Beata! Wisisz mi pińcet!

Jak nie masz oddać, idź do Jarka. Długi trzeba oddawać!

To nie żart, Beata! To nie żart! Nie tak obiecywałaś. Mam na to świadków, że nawet przez chwilę ci nie wierzyłem. Mówiłem, że wasze słowa są jak komunikaty w Radiu Erywań. Ale co z tego? Żeby tak mnie skubać w biały dzień? A i po nocach!?

Beata, wisisz mi kasę.

Droższe euro, droższy frank i droższa benzyna. Prowizje w bankomacie, których do tej pory nie było, większe opłaty za konto. Zapowiadanego haraczu na kur…ską telewizję nie liczę, bo jeszcze go nie ma, ale i tak nie zapłacę, jak wejdzie. To razem, z grubsza licząc, w moim budżecie pińcet złotych! Po stronie kosztów!

I tyle mi wisisz, Beata, pełniąca obowiązki premiera. Co miesiąc. Twój dług więc rośnie, a ja wszystko zapisuję, bo darować nie mam zamiaru. Nie stać mnie. Jak nie masz oddać, idź do Jarka. Chociaż nie… przecież ten geniusz z Żoliborza nie ma konta!

Więc nie wiem… może do Szałamachy? Nie da ci? To weź kredyt. A najlepiej znajdź sobie jakąś inną posadę. Tylko, broń Boże, nie drukuj! Bo będzie jeszcze gorzej!

Jacek Mrozowski

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij