Antypolak ma głos

Przepraszam za swoją naiwność. Dałem się oszukać! – pisze aktor z filmu „Ida”.

Adam Szyszkowski

Muszę walnąć się publicznie w pierś! I ja, i inni, którzy myśleli podobnie jak ja. To będzie takie moje małe katharsis – parafrazując wypowiedź pewnego pana przed projekcją pewnego filmu.

Kilkanaście miesięcy temu w wielu rozmowach z przyjaciółmi i znajomymi twierdziłem, że nic wielkiego się nie stanie, jeśli PiS dojdzie do władzy. Ot, może trochę więcej dadzą Kościołowi (jakby PO hojnie nie obdarowywała KK). Może zmienią kilku ministrów i wojewodów, wprowadzą trochę ożywczego zamieszania… Słowem: zmieni się niewiele na gorsze, a może nawet nowa ekipa będzie miała jakieś sensowne pomysły. Wtedy wydawało mi się, że gorszym pomysłem będzie pozostawienie u sterów ówczesnej ekipy, a zmiana będzie polegała na prostym zastąpieniu kryptokonserwatystów prawdziwą „twardą” prawicą z jej całym entourage`em konserwatywno-narodowym. Wydawało mi się również, że prawdziwa prawica postawi na ciągłość – w końcu nikt lepiej od konserwatystów nie utrwala istniejącego porządku świata. Dodatkowo zwiodła mnie myśl, że ta partia dopracowała się nowych kadr, światlejszych i rozumiejących być może lepiej od poprzedników ideę służby społecznej, jaką jest sprawowanie rządów.

Powiedzieć, że się pomyliłem, to nic nie powiedzieć. I przyznaję się, że jestem tak samo winny istniejącej sytuacji jak ci, którzy oddali swój głos w wyborach na PiS. Może nawet bardziej… Nie będę opisywał przykładów. Każdy samodzielnie myślący człowiek potrafi sam odpowiedzieć na pytanie: co go boli w działaniach PiS i osób sprawujących w imieniu tej partii władzę? Ograniczę się do swojego podwórka i tego, co dotyka mnie osobiście.

W 2013 roku film „Ida” od festiwalu w kanadyjskim Telluride rozpoczął swoją wielką światową karierę. Wystarczyło 12 miesięcy, aby film zdobył na najważniejszych światowych festiwalach ponad 60 nagród indywidualnych i zbiorowych. Osiągnął największą oglądalność polskiego dzieła na świecie oraz największy zasięg: pokazano lub pokazuje się go w ponad 80. krajach świata. Film Pawła Pawlikowskiego sięgnął na koniec po nagrodę amerykańskiej Akademii Filmowej. Po raz pierwszy długometrażowa polska fabuła otrzymała to wyróżnienie. I nagle z niszowego dzieła, za jakie go uważano, film, jego twórcy i przede wszystkim treść stali się wrogami numer 1 dla rodzimych środowisk prawicowych.

Kilka tygodni zaledwie po hollywoodzkim rozdaniu Oscarów moi żoliborscy przyjaciele zorganizowali uroczystość przyznania nagrody przez „Żoliborską Akademię Filmową”. Urządzili uroczą kameralną uroczystość, na której za moją rolę w „Idzie” przyznali mi „Oscara” w kategorii „Antypolak Roku”. Choć całość utrzymana była w tonie satyryczno-sympatycznym (wszyscy dobrze się bawili), to jednak użyte na imprezie teksty prawicowych dziennikarzy i polityków już takiej powszechnej wesołości nie budziły.

Oczywiście dla każdego artysty kontrowersje w odbiorze dzieła są dowodem dobrze wykonanej pracy i uznania widzów. Jednak jeżeli ocenie nie jest poddawane samo dzieło, tylko opinie innych osób na tematy, których w filmie nawet nie ma, to zaczynamy poruszać się w oparach absurdu.

A o absolutny absurd zadbały „odpowiednie czynniki” (tak się mówiło w PRL-u) urządzając projekcję filmu w TVP 1. Ach, ten pokaz! Nie dość, że prymitywnymi metodami cenzuruje się dzieło artystyczne, to jeszcze dochodzi do ingerencji w sam obraz, co już jest naruszeniem praw autorskich twórców filmu. Nawiasem mówiąc liczę, że duński koproducent filmu pozwie TVP o naruszenie praw autorskich. Jakim zadufkiem i do tego słabowitym na umyśle trzeba być, żeby robić coś takiego?! Jak niskie trzeba mieć zdanie o widzach, żeby próbować ich „uświadamiać” w tak prymitywny sposób?

Jak widać, w świadomości rządzących od opinii o „ciemnym ludzie” do „lepszego sortu” droga prowadzi krótka. To pokazuje skalę myślenia o świecie, jakie dominuje w tym środowisku. Póki film zdobywał nagrody w Europie i na świecie poza USA, prawica w Polsce zdawała się nie zauważać jego istnienia. Mimo że otrzymał m.in. nagrodę Parlamentu Europejskiego, Nagrodę Ekumeniczną czy Europejską Nagrodę Akademii Filmowej. Dla prawicy to wszystko się nie liczyło, bo Europa interesuje ich mało, a reszta świata w ogóle. Poza USA. W końcu marzeniem każdego „Prawdziwego Polaka Lepszego Sortu” (w skrócie PePLoS) jest wyjechać do Hameryki i tam żyć. A tu znienacka PePLoS otrzymuje taki cios w plecy od reprezentantów „Najlepszego Kraju Na Świecie” (czyli USA). Film, w którym obok siebie padają słowa: Żyd, Polak, Żydzi, Polska, dostaje Oscara. Tak nie może być! PePLoS już rozkłada film na czynniki, tłumacząc wzburzonym tym zestawieniem widzom, dlaczego to jest film antypolski, bo „czyż to nie oczywista oczywistość”?! Cofamy się w ciemność!

Narodowy socjalizm podszyty homofobią, podłym antysemityzmem, quasi-wiarą i instrumentami siły prowadzi do błyskawicznej erozji tkanki społecznej. W dodatku rządzą nami ludzie o intelekcie i świadomości rozwielitki. To się musi skończyć jak najszybciej, inaczej doprowadzi do trwałych zniszczeń. Faktem jest, że poprzedni rządzący stawali na głowie, żeby wymusić na wyborcach pokazanie im czerwonej kartki, że trzeba ich było odsunąć, aby nie narobili większych szkód. Wielu uznało, że ci nowi już większych szkód nie narobią, bo przecież zrobiła je poprzednia ekipa… Tak się wtedy wydawało.

Jeszcze raz przepraszam za swoją naiwność. Mam na swoją obronę w zasadzie jedno zdanie: DAŁEM SIĘ OSZUKAĆ! Zaufałem bajeczkom wizerunkowym, zupełnie jakbym nie wiedział, co to polityka! Jak śpiewała Agnieszka Chylińska: „Teraz już wiem, jak to smakuje”! I źle mi z tą wiedzą i doskwiera poczucie winy poparte poczuciem bezradności. Jestem przekonany, że to minie: to szaleństwo, te konwulsje, ta retoryka i te działania. To wszystko minie. Głęboko wierzę, że my, zwykli ludzie, będziemy mogli potem wciąż ze sobą rozmawiać bez konieczności towarzyskich ostracyzmów i obrzucania się obelgami. Wierzę, że mimo ciężkiej artylerii wytoczonej przeciwko zdrowemu rozsądkowi i poczuciu wspólnoty wciąż jesteśmy i pozostaniemy rozsądni, empatyczni, dowcipni i bardziej skorzy do przyjaźni niż wrogości wzajemnej.

To napisałem ja, Antypolak Roku!

Adam Szyszkowski, ur. 1968. Aktor, grał m.in filmie „Ida”. Prywatnie żoliborzanin, właściciel kota.

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij