A wszystkiemu my jesteśmy winni!

Policja podała koszt lipcowej miesięcznicy oraz, co warte odnotowania, odkryła przyczynę rosnących dramatycznie kosztów tego spektaklu.

Zbigniew Wolski

Tanio przecież być nie może, jak do tego już się przyzwyczailiśmy. 10 lipca na zabezpieczenie manifestacji i kontrmanifestacji w Warszawie wydaliśmy 758 932 złotych. Możemy uznać to za swego rodzaju sukces, ponieważ rekord wydawania środków publicznych na polityczny happening rządzącej partii został znów pobity. Dokładni stróże prawa poinformowali, że do zabezpieczenia porządku wyznaczono tego dnia 2482 funkcjonariuszy. Dla przypomnienia, jeszcze dwa lata temu wydawaliśmy dziesiątego każdego miesiąca kilka, kilkanaście tysięcy złotych, a policjantów przyglądało się temu kilkudziesięciu.

kontrmiesięcznica smoleńskaTyle wiadomości dla księgowych lubiących cyfry i działania na nich. Sprawą, nad którą nie można przejść do porządku dziennego, jest odkrycie przez policję przyczyn rosnących kosztów. Wiadomo, że nikt nie chce wydawać na zbytki. Na początku policja zaproponowała zmianę definicji kosztów związanych z miesięcznicą. Dla nich koszta te nie są związane z samą miesięcznicą, a bardziej z zabezpieczeniem jej przed groźnymi i podstępnymi obywatelami, mającymi czelność  mówić co myślą o całej tej hecy.

Jak wiadomo temat kota jest obecnie mocno polityczny, ale powołam się na stare powiedzenie o odwracaniu kota ogonem. Cały nieprzyjemny zapach, jaki towarzyszy życiu politycznemu w naszym kraju, wynika jedynie z nieprzejednanej postawy opozycji i nieprawdopodobnym wprost wzroście agresji wśród spacerujących po ulicach. Czyli jeśli zamknęlibyśmy opozycję w więzieniach lub rozpędzili ją na cztery świata strony, to wtedy mniej wydawalibyśmy na nowe święto narodowe obchodzone co miesiąc. Do tego należałoby przykuć uwagę niesfornych spacerowiczów, najlepiej puszczając we właściwych godzinach ramówki kolejny serial o potędze i upadku imperium tureckiego. Organizacyjnie jest to do zrobienia, ale władza wie, że taki scenariusz nie jest do realizacji.

Stawianie tezy, że protestujący wobec stałego ograniczania demokracji w naszym kraju są odpowiedzialni za wygórowane koszty prywatnych pokazówek o  dochodzeniu bez skutku do prawdy jest zwykłą hipokryzją. Tym bardziej oburza, że takie pomysły pojawiają się w służbach mundurowych. Trzeba z niepokojem stwierdzić, że policja straciła już dawno swą apolityczność i jest dziś tylko kolejnym narzędziem początkującego reżimu.

Zbigniew Wolski

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij