlop do Bułgarii, z której jakoś udało się szczęśliwie wrócić. I tak zaczęły się zagraniczne i polskie peregrynacje.

Bogumił pisze wspomnienia o rodzinie, razem z Barbarą podróżują i kibicują KOD-owi. Wprawdzie z racji wieku, no i protez Bogusława, nie chodzą na manifestacje, ale zapisali się do KOD, płacą składki. Głośno mówią, że nie zgadzają się na” dobrą zmianę”.

– Nie mogę zrozumieć ludzi, którzy na PiS głosowali. Przecież ta partia już rządziła, zresztą wcale się nie popisali i można było domyślić się, że nie zmienią sposobu rządzenia i nie będzie to prawdziwa dobra zmiana. Zresztą jak patrzę na współczesny świat, to widzę, że prawie wszędzie wystarczy, że polityk głosi populistyczne hasła, by był wybierany. Moim zdaniem jest to objaw prymitywnienia społeczeństwa – podsumowuje zdegustowany Bogusław. A Barbara dodaje –  Postanowiliśmy, że będziemy wspierać ruch, który niesie nadzieję.  Czas oczekiwania na nowych ludzi w polityce powinien być przeznaczony na pracę organiczną.

Od państwa Mierkowskich wyszłam nieco oszołomiona. Ileż w nich, ciekawości świata i ludzi, optymizmu, energii, ruchu. Ale ruch, to przecież życie.

AL

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij