Dobra szkoła to PiS-owska szkoła

Jest nowa władza, to i wszystko musi być po nowemu. Media, sądy, prokuratura, wojsko, policja i oczywiście szkoła. Czyżby nadchodził koniec edukacji, jaką znaliśmy od lat? Wygląda na to, że tak.

Minister Zalewska po bardzo szerokich konsultacjach społecznych, głównie z fundacjami Elbanowskich i „Rodzice szkole” podjęła decyzję o reformie szkolnictwa, a właściwie o powrocie szkolnictwa do czasów sprzed 1999 roku. Można tylko podziwiać to samouwielbienie i całkowity brak pokory, który zaowocuje niebawem przygotowaną na kolanie nową podstawą programową i podręcznikami. Stare powiedzenie „co nagle, to po diable” szybko pokaże nam jakość i poziom PiS-owskiej edukacji. Jeśli dodamy do tego wiedzę, jaką wykazała się Zalewska z historii najnowszej, to mamy się czego obawiać.

Kiedy 21 kwietnia na I Ogólnopolskiej Konferencji MEN, Klubu Parlamentarnego PiS i fundacji „Rodzice szkole” (której szef jest ściśle związany z partią prezesa) padły słowa: „Nie wyobrażam sobie, żeby o dziecku w systemie edukacji decydować bez was, bez rodziców. Zawsze podkreślamy, że to rodzic wychowuje dziecko, a szkoła powinna służyć mu wsparciem i powinna być tak zorganizowana, żeby rodzic dobrze czuł się w szkole, żeby chciał tam przebywać” włos mi się zjeżył, zaschło mi w gardle i poczułam lekkie drżenie rąk. Oczywiście, zgadzam się, by rodzice mieli pewien wpływ na funkcjonowanie szkół, jednak podejrzewam, że Zalewskiej i fundacji chodzi o coś zupełnie innego. Mam przed oczami wizję szkoły o charakterze zgodnym z poglądami PiS i to mnie przeraża.

Do tej pory odbyło się kilka spotkań Zalewskiej z fundacją „Rodzice szkole”. Jak widać, nić sympatii, jaka nawiązała się między nimi 21 kwietnia, trzyma mocno jak lina okrętowa i zapewne niebawem zobaczymy efekty ich współpracy.  Jestem niezwykle poruszona, że lekarz weterynarii, ściśle współpracujący z PiS-em – a taki jest zawód szefa owej fundacji – tak świetnie zna się na problemach współczesnej edukacji.  Wraz z nim w radzie fundacji zasiadają  m.in. Wojciech Kolarski (również związany z PiS-em) i  Barbara Robakiewicz, która z wielką sympatią wypowiada się o działaniach Zalewskiej. Czym więc będą się kierować, pracując nad zmianami i rolą rad rodziców? Dobrem szkoły, czy swoimi poglądami?

Co mnie najbardziej niepokoi w propozycjach fundacji? Po pierwsze żądanie, by dyrektorzy szkół zapewnili radom rodziców dostęp do dzienników elektronicznych celem umożliwienia im bezpośredniej komunikacji ze wszystkimi rodzicami uczniów szkoły oraz zobowiązanie dyrektorów szkół do udostępnienia rodzicom tą drogą wglądu do tematów  zajęć realizowanych przez nauczycieli. Rady rodziców chcą sprawdzać, jakie tematy realizują nauczyciele na lekcjach? A może ważne jest też to, jak realizują dane tematy? A może rada rodziców powinna kontrolować pracę nauczyciela, czy realizuje odpowiednie tematy? A może to rada rodziców powinna wziąć na siebie brzemię oceny pracy nauczyciela zgodnie ze swoimi poglądami? A może nauczyciel powinien pisać sprawozdania z własnej pracy właśnie do rąk rady rodziców?  Po co radzie rodziców dostęp do dziennika elektronicznego, który zawiera dane osobowe dzieci i ich rodziców, oceny i uwagi o każdym z uczniów? Po co radzie ta wiedza?  Czy rada zdobędzie większy wpływ na ocenę pracy nauczyciela? Na jego awans zawodowy? A co, jeśli będzie zdominowana przez ludzi o bardzo prawicowych poglądach?

Pytań jest sporo, a odpowiadać na nie trochę się boję, bo może mam manię prześladowczą, może wietrzę jakiś spisek?  Ale co mam sobie  pomyśleć, jeśli widzę, jak kuratorzy już są zmieniani na tych jedynie słusznych? Kiedy widzę, że nadchodzi czas na dyrektorów, których kompetencje będą poszerzone o większą kontrolę praworządności nauczycieli? Kiedy słyszę „mądrości” niedouczonej ministerki?

15 lipca ustalono, że fundacja „Rodzice szkole” w ścisłej współpracy z departamentem prawnym MEN i po konsultacjach społecznych, przygotuje propozycję nowelizacji rozdziału 4 (Społeczne organy w systemie oświaty) Ustawy o systemie oświaty. Nowelizacja ta zostanie wprowadzona pod obrady Sejmu RP jeszcze w tym roku kalendarzowym. Jeśli konsultować te zmiany będą tylko członkowie fundacji – czarno to widzę. Musimy przygotować się na to, że szkoła straci swój apolityczny charakter i stanie się fabryczką, produkującą stada bezmyślnych, PiS-owskich móżdżków. Obawiam się, że rady rodziców, zgodnie z wizją MEN i fundacji „Rodzice szkole” też przyłożą swoją łapkę do demolki systemu edukacji.

Przykro mi, nie ma we mnie wiary, że idzie ku lepszemu.

Tamara Olszewska

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij