Bez żadnego trybu pomagają

Mija 12 dzień akcji samopomocowej. Ruchy opozycyjne znane raczej z protestów, teraz koncentrują się na wyręczaniu rządu, który zawiódł obywateli.

Katarzyna Wyszomierska

Bez żadnego trybu pomagają
Główczewice – czy to miejsce miał na myśli wojewoda pomorski mówiąc, że „do zbierania gałęzi, do zamiatania liści nie będziemy wzywać wojska”? (fot. KP)

Zbieramy Wasze relacje z akcji pomocy dla Pomorzan. A jest o czym pisać, bo każdy czuje się odpowiedzialny za poszkodowanych. Pisaliśmy o działaniach grup, które do tej pory zajmowały się protestami w obronie demokracji. Akcja nadal trwa.

– Działamy razem – mówi Kasia, która wraz z Anetą dotarły do poszkodowanych gospodarstw z karmą dla psów i kotów. – Nieważne czy ktoś należy do czy ktoś jest z ODnowy, czy działa w KOD, czy należy do OSA – przynoszą dary, pomagają. Jadą samochody zapakowane przez dziewczyny z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet czy z Tamy. My bez żadnego trybu – śmieje się.

Jarek z mazowieckiego KOD także podkreśla, że dziś ważni są tylko ludzie z Pomorza.

ODnowa w ten weekend pojechała kolejny raz z darami do Sośna. W sobotę wyruszyły wraz z darami Małgosia, Julie, Dorota, Ania, Anka, Hania, Andrzej i Witek. Przed wyjazdem nie wiedzieli, gdzie ich rzucą. Wzięli  karimaty i śpiwory. Mają kalosze i ubranie robocze. Wszyscy gotowi do pracy, bo tyle jeszcze zrobić trzeba …

Bez żadnego trybu pomagają
U pana Władysława w Szynwałdzie stodoła jest zawalona, ale obok w budynku inwentarskim mimo dużego uszkodzenia przebywają zwierzęta. (fot. KB)

Mirek z MotoKOD już jest Szynwaldzie. Jest dogadany z sołtyską tej wsi. – Od pani Kamili dostaliśmy mailem dokładną listę rodzin, osób i ich potrzeb – mówi. – Lista jest ogromna, ale na szczęście robi się coraz mniejsza, bo rośnie lista darów, które już zebraliśmy.

To ważne, żeby pomagać z głową. Jeszcze do poszkodowanych trafiają ostatnie paczki z ubraniami czy pościelą, ale teraz trzeba będzie pomóc w odbudowie domostw i budynków gospodarczych. W drugim  etapie ważna jest kierunkowa pomoc dla rodzin i gospodarstw, a także agroturystyk.

Pół dachu zerwało

Mirek pokazuje mi zdjęcia zdewastowanego gospodarstwa pani Lidii, mieszkanki wsi Szynwałd w gminie Sośno.  Ma dom do rozbiórki i czeka ją budowa nowego. – Trzeba będzie poszukać  projektanta, jeśli pani Lidia nie będzie mogła zbudować domu w tym samym miejscu – mówi. – Jeśli będzie budowała w oparciu o fundament starego, zakładamy, że odtworzy stary dom i potrzeba będzie co najmniej 10 metrów sześciennych drewna konstrukcyjnego, 1260 sztuk gazobetonu, blachy na 180 m 2 dachu – blacha ….

Bez żadnego trybu pomagają
U Krzysztofa W Szynwałdzie – całkowicie uszkodzona stodoła. Do lipca hodował trzodę chlewną. Teraz nie ma ani dachu, ani zwierząt. (fot. KJ)

U pani Beaty spod 38 numeru, sąsiadki pai Lidii – także dom do rozbiórki i budowa od nowa. Cały został zalany, bo nikogo nie było w dniu klęski. Pół dachu zerwało, pół eternitu popękało. U pani Katarzyny pod numerem 25 – zniszczone budynki gospodarcze – inwentarskie w Szynwałdzie oraz duże obory na Borówkach. Trzeba pomóc, bo we wszystkich budynkach znajduje się żywy inwentarz! Główny dochód wielu mieszkańców na tym terenie to produkcja zwierzęca. A jeszcze domy pani Ani, pana Krzysztofa, Władysława, Henryka …

Bez żadnego trybu pomagają
Do Sośna dotarły dary. Radość dzieciaków – bezcenna. Fot. HR

Kasia i Aneta, sympatyczki ODnowy skoncentrowały się na pomocy zwierzętom. Dziewczyny jadą na własny koszt. Dzięki ofiarności Fundacji VIVA samochód wypełniły po dach karmą dla psiaków. Fundacja podarowała ponad tonę jedzenia dla kotów i psów, więc nie wszystko zmieściło się. Pojechały do wsi Lipusz a potem do Skoraczewa. W normalnych warunkach droga ta zajmuje półtorej godziny, im zajęła prawie siedem. – Nie ze względu na przeszkody, czy powalone drzewa – mówi Kasia. – Te zostały usunięte z głównych dróg dojazdowych. Ale trwało to tak długo, bo rozwoziłyśmy karmę po gospodarstwach. Do Wilczewa dotarłyśmy według wskazań z fejsbukowej grupy pomocowej. Do Lubni, Olszewki i Obodowa – na „czuja”, bo już z drogi było widać zerwane dachy przykryte na szczęście folią, bo deszcz pada co jakiś czas. Do położonych z boku Główczewic zaprowadzili nas spotkani po drodze reporterzy z TVN24. Opróżniony częściowo bagażnik napełniliśmy nowymi paczkami karmy w Brusach (gdzie dowieźli karmę nasi znajomi  z OSA i OSK). W szkole podstawowej utworzono punkt dystrybucyjny pomocy poszkodowanym i do którego zwożone są rzeczy zebrane na terenie pikiety OSA pod Sejmem. Ludzie są mile zaskoczeni i wdzięczni, że nam się chce, że myślimy o nich, często dodawali, że największą pomoc otrzymują od ludzi z bardzo odległych terenów.

Bez żadnego trybu pomagają
Radomianie zbierają dary, które przydadzą się uczniom z Sośna, gminy wiejskiej z województwa kujawsko-pomorskiego w powiecie sępoleńskim. (fot. WB)

Małgosia z KOD Łódzkie zorganizowała 4 tysiące metrów materiałów na banery; będzie na przykrycie wyrw w dachach. Oczywiście grupowo zebrali inne dary, ale chcieli skoncentrować się na ochronie przed deszczem i wiatrem tego, co zostało … wiadomo, w Polsce pogoda różna.

Członkowie radomskiej Odnowy pomagają dzieciom z gminy Sośno. – Za chwilę pierwszy dzwonek, a tymczasem wszystko zamokło lub nie nadaje się do użycia – mówi Waldek, któremu przerywamy w pakowaniu. – Zbieramy materiały do pisania, zeszyty linijki, plastelina, kredki, farbki, piórniki, plecaki tornistry, bloki rysunkowe, farbki i wszystkie pozostałe przybory szkolne. Wielkie mają serca Radomianie.

Pomagać z głową

Jarek także podkreśla hojność ofiarodawców. – Pojechaliśmy busem wypełniony darami zebranymi w „puczepie” i biurze KOD – mówi. – Przekazaliśmy najpilniejsze materiały zakupione przez prywatnych ofiarodawców, to jest paliwo do pilarek, łańcuchy i inne materiały niezbędne do bieżących prac naprawczych. Podobna pomoc organizowana jest i wysyłana przez struktury KOD w wielu regionach Polski. Pozostajemy w kontakcie z sołectwami Lotynia i Sternewa. W samym Sternewie jest ok. 30 gospodarstw bez prądu, kilka domów i budynków gospodarczych nadaje się już tylko do rozbiórki. W tych wciąż trudnych dziś warunkach mieszkańcy bardzo się wpierają i po kilku dniach życie powoli zaczyna wracać do normalności. Najpilniejsze prace zostały wykonane; zabezpieczono pokrycia dachowe przed ponownym zalaniem, posprzątano obejścia, zagrażające bezpieczeństwu drzewa są na bieżąco usuwane przez OSP i wojsko. Mieszkańcy czekają dziś na rzeczoznawców, żeby móc oszacować szkody, wnioskować o odszkodowanie i rozpocząć generalne remonty.

Bez żadnego trybu pomagają
Pabianicki KOD nie próżnuje. To drugi dzień zbiórki w tym mieście, ale region łódzki zbiera już od kilku dni. Fot. JG

Wszyscy podkreślają, że istotne jest docieranie z pomocą do konkretnych gospodarstw, pod konkretne adresy. Wichura dotknęła gospodarstwa, które często nie znajdują się przy głównej drodze i mogą umknąć ludziom niosącym pomoc. Kasia dodaje, że wtedy na miejscu widać, że pomoc trafia do potrzebujących i nie zasila półek sklepu „żony sołtysa”. Takie sytuacje z wyłudzeniami czy zarabianiu na ludzkim nieszczęściu też zdarzają się.

Podsycane podziały

Janusz z pabianickiego KOD niestety przekonał się, że nawet w obliczu takiej tragedii, ludzie nie potrafią odciąć się od nienawiści i podziałów zaszczepionych przez PiS. – W środę i czwartek, staliśmy z przyjaciółmi z grupy lokalnej KOD w centrum naszego miasta i zbieraliśmy dary dla poszkodowanych – mówi. Lokalne media uprzedziły mieszkańców naszego miasta o tej akcji, a nad nami widniał stosowny transparent. Z przygnębieniem stwierdzam, że od dwóch lat naszej obecności na ulicach miasta jeszcze nigdy nie doznaliśmy takiej ilości hejtu, obelg i obraźliwych wulgaryzmów. I nie były tylko skierowane przeciw nam, koderom, ale zdarzały się też skierowane do ofiar nawałnicy.

Bez żadnego trybu pomagają
Mirek dary zbierał w Sochaczewie, ale umówił się też ze znajomymi i podjechał na Wolę, aby dopakować busa. Fot. MM

Ale jak dodają Aneta, Kasia, Jarek najczęściej jest jednak ciepły uśmiech i uściski. – W drodze powrotnej miałyśmy poczucie, że zrobiłyśmy coś naprawdę wartościowego – dodają dziewczyny. 

Mirek dary zbierał głównie w Sochaczewie.  – Hojność ludzi przekroczyła moje oczekiwania – mówi. –  Dałem parę ogłoszeń na portalu społecznościowym na kilku grupach i co 10 minut do mojego pod mój dom podjeżdżał jakiś samochód. Ktoś przywiózł jedną paczkę z jedzeniem, inny wór z ubraniami, Zabawną sytuację miałem w  czwartkowy wieczór, kiedy z żoną pojechaliśmy po środki czystości do Biedronki. I z wózkiem ganiamy między regałami … bierzemy karton tego, nie dwa kartony, karton tego, nie dwa kartony, ładujemy jeden wózek pełny, ładujemy drugi … Młode małżeństwo zaczyna oglądać te same produkty i pakować do wózka – myślę sobie “Zaraz dla nas zabraknie”. Szybko do domu, a przed nim prawie korek, wjazd blokuje ciemne volvo – a w nim małżeństwo spotkane w Biedronce. Chce się pomagać …

Katarzyna Wyszomierska

 

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij