Cena ziemi w dół

Nie dość, że dramatycznie spadła liczba kupujących i aby sprzedać, trzeba liczyć się z ryzykiem straty finansowej oraz przymusowym wykupem przez ANR, to jeszcze w ciągu kwartału cena ziemi spadła o 2,5 proc!

Anna Dysińska

Mały domek z działką, blisko stolica, ale trafiają się daniele za płotem. Raj na ziemi. Nie dla sprzedającej, bowiem pisowska ustawa o ziemi zamieniła raj w piekło. Nasza Czytelniczka z powiatu mińskiego chciała sprzedać nieruchomość po dziadkach.  – Próbowałam to zrobić od początku roku – mówi pragnąca zachować anonimowość kobieta. – Nawet znalazł się kupiec na działkę. Chętny, zauroczony miejscem, z gotówką. Na jego i moje nieszczęście weszła barbarzyńska ustawa o obrocie ziemią rolną. Kupujący miał jedną „wadę” – nie był rolnikiem.
Zaczyna opowiadać jak to „testowała” na sobie nową ustawę. Urzędnicy gminni nic nie wiedzieli, bo ustawa wszak weszła w życie niecałe dwa tygodnie wcześniej. Kazali do notariusza. Dopiero siódmy notariusz skierował do Agencji Nieruchomości Rolnych. Tam okazało się, że aby zebrać wszystkie dokumenty, trzeba nachodzić się i wypełnić mnóstwo papierów. I podać szereg danych. Po co? Nie wiadomo. Do wniosku z ANR należy wskazać konkretnego nabywcę i jego deklarację, jaką działalność rolniczą zamierza prowadzić w gospodarstwie. Kazali czekać na odpowiedź. W przypadku odmowy ANR po wycenie przez rzeczoznawcę, proponuje wykup. Jaka cena? Nie wiadomo. Jak w totolotku! Mogę stracić dużo, nawet bardzo.

– W 2003 weszła ustawa, którą teraz „poprawiono”, niestety na gorsze – mówi szefowa jednej z agencji nieruchomości z okolic Ciechanowa. – Rolnikowi miało być lepiej, plan był, aby zabezpieczyć przez spekulacją, „słupy” miały zniknąć. Nic z tego. Na dodatek ceny spadły dramatycznie. Ruch zmalał u nas zdecydowanie, ale koleżanka w okolicach Kampinosu ma o 80 procent mniej transakcji. Obdzwoniliśmy wszystkich klientów z działkami powyżej 3000 m kwadratowych i poinformowaliśmy, że objęła ich ustawa o ziemi. Reakcje były od śmiechu po płacz. Kto nie musi, nie sprzedaje, wiadomo. Ale ustawa dotknęła biedniejszych, a nie spekulantów. Zawsze były takie „podbramkowe” sytuacje, a to ziemię rolnik sprzedaje, bo syn się żeni, bo trzeba kupić maszynę, a teraz nic nie sprzedadzą. GUS, podał, że przeciętna cena hektara w ciągu jednego kwartału spadła o tysiąc złotych. W pierwszym kwartale tego roku średnia cena była na poziomie 39 tys. złotych za hektar, a jeszcze 3 miesiące wcześniej – 40 000 zł. Mam cichą satysfakcję, bo to rolnicy tak bardzo cieszyli się, że PiS wygrał i za ustawą byli.

– Do Trybunału trafił kolejny już wniosek o zbadanie zgodności z konstytucją ustawy o obrocie ziemią. Teraz zrobił to rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

– Dziwi się Pani? – Pyta mnie właścicielka agencji. – Jan Kowalski z Mazur może kupić mieszkanie w Warszawie, ale Jan Kowalski, mieszkaniec Płocka czy Warszawy, nie może kupić kawałka ziemi na Mazurach. Tak państwo polskie traktuje zwykłego obywatela.

Dzięki drugiej rozmowie – z apologetą „dobrej” zmiany w obrocie ziemią – dowiedziałam się o jej plusach, zwątpiłam jednak w umiejętność logicznego myślenia mojego rozmówcy.

– Nowa ustawa dobrze reguluje rynek – powiedział mi właściciel agencji z Mińska Mazowieckiego.

– Czyli ceny są na takim samym poziomie?

– Nie, spadły.

– Więc jednak rolnik stracił na tym?

– Ale nie sprzedaje polskiej ziemi obcemu! – Stwierdził zdecydowanie.

– Bardzo patriotycznie. Ale przecież jak sprzedający jest patriotą, to może nie sprzedać „obcemu”.

– Ale nie ma teraz „słupów”. I jest sprawiedliwie.

– Czyli każdy szanujący prawo może kupić tyle ziemi, ile chce? – Zapytałam.

– No nie, bo są ograniczenia, ale rolnik może kupić – usłyszałam w słuchawce.

– Ale spoza gminy – nie. A kandydat na rolnika może?

– Nie. Ale może starać się po pięciu latach zamieszkania w danej gminie.

Już miałam zapytać, gdzie ma mieszkać przez te pięć lat, ale zabrakło mi cierpliwości.

– Naszym celem jest zapewnienie klientom zadowolenia z dokonywanych transakcji –reklamowy frazesze strony internetowej agencji zabrzmiał jak kpina.

Anna Dysińska

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij