Ciocia Wandzia w Ożarowie

Ciotka nie jest lubianą osobą! Jej ostatnia wizyta zdenerwowała nas wszystkich, choć podobno mówi, że było miło.  

Ciocia Wandzia w Ożarowie
Fot. PK

Gdyby nie to, że jest siostrą seniorki rodu, dawno każdy by o niej zapomniał. Nikt nie pali się w dalszej i bliższej rodzinie, żeby do niej zadzwonić. Raz nawet udaliśmy, że nas nie ma, jak stała przed furtką. Każda jej wizyta pozostawia niesmak, który każe nie odzywać się do kolejnych Świąt Bożego Narodzenia, a i wtedy niektórym wystarczy wysłanie do niej kartki z życzeniami. Ciotka Wandzia ma bowiem niemiły zwyczaj wtrącania się do cudzego życia. A to krytykuje siostrę za nowe firanki, „że nie ten kolor … że materiał gniecie się …” Swojej chrześnicy przy stole wielkanocnym wypominała staropanieństwo, chociaż nigdy sama nie wyszła za mąż, ale nie dziwota – nikt jej nie chciał. Kiedyś u swojego brata w domu przestawiła stół tłumacząc, że pod oknem będzie lepiej wyglądać. Zagląda do szafek, przestawia paprotki z parapetu na kredens …

Ciocia Wandzia pojawiła się w Ożarowie na początku lutego w niedzielne popołudnie; czy to zbliżające Walentynki ją do tego skłoniły? A może chciała zostać do Wielkanocy? Nie wiadomo. Jak gradowa burza wparowała do domu i to nie sama; towarzyszyła jej daleka kuzynka z Leszna, Anitka, której nikt nie znał. Starsza pani nie zrażona naszymi zdziwiony minami i chłodnym powitaniem gospodarzy, a nawet fukaniem swojej siostry rodzonej, zasiadła przy stole i zaczęła tłumaczyć genialny plan.

Ciocia Wandzia w Ożarowie
Fot. PK

– Kochani, strasznie u was brudno – zaczęła, a dalej było jeszcze bardziej niesympatycznie. – Przyjechałyśmy z kuzynką, żeby wam posprzątać, może poprzestawiać meble, a może nawet odmalować ściany. Lepiej będziecie mieli! Gospodarze próbowali coś powiedzieć, ale ciotka perorowała dalej „… jak to będzie cudnie … jak będzie czysto …” Jak powiedziała, że wprowadzi się do nas, ojca zatkało, a matka zapytała „Skąd taki pomysł na wizytę? Co jej przyszło do głowy, że jest tu potrzebny remont?” Nawet my, dzieciaki zaczęliśmy jęczeć, bo nikt ciotki Wandzi nie lubił.

Ciocia Wandzia w Ożarowie
Fot. PK

Kuzynka Anitka, której nikt nie znał, przez całą wizytę wszystkim robiła zdjęcia nie pytając o zgodę. A teraz zaczęła pouczać, „żeby się zachowywać grzecznie … że ciotka ma dobre intencje … że macie tu brudno …” Mówiła słowo w słowo to, co ciotka przez 3 godziny powtarzała. „Macie źle, a jak ja się do was wprowadzę, będziecie mieli lepiej” obiecała. A kiedy mówiliśmy, że jesteśmy zadowoleni, ona z wyższością dalej powtarzała „zrobię wam remont”. Co chwilę ze zdziwieniem pytała „Jak to, nie chcecie mieć lepiej?”, a my „Nie, my już mamy fajnie.” 

 

Ciotka dalej swoje; rozwijała swoją wyobraźnię, co ona „nam zrobi w domu i w ogródku”. Aż w końcu zniecierpliwiony ojciec rzekł dobitnie:

 

Ciocia Wandzia w Ożarowie
Fot. PK

– Jako urodzony w Warszawie powiedziałbym ci tak, jak mówił Wiech: „Nie nawijaj mi makaronu na uszy, wsadź se te pomysły w buty, będziesz wyższa”, ale jako Ożarowiak powiem nieco kulturalniej: „Dziękujemy za pomysł, my sobie sami umeblujemy nasz dom, naszą małą ojczyznę i więcej z takimi pomysłami nie przyjeżdżaj”.

Dwa dni później ciotka ogłosiła na forum rodzinnym, że wycofuje się z tego remontowego pomysłu. Chwilowo, jakby co …

(ad)

Tekst ilustrujemy zdjęciami z poniedziałkowego protestu mieszkańców w Ożarowie Maz., bo innych nie mieliśmy, a link do filmu zamieściliśmy przypadkowo – Redakcja. 

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij