A. Szejnfeld – Plexit

Jeszcze nigdy relacje Polski z Zachodem – i z Europą, i ze Stanami Zjednoczonymi – nigdy nie były tak napięte jak obecnie.

Och, co to będzie za rok, rok 2019! Uroczyście powinniśmy obchodzić wtedy 30-lecie wyborów czerwcowych. Dały one nie tylko nam, ale i całej Europie Środkowo-Wschodniej pierwszego niekomunistycznego premiera. Powinniśmy pamiętać także o 20 rocznicy członkostwa Rzeczypospolitej w Sojuszu Północnoatlantyckim. Tenże bowiem jest główną podstawą utrzymania pokoju i naszego bezpieczeństwa. No i oczywiście, najhuczniej powinniśmy świętować 15-lecie obecności Polski w Unii Europejskiej. We Wspólnocie, dzięki której w błyskawicznym tempie zniwelowaliśmy dystans, jaki nas dzielił od Zachodniej Europy. Skończyła się wreszcie szarobura miernota, pozostałość czasów zaborów, a potem hitlerowskiej okupacji i sowieckiego władztwa. Odetchnęliśmy pełną piersią i ruszyliśmy do przodu. Dzięki Unii!

Czy tak jednak będzie? Czy rok 2019 będzie rokiem radości i świętowania? Czy, jeśli Polską nadal będzie rządził PiS, te rocznice będą obchodzone? Czy ludzie podważający wszystkie osiągnięcia minionego ćwierćwiecza pozwolą, aby Polacy cieszyli się swoimi historycznymi dokonaniami? Czy politycy czyniący dzisiaj z Komisji Europejskiej wroga publicznego numer jeden, zachodniego agresora dokonującego zamachu na suwerenność Polski, będą potrafili zaprosić przedstawicieli Komisji i Rady na wspólne uroczystości? Czy partia pragnąca powrotu Polski do europejskiego zaścianka, będzie chciała świętować „nie swoje” zwycięstwo, będzie czcić „nie swoje” sukcesy, chwalić „nie swoje” osiągnięcia?!… Wszak Okrągły Stół dla tego politycznego środowiska to zdrada narodowa, Lech Wałęsa, to „Bolek” donosiciel, „gorszy sort” natomiast to komuniści i złodzieje, to wstrętni pacyfiści, wegetarianie i rowerzyści. Jak takich zapraszać na trybuny? Jak takim dawać dostęp do mikrofonów? Jak takim przypinać ordery i medale?!

Tak, to są pytania, które jeszcze długo pozostaną chyba bez odpowiedzi. Natomiast jedno jest pewne: jeszcze nigdy relacje Polski z Zachodem – i z Europą, i ze Stanami Zjednoczonymi – nigdy nie były tak napięte jak obecnie. Polityka zagraniczna prowadzona przy użyciu obelg, insynuacji i oskarżeń to, w Polsce „nowa jakość”. Nawet towarzysze z PRL potrafili grać tak, aby z jednej strony trzymać się swojej linii, ale z drugiej nie zrażać do siebie bez potrzeby innych. Dzisiaj natomiast nikt nie może już mieć żądnych wątpliwości – Jarosław Kaczyński wybrał kurs na totalną konfrontację. W „czarny piątek” w Sejmie użył do tego premier Beaty Szydło. Teraz będzie mobilizował twardy elektorat radiomaryjny i „prawdziwych Polaków”. Przygotuje go na kolejne miesiące walki w obronie „zagrożonej” ojczyzny. Rozpętana zostanie wojna narodowo-katolicko-wyzwoleńcza. Już można sobie wyobrazić przyszłe manifestacje, płomienne przemowy, flagi i krzyże oraz deklaracje: „Polska dla Polaków”, „Fora ze dwora!”, „Raz sierpem, raz młotem, pogonimy czerwoną hołotę!”.

Państwa członkowskie Unii Europejskiej pod względem systemowym diametralnie się różnią. Mamy tu rozwiązania prezydenckie i parlamentarne. Są monarchie konstytucyjne i republiki. Nie wszędzie też istnieją parlamenty dwuizbowe. Są w końcu też państwa unitarne, są i federalne. Wolnoć Tomku w swoim domku! Ale jedno jest i musi być wspólne dla wszystkich – demokratyczny ustrój gwarantujący obywatelom ich prawa, z wolnością, równością i tolerancją na czele. W Polsce niszczy się jednak demokrację, ogranicza wolność, drwi z równości i szkaluje tolerancję. Tym sposobem Prawo i Sprawiedliwość łamie zobowiązania traktatowe i tak de facto trąbi na odwrót od Unii. Do tego nie potrzeba decyzji, zarządzeń, rozporządzeń ani ustaw. W zjednoczonej Europie bowiem się jest, gdyż chce się być, albo się nie jest, bo nie spełnia się jej ustrojowych oczekiwań i proobywatelskich postaw. Tworząc podwaliny autorytarnego ustroju, który znamy z czasów PRL, jednowładztwa, które znamy z Białorusi, i systemu, który znamy z putinowskiej Rosji, PiS praktycznie wycofuje nas z Unii Europejskiej. To już faktycznie Plexit, wyjście Polski. Teraz pojawia się już tylko jedno pytanie. Czy PiS pójdzie jeszcze dalej i wyprowadzi nas z Unii także formalnie, prawnie? Moim zdaniem to nie jest jednak kwestia czy, ale… kiedy!

Adam Szejnfeld

Poseł do Parlamentu Europejskiego

www.szejnfeld.pl

www.kobiecastronazycia.pl

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij