Czas postanowień, czyli głos za wyborami na Mazowszu w grudniu

Zapewne wielu z nas doznało na początku tego roku szoku w związku z tzw. aferą fakturową. Pomimo licznych obietnic, audytu, pseudo tłumaczeń, oskarżeń o ataki osobiste etc. nic nie zostało wyjaśnione. Akcja zmieniała się jak w brazylijskim serialu, którego końca nie było widać. Zapewne szybciej zrobi to prokuratura, która oskarżyła już podejrzanych o defraudację środków SKOD, a sprawa znalazła swój finał w sądzie. Potem były pierwsze pamiętne wybory do władz regionu  Mazowsze, których wynik wszyscy znamy. Ostatecznie Zarząd Regionu Mazowsze wraz ze swoją świtą przyboczną salwował się ucieczką ze stowarzyszenia z prędkością nadświetlną, niczym kapitan Han Solo przed flotą Imperium i Gwiazdą Śmierci. Dzisiaj mamy powołany Zarząd Komisaryczny i planowane jest walne zebranie członków w celu wyboru nowych władz regionu. I w tym miejscu pojawia się problem. Kiedy te wybory zorganizować? Część osób opowiada się za terminem grudniowym, jeszcze przed świętami, a część chciałaby przesunąć je na nowy rok. Zdecydowanie wybieram ten pierwszy termin i postaram się wyjaśnić dlaczego jest on lepszy.

Po całej tej styczniowej hakatumbie, kiedy nie było do końca wiadomo co dalej, i chwilowym zastoju, ustalono termin wyborów do władz regionalnych i krajowych stowarzyszenia. Wtedy dałem sobie czas trzech miesięcy na podjęcie decyzji – pozostać w KOD czy go opuścić. Chciałem najzwyczajniej zobaczyć, w jakim kierunku to wszystko pójdzie. Udział w grupie organizującej wybory na Mazowszu pozwalał mi z jednej strony zapomnieć o problemach ruchu, a z drugiej znowu czuć, że działanie na jego rzecz ma sens. Wybory się odbyły, organizacyjnie podobno nawet najlepiej w całym kraju, co było niewątpliwie zasługą całego zespołu, ale niestety nie przyniosło to nowego otwarcia. Dotychczasowy marazm i zniechęcenie nie ustąpiły, za to zaczęły narastać nowe konflikty i podziały. Wyrosły w międzyczasie mur okazał się nie do sforsowania. Szybciej go budowano niż rozbierano, a użyty do tego materiał był coraz mocniejszy. Na szczęście, chyba dla wszystkich, dość szybko przyszły wakacje. Sezon ogórkowy nie sprzyja większej aktywności i to w każdej dziedzinie. Bellum Civile KODicum ucichła i już miała nie powrócić.

Pozostał jednak dylemat: Co dalej? Projekt KOD kosztował mnie zbyt wiele czasu i nerwów żeby go porzucić ot tak, bo coś nie wyszło w danej chwili. Zawsze mnie zastanawiało, jak PiS wytrzymał 8 lat i 11 kolejnych wyborczych porażek? Taki stan napięcia jest nie do wyobrażenia. Większość z nich powinna już dawno skończyć w psychiatryku. Nie skończyli i wygrali. Jeśli o to chodzi można się od nich uczyć. Najbardziej szkoda było mi jednak tych znajomości, które zawarłem. Nigdy w życiu nie poznałem w tak krótkim czasie, i w takiej liczbie, tylu cudownych ludzi. Naturalną rzeczą było więc przedłużenie mojego wewnętrznego ultimatum dla KOD. O kolejne trzy miesiące. Okres ten zbiega się z nadchodzącymi Świętami Bożego Narodzenia i Nowym Rokiem.

Nowy Rok to czas POSTANOWIEŃ. Postanowienia noworoczne, niezależnie czy je spełnimy czy nie, zawsze mają jakąś magiczną moc, rzadziej siłę sprawczą. Rzucamy palenie, odchudzamy się, chcemy być lepsi dla rodziny – tysiące innych, mniej lub bardziej ważnych powodów, aby siebie lub coś zmienić w naszym dotychczasowym życiu. Zapewne wielu z Was dało sobie do końca tego roku czas właśnie na to, aby podjąć ostateczną decyzję o swoim uczestnictwie w projekcie KOD. Zmęczeni tym marazmem, stagnacją, poczuciem bezsilności lub brakiem wiary w odrodzenie ruchu wyznaczyliśmy sobie czasową cezurę naszego być albo nie być, a Nowy Rok  to najlepsza chwila aby zacząć od nowa i odciąć swoje dotychczasowe niepowodzenia. Nawet jeśli nie było w tym naszej winy to i tak utożsamiając się z ruchem uznajemy to za własną porażkę. Ale czy aby słusznie?

Dlatego wybory do Regionu Mazowsze muszą się odbyć jeszcze w grudniu. Tak, jak Boże Narodzenie jest czasem nadziei, takim samym czasem muszą być wybory. Zaangażujmy się czynnie w odbudowę naszego wspaniałego ruchu. To MY, Zwykli Szarzy Ludzie, zwyczajni koderzy, tworzymy ten ruch i decydujemy o jego kształcie, władzach, kierunkach działania. Twórzmy komitety wyborcze, proponujmy kandydatów do władz regionu, dyskutujmy, spierajmy się na argumenty. Im większa różnorodność w NAS, tym większa nasza siła. Tylko nie obrażajmy się w „walce” o funkcje ani o wynik wyborów. Skoro walczymy o demokrację w Polsce to tym bardziej nam to nie przystoi w wyborach wewnętrznych.

Ja osobiście odkładam swój „czas decyzji” na kolejny okres, i tym razem nie na trzy miesiące, ale aż na dziewięć. W przyszłym roku czekają nas na jesieni wybory samorządowe. Czeka nas ciężka praca przez ten okres. Możemy wesprzeć partie opozycyjne czy lokalne komitety, ale wierzę, że stać nas także na własnych kandydatów w tych wyborach. Wykrzesajmy z siebie jeszcze trochę entuzjazmu i spontaniczności w działaniu, w połączeniu ze świetną organizacją. Pokażmy Polsce i Polakom, że KOD żyje i ma się świetnie. Drugiej szansy nie będzie na tak masowy ruch, a jak uczestniczyć to w czymś wielkim. Czas będzie działał już tylko na naszą korzyść, ale nie możemy przegapić tego momentu. Niech znowu o nas piszą. Wiem, że będą pisać głównie źle, ale to właśnie dowód na to, że istniejemy i jesteśmy groźni dla „dobrej zmiany”.

Podnieść sztandar i na barykadę!

Artur Stachurski

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij